"Kucharki przebrane w mundury" w czasach Błaszczaka. Czas przywrócić obowiązkową służbę wojskową?
- Prezydent w przemówieniu przed defiladą w Warszawie zapowiedział, że będzie domagał się 'podjęcia decyzji o przeznaczeniu 5 proc. polskiego PKB na obronność'. Karol Nawrocki uważa, że polskie wojsko powinno stać się najsilniejszą armia NATO w Europie;
- Jak mówił w TOK FM Mariusz Cielma, w dyskusji o polskim wojsku brakuje mu tematu przywrócenia zasadniczej służby wojskowej. 'Kilka państw naszego regionu nie tylko podjęło dyskusje, ale wprowadziło decyzje' - przypomniał;
- Zdaniem Andrzeja Rozenka partia, która startowałaby z hasłem przywrócenie powszechnego poboru, przegrałaby wybory.
Ponad 4000 żołnierzy wzięło udział w warszawskiej defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego. Defiladę poprzedziły przemówienia szefa resortu obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza i prezydenta Karola Nawrockiego. - Musimy wspólnie z rządem, z panem premierem i z panem wicepremierem pochylić się nad zasadniczymi, strategicznymi dokumentami strategii bezpieczeństwa narodowego - powiedział prezydent, zapowiadając, że będzie domagał się 'podjęcia decyzji o przeznaczeniu 5 proc. polskiego PKB na obronność'. Nawrocki podkreślił, że musi się to stać jak najszybciej, ponieważ - jego zdaniem - wymaga tego polskie bezpieczeństwo.
Czy powróci zasadnicza służba wojskowa? Cuda w czasach Błaszczaka
- Chciałbym, żeby klasa polityczna zaczęła poważnie traktować temat, czy w Polsce powinniśmy odwiesić zasadniczą służbę wojskową, czy jest taka potrzeba - mówił w TOK FM Mariusz Cielma. Redaktor naczelny miesięcznika 'Nowa Technika Wojskowa' przypomniał, że 'kilka państw naszego regionu nie tylko podjęło dyskusje, ale wprowadziło decyzje' w tej sprawie. W tej grupie jest m.in. Łotwa, która dwa lata temu - w 2023 roku zdecydowała o przywróceniu zasadniczej służby wojskowej.
- U nas z jednej strony słyszymy o przedwojniu, defilada prezentuje się wspaniale, ale brakuje mi tego tematu (poboru powszechnego). Nie chcę przesądzać, czy jest potrzeba zasadniczej służby, ale my dzisiaj trochę sztukujemy liczby dotyczące naszej armii - argumentował gość 'Programu specjalnego'.
Andrzej Rozenek przypomniał, co działo się w czasach, gdy ministrem obrony był Mariusz Błaszczak. - Chciał osiągnąć w Exelu wyższy poziom 'uwojskowienia' i przebrano niektórych pracowników cywilnych - w tym kucharki - w mundury, żeby statystyki urosły. Takie cuda się działy - stwierdził były wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Czas przywrócić powszechny pobór?
Obecnie polska armia liczy ponad 210 000 osób. A plany są ambitne. Jak przypomniał prowadzący audycję Maciej Głogowski, mowa jest o 300-tysięcznej armii. Słychać nawet propozycje, żeby zwiększyć liczebność wojska do 500 000 żołnierzy. Redaktor naczelny Radia TOK FM ocenił, że ten, kto położyłby na stół hasło o przywróceniu pobory mógłby przegrać wybory
W ocenie Rozenka takie hasło dałoby pewną przegraną w wyborach. - To bardzo niepopularna decyzja. Ja mam 56 lat i zasadnicza służba kojarzy się (mojemu pokoleniu) głównie z patologiami w wojsku, falą, z rzeczami, które niczemu dobremu nie służyły i były wyśmiewane. Powszechnie walczyliśmy wręcz o to, żeby pobór zlikwidować - przypomniał polityk KO.
Nawrocki 'robi ukłon w kierunku PSL'. Czego zabrakło w przemówieniu prezydenta?
Zdaniem Rozenka lepszym rozwiązaniem niż obowiązkowa służba wojskowa, byłoby wykorzystywanie w wojsku "ludzi częściowo przeszkolonych albo z pewnymi predyspozycjami do tego, żeby bronić ojczyzny".
- Chodzi mi o to, żeby umożliwić młodym ludziom, którzy czują potrzebę, żeby się szkolić w tym kierunku, różnego rodzaju szkolenia, które mogą być potrzebne na wypadek wojny. Nie chodzi wyłącznie o strzelanie, ale też o zdolności operowania dronami, co w dzisiejszych warunkach konfliktu wojennego jest niesamowicie istotne - przekonywał gość TOK FM.