,
Obserwuj
Polityka

Wziął udział w wojskowych szkoleniach przetrwania. Zdradził, co go zaskoczyło

oprac. Marta Zdanowska
3 min. czytania
24.11.2025 19:18

- Uderzyło mnie to, że praktycznie nie było młodzieży nastoletniej czy też dwudziestolatków. Najmłodsza osoba, którą tam wypatrzyłem, którą udało mi się zapytać o wiek - to była dziewczyna, która miała 23 lata. Powiedziałbym, że średnia wieku była pomiędzy 45 a 50 lat - tak swoje szkolenie w ramach programu "wGotowości” relacjonował w TOK FM Marek Świerczyński z Polityki Insight.

  • Zakończyły się pierwsze szkolenia w ramach pilotażowego programu "wGotowości”, czyli programu powszechnych szkoleń obronnych organizowanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Sztab Generalny Wojska Polskiego;
  • "To szeroka inicjatywa pozwalająca każdemu pełnoletniemu obywatelowi zdobyć praktyczne umiejętności niezbędne w sytuacji zagrożenia" – tak o szkoleniach pisze Wojsko Polskie i MON;
  • Jak wygląda dzień szkoleniowy w ramach nowego programu? W "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM opowiedział Marek Świerczyński, który w sobotę uczestniczył w jednym z takich szkoleń. 

W weekend ruszył program "wGotowości". To dobrowolne szkolenie, które wojsko prowadzi dla wszystkich chętnych obywateli. W ciągu 2 tygodni do udziału w programie zgłosiło się prawie 18 tysięcy osób. Obywatele, którzy ukończą takie szkolenie, mają wiedzieć, jak zachować się w czasie wojny lub w innej sytuacji kryzysowej.

W jednym z takich szkoleń przetrwania uczestniczył Marek Świerczyński - szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityki Insight. Swoimi wrażeniami podzielił się w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM. 

- Każdemu polecam. To było dość przydatne i dosyć szerokie, ale też wskutek tego dosyć płytkie, przypomnienie sobie tego wszystkiego, co gdzieś tam słyszeliśmy albo się nauczyliśmy - ci, którzy pamiętają zajęcia przysposobienia obronnego czy byli w harcerstwie - mówił w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Jak tłumaczył, chodziło po prostu o metody zapewnienia sobie schronienia w terenie leśnym czy też przygodnym. - Rozpalanie ognia, filtrowanie wody, orientację w terenie, pracę z mapą, z kompasem, zachowanie również w reakcji na sygnał alarmowy i potem o odwołaniu alarmu. Ćwiczyliśmy też sytuację w schronie - jak zarządzać grupą ludzi, kto, za co powinien odpowiadać, jak się do tego przygotować. Oczywiście temat pakowania plecaka ewakuacyjnego, pierwsza pomoc medyczna, zwłaszcza zaopatrywanie głębokich ran itd. Wszystkie takie rzeczy, które gdzieś tam w tej naszej edukacji, przynajmniej ludzi mojego pokolenia pięćdziesięciolatków, gdzieś tam się pojawiały i warto sobie teraz przypomnieć  - stwierdził Świerczyński.

Jak jednak zaznaczył, była to tylko jedna z czterech dostępnych ścieżek kursu "wGotowości". Wszystkie są następujące: bezpieczeństwo, przetrwanie, pierwsza pomoc i cyberbezpieczeństwo. A największą popularnością cieszy się ta ostatnia. - To jest super ciekawe, bo to jest coś nowego, niekoniecznie kiedykolwiek się z czymś takim spotkaliśmy. Sam chętnie się na coś takiego wybiorę - dodał gość TOK FM.

Redakcja poleca

I zachęcał, że na pewno warto wziąć udział w takich szkoleniach. - To nie boli, nie wymaga żadnej super sprawności. Choć zajęcia z przetrwania odbywają się głównie na dworze, więc warto się po prostu ciepło ubrać - powiedział. Jak jednak dodał, były też krótkie przerwy na pobyt w ogrzewanych namiotach, gdzie była dostępna ciepła herbata i coś do zjedzenia.

Co zaskoczyło go najbardziej?

Szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityki Insight relacjonował, że w zasadzie wszyscy uczestnicy byli zadowoleni. - Przekrój społeczny był niesamowity, bo uderzyło mnie to, że praktycznie nie było młodzieży nastoletniej czy też dwudziestolatków. Najmłodsza osoba, którą tam wypatrzyłem, którą udało mi się zapytać o wiek - to była dziewczyna, która miała 23 lata. Powiedziałbym, że średnia wieku była pomiędzy 45 a 50 lat, sporo seniorów takich około sześćdziesiątki i ponad sześćdziesiątkę, bardzo dużo kobiet - opisywał.

Jak dodał, to wynika także z badań, że młodzież nie za bardzo się garnie do tych tematów bezpieczeństwa i obronności. - Chociaż trzeba zastrzec, że ten kurs, chociaż nazywa się szkoleniem obronnym, to z wojskiem ma tyle wspólnego, że odbywa się na terenie baz wojskowych. Natomiast tam nie ma strzelania ani zapoznania się ze sprzętem wojskowym. Więc tak naprawdę można powiedzieć, że to był pododdział rezerwowy, takiej mocno zaawansowanej wiekiem rezerwy - wskazał Świerczyński. 

W jego ocenie na pewno przydałoby się dla chętnych, żeby pewne tematy jeszcze poszerzać i pogłębiać. - Przydałby się na pewno jakiś kurs, na którym można byłoby sprawdzić te zdolności przetrwania w terenie - chociażby jedną noc tak spędzić na jakichś zajęciach - podsumował. 

Źródło: TOK FM