Co się stanie, gdy zabraknie prądu? Lublin ma na to plan
W ponad 30 lubelskich szkołach powstaną miejskie centra odporności - miejsca, które mają pomagać mieszkańcom w sytuacjach kryzysowych. To część projektu "Dzielnicowy FORT", inspirowanego doświadczeniami Ukrainy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie funkcje mają pełnić miejskie centra odporności w Lublinie?
- W jaki sposób centra odporności mają różnić się od schronów?
- Jak szkoły w Lublinie przygotowują się do sytuacji kryzysowych?
Miejskie centra odporności powstają w ponad 30 szkołach w Lublinie. Pomysł zostanie zrealizowany z pieniędzy na wdrożenie Ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. Projekt nazwano "Dzielnicowy FORT" - to skrót od takich słów jak: Filar, Odporność, Regeneracja i Troski. - Ma to być miejsce, gdzie będzie można przyjść i nie tylko odpocząć psychicznie, ale też załatwić pewne rzeczy związane z różnymi prywatnymi potrzebami, choćby naładować telefon - wyjaśnia w rozmowie z TOK FM Dariusz Krzysztofik, kierownik Referatu do Spraw Obronnych, Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej Urzędu Miasta Lublin.
W placówkach oświatowych wykonane zostaną w tym celu m.in. specjalne przyłącza energetyczne do podłączania agregatów prądotwórczych, które w razie potrzeby mogą stanowić niezależne źródło zasilania w energię.
Skąd się wziął pomysł na coś takiego? Odpowiadając na to pytanie, Dariusz Krzysztofik przytacza raport Rządowego Centrum Bezpieczeństwa na temat wniosków płynących z działań w Ukrainie dla budowy odporności społecznej w Polsce. - I to był nasz punkt odniesienia. Następnie zaczęliśmy rozmawiać z partnerami z Ukrainy, jak to [takie centra odporności - red.] u nich funkcjonuje. Potem było szukanie informacji o tego typu miejscach w literaturze. Sprawdzaliśmy, jak to mogłoby wyglądać. I w efekcie powstał projekt "Dzielnicowy Fort" - tłumaczy nasz rozmówca.
Jak dodaje, w Ukrainie te miejsca działają nieco inaczej niż będą działać w Lublinie - są organizowane w pewnego rodzaju namiotach, do których każdy może przyjść. - My chcemy jednak oprzeć to o budynki szkół, żeby można było również się ogrzać albo nawet i przenocować, jeżeli będzie taka potrzeba - wyjaśnia urzędnik.
I dodaje, że na miejscu - w pewnych godzinach - będzie można też porozmawiać z psychologiem. Chodzi bowiem o to, by obywateli uspokoić, zaopiekować ich obawy i zbudować odporność na ewentualne zagrożenia. Nie tylko związane z wojną, ale też np. powodziami, pożarami czy innymi sytuacjami kryzysowymi.
Centra odporności to nie schrony
Prezydent Lublina Krzysztof Żuk informuje że miasto otrzyma na ten cel około sześciu milionów złotych. - Otrzymane środki zostaną przeznaczone również na dokumentację związaną z przebudową miejsc schronienia. Na terenie miasta mamy ponad 500 takich miejsc, najczęściej są to parkingi podziemne, które będziemy wyposażali w to wszystko, co jest potrzebne, żeby mieszkańcy przetrwali sytuację kryzysową, jeżeli do takiej kiedyś dojdzie - dodaje prezydent Lublina.
Urzędnicy podkreślają, że centra odporności nie będą schronami. - To dwie różne kwestie. Schrony są jednym z elementów systemu bezpieczeństwa. Natomiast miejskie punkty odporności mają uzupełniać ten system, powiększać go. (...) My chcemy zbudować obiekty nie tylko na czas wojny, ale też do wykorzystywania w czasie pokoju. Choćby przy problemach z dostawą prądu, gdy nie działają komórki, a ktoś chce skontaktować się z rodziną. A w wypadku ewakuacji mieszkańców jakiejś dzielnicy czy ulicy będziemy mieli przynajmniej ten pierwszy obiekt, w którym pewną część ludzi można na czas tych 4-5 godzin umieścić - tłumaczy kierownik Krzysztofk z Urzędu Miasta.
Centra odporności to nie wszystko
Szkoły przygotowują się do sytuacji kryzysowych również w inny sposób. Do tej pory regularnie były przeprowadzane próbne ewakuacje uczniów, na przykład na wypadek pożaru czy rozpylenia w szkole jakiejś substancji. Młodzież wychodziła wtedy na zewnątrz budynku i tam zbierała się w wyznaczonym miejscu. Dziś jednak wyzwanie jest też inne.
Bo w przypadku zagrożenia atakiem z powietrza nie można wychodzić na zewnątrz, tylko trzeba pozostać w budynku, najlepiej w podziemiach. Jeśli nie ma takich pomieszczeń poniżej poziomu zero, należy zgromadzić się w sali (np. łazienka, korytarz) bez okien. Obowiązuje też tzw. zasada dwóch ścian. Chodzi o pomieszczenia zlokalizowane w środku budynku, oddzielone od elewacji dwiema pełnymi ścianami, bo tam jest wtedy najbezpieczniej.
Miasto właśnie zaczęło szkolenia dla dyrektorów szkół i nauczycieli bezpieczeństwa dla edukacji. Urzędnicy przygotowali dla nich też specjalne ulotki informacyjne. Jest w nich mowa o tym, jak się zachować po usłyszeniu sygnałów alarmowych. Jest także apel, by wcześniej poznać drogi ewakuacji, śledzić tylko oficjalne komunikaty czy - w sytuacji zagrożenia - pomóc innym, np. dzieciom czy osobom starszym, które znamy.
- Specjalne procedury na wypadek np. ewentualnego zagrożenia atakiem z powietrza powinni przygotować dyrektorzy poszczególnych szkół i m.in. o tym mówiliśmy na szkoleniu. Bo nie ma możliwości, żeby Urząd Miasta opracował specjalne wytyczne dla ponad stu lubelskich szkół, przedszkoli, żłobków. Każdy obiekt jest inny i każde procedury będą inne. My oczywiście możemy pomóc w ich przygotowaniu, ale nie zrobimy tego za dyrektorów - tłumaczy Dariusz Krzysztofik. Zwraca też uwagę, jak ważną rolę odgrywają w tym temacie nauczyciele edukacji dla bezpieczeństwa, którzy powinni być doradcami dla dyrektorów w tej sprawie.
Jerzy Surma jest wizytatorem w lubelskim Kuratorium Oświaty, przez wiele lat uczył przysposobienia obronnego, dziś nadzoruje nauczanie przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa. - Kurator oświaty jest odpowiedzialny za realizację polityki oświatowej państwa, czyli wdrażanie podstaw programowych i treści, które się w tych podstawach znajdują. Natomiast konkretne kwestie dotyczące sposobu zachowania w określonej sytuacji zagrożenia zawsze opracowuje dyrektor szkoły na swoim terenie, we współpracy z właściwym burmistrzem, prezydentem miasta czy wójtem gminy - mówi Surma.
I dodaje, że na dziś kluczowe są: edukacja i ćwiczenia, w tym związane z ewakuacją. - Z mojej wiedzy wynika, a często rozmawiam z nauczycielami edukacji dla bezpieczeństwa, że w większym lub mniejszym stopniu takie elementy są realizowane. Czasami są rozważane jedynie teoretycznie, ale w niektórych miejscach są ćwiczone i wiem, że na pewno ten temat jest w szkołach obecny - podsumowuje nasz rozmówca.
Źródło: TOK FM