,
Obserwuj
Polska

Czy zachód Polski jest gotowy na przyjęcie uchodźców? "Takie plany tworzy się zawsze"

4 min. czytania
04.10.2025 07:00

Dyskusja o obronie cywilnej skupia się na schronach, ale budowanie odporności państwa na tym się nie kończy. W razie "W" musimy być gotowi na to, że miliony ludzi ruszą ze wschodniej części kraju na zachód. Fala ukraińskich uchodźców z 2022 roku nie daje wyobrażenia o skali tego, co może nas czekać.

Uchodźcy na dworcu w Krakowie
Uchodźcy na dworcu w Krakowie
fot. Jan Graczynski/East News
  • Z sondażu IBRiS dla "Rzeczypospolitej" wynika, że prawie 33 proc. z nas zamierza się ewakuować, jeśli wybuchnie wojna;
  • Polska podołała wyzwaniu, jakim była fala uchodźców z 2022 roku, w dużej mierze dzięki pospolitemu ruszeniu. W ten sposób jednak nie poradzimy sobie, jeśli to nasz kraj stanie się celem ataku. Troska o uchodźców stanie się obowiązkiem państwa, nie obywateli;
  • Wiceszef wydziału bezpieczeństwa zarządzania kryzysowego w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim, zapewnia, że powstają plany na taką ewentualność. 

Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że rosyjska napaść zmusiła do opuszczenia domów 11 milionów Ukraińców. Nie wszyscy wyjechali z ojczyzny, ale i tak około jedna czwarta społeczeństwa musiała znaleźć nowe miejsce zamieszkania. - Miejsce, w którym żyjemy na co dzień, jest dla nas bezpieczniejsze niż to, które ktoś nam zapewni. Czasami jednak trzeba. Zbliża się powódź albo, nie daj Boże, front. Po prostu trzeba opuścić swoje miejsce i to natychmiastowo - mówi Krzysztof Frąckowiak, szef poznańskiej grupy pomocy humanitarnej Polskiego Czerwonego Krzyża.

Co gdyby to nam przyszło się mierzyć z inwazją? Z sondażu IBRiS dla "Rzeczypospolitej" wynika, że prawie 33 proc. z nas zamierza się ewakuować, jeśli wybuchnie wojna, co przelicza się na dwunastomilionową rzeszę uchodźców. Liczba uchodźców z Ukrainy, którzy znaleźli schronienie w Polsce, w żadnym momencie nie przekroczyła 3,5 miliona.

Wielu z nas wierzy, że w razie konfliktu opuści kraj. Polska graniczy jednak tylko z państwami sojuszniczymi, które też znajdą się na wojnie, albo z państwami, które będą toczyć wojnę przeciwko nam. Geografia Europy jest nieubłagana.

To państwo będzie musiało zadbać o uchodźców 

Na Ukrainie wszystkich mężczyzn, którzy skończyli 23 lata, obowiązuje zakaz wyjazdu. Jak łatwo jest jednak zamknąć granice, przekonaliśmy się niedawno, kiedy rząd podjął taki krok w reakcji na białorusko-rosyjskie manewry wojskowe Zapad-2025. Premier ogłosił decyzję we wtorek, przejścia przestały działać w czwartek. Można tylko podejrzewać, że wobec bezpośredniego zagrożenia państwa, potrzeba będzie mniej niż 48 godzin.

To wszystko sprawia, że z niespotykaną falą uchodźców będziemy musieli sobie poradzić własnymi siłami. Także w tym celu Polski Czerwony Krzyż utworzył grupy pomocy humanitarnej (GPH). Działający w nich wolontariusze pomagali m.in. podczas ubiegłorocznej powodzi na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Na wypadek kryzysu szykują się również do organizacji miejsc tymczasowego schronienia. - Obecnie nie jesteśmy jeszcze gotowi pod względem sprzętowym, żeby 100 czy więcej osób przyjąć pod swoim dachem, np. w namiotach, ale jeżeli dostaniemy jakiś budynek, to jesteśmy gotowi go sprawdzić i przygotować do przyjęcia ludzi - mówi Krzysztof Frąckowiak. - Gmina z reguły ma budynek na takie potrzeby. Trzeba go jednak sprawdzić: czy wyjścia ewakuacyjne są otwarte - jeśli nie, to kto ma klucze. Trzeba zaopiekować się terenem dookoła - wylicza szef poznańskiej GPH.

Polska podołała wyzwaniu, jakim była fala uchodźców z 2022 roku, w dużej mierze dzięki pospolitemu ruszeniu. Ukraińcy znajdowali schronienie w prywatnych domach, a na dworcach czekali na nich wolontariusze. W ten sposób jednak nie poradzimy sobie, jeśli to nasz kraj stanie się celem ataku. Nie będzie społecznej mobilizacji, będzie powszechna mobilizacja do wojska. Troska o uchodźców stanie się obowiązkiem państwa, nie obywateli.

Wiceszef wydziału bezpieczeństwa zarządzania kryzysowego w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim, zapewnia, że powstają plany na taką ewentualność. - To normalne, rutynowe, nie ma w tym nic nietypowego. Nie zmienił się poziom zagrożenia. Takie plany tworzy się zawsze i zawsze dostosowuje się je do realiów - mówi Waldemar Paternoga. Nie chce jednak zdradzić, ilu przybyszów jest w stanie przyjąć region. - Musimy być gotowi do przekształcenia bazy turystycznej, ale też stworzenia bazy doraźnej, opartej o hale sportowe, namioty, kontenery, aby mieć jak największą liczbę miejsc, gdzie można przyjąć ludzi - dodaje.

"Nie doceniałem pierwszej pomocy psychologicznej"

Władze stolicy Litwy opracowały plan ewakuowania wszystkich mieszkańców Wilna w ciągu dwóch dni. Wielkopolska szykuje się na przyjęcie uchodźców także z zagranicy. - Jesteśmy województwem, które stanowi głębię strategiczną kraju. Nie leżymy na pierwszej linii frontu z Rosją, więc w czasie takiego konfliktu raczej przyjmowalibyśmy obywateli naszego kraju tudzież Bałtów - mówi Waldemar Paternoga.

To wymaga jednak nie tylko zapewnienia uchodźcom dachu nad głową, ale też zaspokojenia innych potrzeb. - Nie doceniałem pierwszej pomocy psychologicznej - przyznaje Krzysztof Frąckowiak. - Po tym, jak byłem w Lądku Zdroju i Kłodzku, przekonałem się, że ludzie są najczęściej niewysłuchani. Najnormalniej w świecie nie mają z kim porozmawiać - opowiada o swoim doświadczeniu pomocy powodzianom.

Ale ogromnej rzeszy uchodźców trzeba będzie zaspokoić w pierwszej kolejności potrzeby fizyczne: picie, jedzenie, ogrzewanie. To wymaga zasobów. - Musimy je przechowywać, potrzebne są obiekty magazynowe - mówi Waldemar Paternoga. Urzędy wojewódzkie w całym kraju podpisują z samorządami umowy na wykonanie zadań z zakresu obrony cywilnej. Pieniądze idą m.in. właśnie na utworzenie magazynów z łóżkami polowymi i innymi zapasami na wypadek "W".

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podaje, że w tym roku na ochronę ludności jest do wydania ponad 4,5 miliarda złotych. Wojewodowie otwarcie mówią, że czasu jest mało i do końca grudnia żaden schron za te pieniądze nie powstanie. Potrzeby cywila na wojnie nie ograniczają się jednak do osłony przed bombardowaniem.

Źródło: TOK FM