Trzebinia. Rok temu ziemia pochłonęła tu 40 grobów. Dziś burmistrz pyta polityków: Panowie, gdzie konkrety?
Konferencja prasowa burmistrza Trzebini oraz radnych osiedla Siersza odbyła się w środę, przy cmentarzu parafialnym w Trzebini, gdzie 20 dokładnie rok temu zapadlisko pochłonęło 40 grobów. - Po roku wiemy dobrze, że to, co dla nas najważniejsze, to rozwiązania legislacyjne - mówił burmistrz gminy Jarosław Okoczuk, odnosząc się do opracowanej specustawy.
Przy okazji poinformował, że skierował do rządu gminny projekt ustawy "o szczególnych zasadach rozwiązań dotyczących usuwania skutków i przeciwdziałania zagrożeniom związanym z występowaniem deformacji nieciągłych i innych zjawisk związanych z działalnością dawnych zlikwidowanych zakładów górniczych", który trzebiński magistrat opracował we współpracy z Małopolskim Urzędem Wojewódzkim w Krakowie.
- To jest kompleksowe rozwiązanie problemów, z jakim dzisiaj borykamy się w Trzebini, odnosząc się do aspektów miejscowych planów przestrzennych zagospodarowania, do odszkodowań wynikających z sytuacji, z jaką się borykamy, jak i również wywłaszczeń związanych z faktem powstawania zapadlisk - wyjaśnił.
Jak dodał, 'dokument został już przesłany do stosownego ministerstwa jakiś czas temu'. - Niestety do tej pory nie doczekał się on finalizacji w formie ustawy - podał burmistrz. Podczas konferencji Okoczuk zapowiedział też, że zamierza skierować pismo o "zwołanie w trybie nadzwyczajnym dodatkowego posiedzenia Sejmu i Senatu jeszcze w tej kadencji, w celu uchwalenia specustawy dedykowanej Trzebini".
Żyją w mieście, gdzie ziemia może się zapaść w każdej chwili. 'Tego nam najbardziej brakuje'
Zdaniem samorządowca Trzebinia powinna zostać także objęta specjalnym programem pomocowym, gwarantującym wsparcie finansowe. - Mamy takie dedykowane programy, które funkcjonują w naszym kraju (…) i my również jako Trzebinia oczekujemy, że taki program będzie dedykowany dla naszej gminy - mówił. - To będzie namacalne i realne wsparcie mające na celu odbudowę utraconej infrastruktury, konkretne działania, które będą dedykowane bezpośrednio do części gminy, na której deformacje mają miejsce - powiedział.
Sytuacja patowa przez brak wsparcia polityków
Zdaniem Okoczuka gmina znajduje się w impasie przez m.in. wydłużające się procedury administracyjne oraz brak wsparcia polityków. - Przez ostatni rok odwiedzali nas politycy od prawa do lewa (…) i następnie znikali - mówił w środę burmistrz miasta. - Dzisiaj należałoby postawić pytanie: panowie, co z tą obiecaną specustawą dla Trzebini? Panowie, jakie konkrety z waszej strony przez ten czas pojawiły się, które by spowodowały, że nasze poczucie bezpieczeństwa, jak i również utrata naszych materialnych własności, będzie nam zadośćuczyniona? - zwrócił się do polityków Jarosław Okoczuk.
Przyznał, że choć deformacje nie są dla mieszkańców niczym nowym, to wydarzenia ostatnich miesięcy "jasno pokazały, że mamy do czynienia z ogromnym problemem, z którym jako małe miasto, niewielka gmina, nie jesteśmy w stanie sami sobie poradzić". - I tutaj niezbędne są odgórne działania, odgórne decyzje, które spowodują, że będziemy mogli wyjść z tego impasu - podkreślił.
Zjawisko powstawania zapadlisk w Trzebini nasiliło się w 2021 r. Wcześniej, przez 20 lat od likwidacji kopalni "Siersza", występowało sporadycznie. O problemie stało się głośno we wrześniu ub. r., gdy zapadlisko na cmentarzu parafialnym pochłonęło 40 grobów. Zdaniem ekspertów deformacje są spowodowane wodą ciągle wpływającą do wyrobisk pogórniczych oraz rodzajem gleby - są tu piaski, żwiry, gliny. Do powstawania zapadlisk przyczynia się też płytka eksploatacja, prowadzona tu w XIX w.