Śmierć 25-latki w ciąży. Są nowe informacje. "Tej tragedii można było zapobiec"
W czwartek media obiegła informacja o 25-letniej kobiecie z Ukrainy, która - z martwym płodem w łonie - trafiła do Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu (Małopolskie). Kobieta była w 33. tygodniu ciąży. Obumarły płód został usunięty, a pacjentce przetoczono krew, co jednak nie poprawiło jej sytuacji. Kobieta w stanie krytycznym została przetransportowana do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie zmarła. Prawdopodobną przyczyną śmierci była sepsa.
Kolejna śmierć pacjentki szpitala w Nowym Targu. Dziennikarka ujawnia nowe informacje
To tragiczne wydarzenie sprawiło, że oczy opinii publicznej po raz kolejny zwróciły się w stronę nowotarskiej placówki. To tam w sierpniu 2023 roku zmarła ciężarna Dorota z Bochni.
Jak wynika z nieoficjalnych ustaleń Beaty Zalot z Tygodnika Podhalańskiego, ciąża 25-letniej Ukrainki była trudna już od samego początku.
- Miała trójkę dzieci, a już jej poprzednia ciąża była zagrożona i było wiadomo, że nie powinna mieć kolejnych dzieci, bo to stanowiło dla niej zagrożenie. Przebywała w szpitalu w Nowym Targu na początku tej ciąży, a przed śmiercią była hospitalizowana jeszcze gdzieś indziej, ale nie udało mi się dowiedzieć, gdzie - mówiła dziennikarka w "Popołudniu Radia TOK FM".
Beata Zalot podkreślała, że zebrane przez nią informacje mają charakter nieoficjalny, a ona sama "ma za małą wiedzę, by wyrokować", czy śmierć 25-latki jest wynikiem błędu lekarskiego. Mimo to - jak przyznała w rozmowie z Anną Piekutowską - kilka elementów tej historii budzi jej wątpliwości.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Od jednej z ginekolożek dowiedziałam się, że tej tragedii można było zapobiec już wcześniej i to na wielu etapach, ale rozumiem, że [lekarka] mówiła o poprzedniej ciąży tej kobiety i o tym, że ona nie powinna już rodzić - powiedziała Beata Zalot.
- Jest też ta tajemnicza informacja o przetaczaniu krwi [lekarze mieli przetoczyć pacjentce krew uniwersalnej grupy ORhD, ponieważ wcześniej nie było czasu na oznaczenie jej grupy krwi - red.], ale tego też nie udało mi się potwierdzić - powiedziała Beata Zalot.
Szpital odpiera zarzuty
Dyrekcja szpitala w Nowym Targu wydała komunikat, w którym przekazała, że lekarze "toczyli intensywną walkę" o życie kobiety i "podjęli wszelkie możliwe działania ratunkowe". Podkreślono też, że wszelkie działania podjęte przez pracowników "były zgodne z najwyższymi standardami opieki medycznej".
Szerokich wyjaśnień na temat całej sprawy dyrekcja szpitala w Nowym Targu udzieliła Onetowi. - Znów zostaliśmy uznani za morderców, choć ta pacjentka przebywała u nas tylko kilkanaście godzin, a zmarła dopiero cztery dni później... w Krakowie - powiedział dziennikarzom dyrektor Marek Wierzba.
Lekarze odnieśli się też do wątku przetaczania krwi, wspomnianego przez red. Zlot. - Pacjentka od razu była operowana. Działaliśmy bardzo szybko. Nie czekaliśmy nawet na wyniki badań, które miały ustalić jaką grupę krwi ma ta pacjentka. By nie zwlekać, podaliśmy jej krew 0 Rh+, która jest najbardziej uniwersalna - wyjaśniał dr Piotr Marcinek, ordynator oddziału anestezjologii i intensywnej terapii w szpitalu w Nowym Targu.
RPP wszczęło postępowanie ws. śmierci pacjentki szpitala w Nowym Targu
Tuż po ujawnieniu sprawy 25-letniej Ukrainki ministra zdrowia Izabela Leszczyna przekazała, że sprawą zajął się Rzecznik Praw Pacjenta. Jak doprecyzowała na antenie TOK FM zastępczyni dyrektora Departamentu Postępowań Wyjaśniających w Biurze RPP Urszula Rygowska-Nastulak, postępowanie wyjaśniające z urzędu zostało wszczęte "niezwłocznie" po tym, jak informacja o śmierci kobiety pojawiła się w mediach.
- Zwróciliśmy się do szpitala w Nowym Targu oraz do szpitala w Krakowie o udzielenie wyjaśnień, a także o przekazanie dokumentacji medycznej. Jej analiza pozwoli nam ocenić, na jakim etapie doszło do nieprawidłowości i czy te dwa podmioty dochowały należnej staranności - poinformowała urzędniczka.
Po śmierci Doroty z Bochni Rzecznik Praw Pacjenta przeprowadził postępowania wyjaśniające, w którym wykazano, że doszło do szeregu nieprawidłowości i błędów po stronie personelu medycznego nowotarskiego szpitala. By zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości, Biuro zastosowało wobec placówki wiele zaleceń.
- Poprosiliśmy przede wszystkim o opracowanie procedur na okoliczność, kiedy pojawi się sytuacja, dotyczącą zagrożenia lub zdrowia kobiety w ciąży. Takie procedury zostały opracowane, ponieważ otrzymaliśmy informacje o ich wykonaniu - podkreśliła Urszula Rygowska-Nastulak w rozmowie w TOK FM.
800 190 590 to bezpłatny ogólnopolski numer infolinii, na który mogą zadzwonić wszyscy, którzy chcą uzyskać szybką, kompleksową i przejrzystą informację dotyczącą praw pacjenta oraz funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Polsce. Z biurem RPP można skontaktować się także za za pomocą formularza.