,
Obserwuj
Małopolskie

"Wziął nogi za pas i uciekał". Krakowscy zakonnicy mają dość turystów

2 min. czytania
10.09.2024 10:21
Klasztor Ojców Kamedułów na krakowskich Bielanach wprowadził zakaz odwiedzin przez turystów. Przyczyną jest ich nieodpowiednie zachowanie i ubiór. - Wstyd mi było, gdy jeden z odwiedzających zaczął nachalnie fotografować modlącego się zakonnika - przyznała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przewodniczka Aldona Krocień.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Zakonnicy zamieszkujący Klasztor Ojców Kamedułów na krakowskich Bielanach żyją w odosobnieniu i z dala od wygód. Nie mogą wzajemnie się odwiedzać, korzystać z mediów, a przez większość dni w roku - nawet jadać razem posiłków. Ich dni wypełnia praca i modlitwa.

Życie mnichów budzi duże zainteresowanie wśród turystów. Dotychczas klasztor można było odwiedzać tylko 12 razy w roku (to zalecenie dotyczyło tylko kobiet, mężczyźni mogli odwiedzać klasztor częściej). Okazało się jednak, że dla zakonników to stanowczo za często i wycieczek zakazano całkowicie. Przyczyną jest zachowanie i ubiór turystów.

Jak wskazała w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą' przewodniczka Aldona Krocień, coraz częściej miała do czynienia z turystami, którzy odwiedzali teren klasztoru jedynie po to, by zrobić zdjęcie, które później trafi na platformy społecznościowe. - Wstyd mi było, gdy jeden z odwiedzających zaczął nachalnie fotografować modlącego się zakonnika. Widziałam nawet kamedułę, który wziął nogi za pas i uciekał przed turystami - powiedziała.

Tu msze święte sprawowane są 'niegodziwie'. Arcybiskup ostrzega

Kameduli wprowadzili zakaz. 'Kolarskie spodenki to nie strój do kościoła'

W ocenie krakowskiego historyka Waldemara Liszowskiego "zwiedzający zachowują się w klasztorze jak na Rynku Głównym". - Obcisłe legginsy rodem z klubów fitness, krótkie spodenki, gołe pępki, wycięte koszulki. Tak prezentowali się odwiedzający pustelnię bez względu na płeć. A mnie się wydaje, że jednak kolarskie spodenki opinające przyrodzenie to nie jest strój do kościoła - ocenił.

Jak tłumaczył wprowadzenie zakazu ojciec Mateusz - przeor krakowskich kamedułów, zakonnicy wolą, by "klasztor był nawiedzany, a nie zwiedzany". - Niestety, turyści w dużych grupach nie zawsze potrafią zachować się w takim miejscu. Dotyczy to hałasu, jaki generują, ale też stroju. Mamy co prawda na miejscu chusty, które wypożyczamy do okrycia się, ale jednak wolimy, żeby ludzie zjawili się u nas, gdy potrzebują modlitwy i skupienia, a nie po to, by zrobić zdjęcie telefonem - tłumaczył duchowny.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>