Na co pieniądze zebrane przez Łatwoganga? "Osoby wpłacające nie bardzo wiedziały, na co wpłacają"
Na co zostaną przeznaczone środki z akcji Łatwoganga? - Fajnie, żeby państwo wszystko zapewniało, ale to nie kwestia NFZ-u, a opieki socjalnej dla dzieci chorych onkologicznie - tłumaczył w TOK FM Jakub Kosikowski, wskazując, że tu właśnie jest przestrzeń na działania dla fundacji takich jak Cancer Fighters.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką sumę zebrano podczas akcji Łatwoganga i Bedoesa?
- Jakie wsparcie może zapewnić fundacja?
- Kto pomoże fundacji Cancer Fighters planuje rozdysponować zebrane pieniądze?
Akcja Łatwoganga oraz rapera Bedoesa zebrała ponad 250 milionów złotych w ciągu dziewięciu dni transmisji. Pieniądze zostaną przekazane fundacji Cancer Fighters, która zajmuje się wsparciem osób chorujących na raka.
- Mam wrażenie, że osoby wpłacające na tę zbiórkę nie bardzo wiedziały, na co wpłacają, poza tym, że na chore dzieci - ocenił w "TOK 360" Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, który pracuje w szpitalu onkologicznym.
Jak wyjaśnił gość Filipa Kekusza, w Polsce leczenie onkologiczne dzieci w większości odbywa się w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. - Jednak koszty leków to nie wszystko. Tu jest ogromna przestrzeń do działania takich fundacji jak Cancer Fighters - tłumaczył Kosikowski.
- Fajnie, żeby państwo wszystko zapewniało, ale obecnie to nie kwestia NFZ-u, a opieki socjalnej dla tych dzieci - mówił lekarz na temat głosów krytyki, że lepiej płacić podatki niż organizować zbiórki. Jakub Kosikowski opowiedział o realiach życia z dzieckiem, które ląduje na oddziale onkologicznym. - Jeden z rodziców musi zamieszkać w szpitalu. Wtedy nie pracuje, pytanie więc, czy ma możliwość urlopu? A drugi rodzic musi zająć się resztą dzieci, a jeszcze tę rodzinę utrzymać - mówił rzecznik NIL.
Jak podkreślił obecnie koszty związane z leczeniem onkologicznym są w Polsce "naprawdę ogromne". - I to jest właśnie przestrzeń dla fundacji, które mogą te rodziny w tym wspierać - powtórzył.
Zbiórki na altmed i akty rozpaczy
Rozmówca Filipa Kekusza zaznaczył, że zazwyczaj zbiórki prowadzone dla pacjentów onkologicznych nie są przeznaczane na opiekę zdrowotną. - Z przykrością stwierdzam, że większość zbiórek w onkologii nie ma sensu. To zabrzmi bardzo brutalnie, ale są to zbiórki albo na altmed, albo na takie metody leczenia, które są już aktem rozpaczy - stwierdził Jakub Kosikowski. Zdaniem rzecznika prasowego NIL najlepiej wpłacać na zbiórki, które gromadzą fundusze na opiekę okołoonkologiczną - na pokrycie kosztów dojazdów, utraconej pracy itp. - oraz na leczenie, które jest zarejestrowane, ale jeszcze nie jest w Polsce refundowane.
Po tak ogromnym sukcesie zbiórki Łatwoganga na fundacji Cancer Fighters spoczywa duża odpowiedzialność, by jak najlepiej wykorzystać zebrane pieniądze. - To nie jest fundacja, która pojawiła się wczoraj. Ma już trochę swoich podopiecznych, a sławy polskiej onkologii dziecięcej zostały przez fundację poproszone o pomoc - podkreślił gość "TOK 360".
W dzieleniu pieniędzy ma pomóc rada ekspertów. Jak zapewnił prezes fundacji, w ich gronie będą m.in. onkolog dziecięcy prof. Krzysztof Kałwak i odpowiedzialny za rozwój Dolnośląskiego Centrum Onkologii zastępca dyrektora tej placówki Paweł Zawadzki.
- Przy tak dużym zainteresowaniu mediów i wpłacających fundacja nie będzie mogła sobie pozwolić na niejasności w papierach czy niegospodarność środków. Mają od społeczeństwa duży kredyt zaufania - komentował w TOK FM Jakub Kosikowski.
Źródło: TOK FM