50 lat od premiery "W pustyni i w puszczy". "Jakby fatum prześladowało naszą ekipę"
Patrycja Wanat rozmowę z pianistką Moniką Roscą, która zagrała w filmie Władysława Ślesickiego "W pustyni i w puszczy" Nel, zaczęła od przypomnienia, że chętnych do tej roli było siedem tysięcy kandydatek. - Zostałam wyłowiona ze szkoły muzycznej. Ekipa złożona z paru osób z produkcji chodziła po szkołach i trafili do szkoły muzycznej - opowiadała Monika Rosca. Jak dodała, dyrektor szkoły 'skierował filmowców do klasy trzeciej', w której uczyła się wówczas rozmówczyni Patrycji Wanat. - W ogóle w niczym nie przypominałam Nel, ani nie miałam długich włosów, ani nie byłam wysoka, byłam bardzo mała, taka filigranowa, najmniejsza w klasie - dodała.
Telegramy w sprawie zdjęć próbnych
Wyjaśniła, że razem z kilkoma innymi dziewczynkami otrzymała zaproszenie na zdjęcia próbne do Warszawy. - I tak to się zaczęło, później znowu dostawałam telegramy, bo tak to wówczas wyglądało, żeby znów przyjechać na zdjęcia próbne, i to trwało pół roku - powiedziała. A dzieci zgłaszały się z całej Polski. Okazuje się jednak, że gościnni magazynu filmowego po latach dowiedziała się, iż od razu ona i chłopiec grający Stasia zostali wytypowani przez ekipę filmową. - Podobno po pierwszych zdjęciach próbnych wiedzieli po prostu, że to będę ja i Tomek (Tomasz Mędrzak - aktor, który grał Stasia - przyp. red.) i później połączyli nas w parę i myśmy mieli później razem zdjęcia próbne - dodała.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rodzice nie byli zadowoleni
Decyzja producentów filmowych i reżysera filmu miała jednak poważne konsekwencje. Bo, jak mówiła Rosca, w momencie wygrania castingu miała 10 lat, chodziła do szkoły, a jej mama nie chciała się początkowo zgodzić na udział córki w filmie. - Oczywiście szkoła musiała zostać przerwana. Pamiętam, że reżyser razem z operatorem przyjechał do mnie do domu, żeby poznać moją rodzinę. I była rozmowa na ten temat. Oczywiście ja w tych rozmowach nie uczestniczyłam - dodała. Jak mówiła, na planie zdjęciowym zawsze towarzyszyła jej mama. - Potrzebowałam opieki, byłam niepełnoletnia - wyjaśniła. Dodała, że podobnie było w przypadku chłopca, który zagrał rolę Stasia.
Fatum nad filmem
Prowadząca magazyn Patrycja Wanat przypomniała, że zdjęcia do filmu trwały długo, bo od 1971 roku do 1973, a ekipa filmowa odwiedziła Egipt, Sudan, Bułgarię. - Jakby troszkę takie fatum prześladowało naszą ekipę. Z tego, co wiem, faktycznie nie szło tak, jak to było zaplanowane, dlatego to się tak bardzo przedłużyło i później dla wszystkich ta produkcja stała się uciążliwa. Pod koniec produkcji byliśmy w południowym Sudanie, gdzie klimat jest po prostu zabójczy i pamiętam, że cieszyłam się, że to się zakończyło - dodała.
Porozumienie z reżyserem
Rosca powiedziała, że reżyser filmu (Władysław Ślesicki - przyp. red.) był wrażliwym i wspaniałym człowiekiem. - Myślę, że polubił mnie, bo widział, że chciałam się naprawdę jak najlepiej wywiązać z tego zadania, nigdy nie kaprysiłam, ale to było porozumienie między nami - podkreśliła.
Trudne momenty na planie
I dodała, że były sceny, które stanowiły duże wyzwanie dla niej i dla Tomasza Mędrzaka. - Dla mnie taką próbą było polewanie deszczem w nocy, kiedy musieliśmy siedzieć na drzewie i polewarka imitowała burzę. Tak się zaczyna druga część filmu. To było niemiłe, ale oczywiście sprostałam temu. Dla mnie to była po prostu przygoda, byłam przecież dzieckiem - powiedziała. I dodała, że Tomasz Mędrzak 'jako chłopak poddawany był jeszcze większym próbom'. - Tomasz miał zdjęcia z pożarem buszu. Ja w tych zdjęciach nie brałam udziału, jednak oszczędzano mnie - opowiadała.
Po tej przygodzie Monika Rosca nie zdecydowała się na aktorstwo. Kontynuowała naukę w szkole muzycznej i została pianistką. Aktorem został jednak Tomasz Mędrzak.
Patrycja Wanat przypomniała, że film w reżyserie Władysława Ślesickiego "W Pustyni i w Puszczy" obejrzało 31 milionów widzów.