,
Obserwuj
Polska

Piekło w PKP Intercity. "Warunki zagrażały życiu i zdrowiu pasażerów"

4 min. czytania
14.08.2025 19:01
Niedziałająca klimatyzacja, temperatury sięgające 45 stopni, brak wody pitnej. Tego doświadczył w pociągu pan Ignacy. Przewoźnik nie odniósł się do jego zarzutów i zaproponował rekompensatę w wysokości... niecałych 13 zł. Rzecznik Praw Pasażera Kolei rozkłada ręce.
|
|
fot. pan Ignacy
  • Pan Ignacy niemal sześć godzin spędził w wagonie z niedziałającą klimatyzacją. Jak opowiada, współpasażerowie skarżyli się na zawroty i bóle głowy;
  • PKP Intercity w odpowiedzi na reklamację zaoferowało mężczyźnie zwrot 25 proc. wartości ceny biletu - niecałe 13 zł;
  • Pan Ignacy zwrócił się o pomoc do Rzecznika Praw Pasażera Kolei, ale niewiele to dało;
  • "W starciu z formalnymi procedurami i wymogiem twardych dowodów jestem na straconej pozycji" - kwituje mężczyzna.

Pan Ignacy (imię zmienione) 6 lipca wybrał się pociągiem z dworca Poznań Główny do Dębicy. Podróż składem PKP Intercity "Szkuner" trwała według rozkładu niemal sześć godzin.

- Warunki panujące w wagonie były dramatyczne i zagrażały zdrowiu pasażerów - temperatura w środku sięgnęła 45 stopni Celsjusza - mówi mężczyzna w rozmowie z Tokfm.pl. Na dowód pokazuje zdjęcie ekranu Systemu Informacji Pasażera (SIP).

- W wagonie nie działała klimatyzacja, powietrze było nieruchome i duszne . Brak było dostępu do wody pitnej, toalety były częściowo nieczynne - działała tylko jedna - opowiada. Nie było też sieci Wi-Fi. - Obsługa nie udzieliła pasażerom żadnej informacji ani pomocy. Starsze osoby i dzieci wachlowały się czym tylko się dało, a część pasażerów - w tym ja - skarżyła się na zawroty i ból głowy oraz nudności: klasyczne objawy przegrzania - relacjonuje pan Ignacy.

Mężczyzna jeszcze tego samego dnia złożył reklamację do przewoźnika, domagając się zwrotu pełnej kwoty za bilet (51,68 zł). Po miesiącu otrzymał "rekompensatę handlową" w wysokości 25 proc. ceny biletu (12,92 zł). W piśmie PKP Intercity nie odniosło się do zarzutów pasażera. "Przepraszamy za wszelkie niedogodności podczas ww. podróży" - napisał jedynie specjalista Łukasz Zdańkowski.

Gorzka prawda o pociągu do Chorwacji. 'Chciało się wysiąść i całować tory'

"Ogólnikowa i szablonowa" odpowiedź

 

Pan Ignacy złożył wniosek do Rzecznika Praw Pasażera Kolei (RPPK). "Nie zaproponowano zmiany wagonu, nie zapowiedziano postojów technicznych, nie przeproszono" - napisał tam. Dodał, że jedyną reakcją załogi było uchylenie okien w wagonie, co "przy panującym na zewnątrz upale na niewiele się zdało".

Mężczyzna ponownie zwrócił się o rekompensatę w wysokości pełnej ceny biletu oraz wypłaty odszkodowania w wysokości 100 zł. Zwrócił uwagę, że zgodnie z art. 14 ustawy Prawo przewozowe "przewoźnik jest obowiązany do zapewnienia podróżnym odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny oraz wygody i należytej obsługi".

"Odpowiedź była całkowicie ogólnikowa i szablonowa. Kwota zaproponowanej rekompensaty jest w mojej ocenie znacząco zaniżona w stosunku do skali naruszeń, jakie miały miejsce podczas przejazdu (?). Uważam, że moje zgłoszenie zostało potraktowane w sposób lekceważący, a próba rozwiązania sporu po stronie przewoźnika nie została podjęta rzetelnie" - podkreślił pan Ignacy.

Odpowiedź, którą otrzymał od rzecznika, nie była satysfakcjonująca. Odmówiono rozpatrzenia sporu w zakresie wypłaty zadośćuczynienia, bo pasażer nie zwrócił się z tym wnioskiem do przewoźnika w swojej reklamacji. Odnosząc się do kwestii zwrotu opłaty za bilet, RPPK stwierdził, że "przewoźnicy kolejowi nie mają obowiązku uwzględniania tego rodzaju roszczeń w sytuacji, gdy umowa przewozu została wykonana, a Pan w związku z nieprawidłowościami nie poniósł udokumentowanych strat finansowych".

Rzecznik zwrócił też uwagę, że SIP pokazywał temperaturę? na zewnątrz składu. Ponadto urządzenie dokonujące pomiaru mogło być nagrzane i wskazywać temperaturę wyższą niż rzeczywista. Jak zaznaczono, tego dnia ta w cieniu wynosiła do 26 stopni Celsjusza.

Południe Europy płonie. 'Ekstrema stały się nową normalnością'

W odpowiedzi rzecznik zaznaczył też, że Intercity nie gwarantuje w "Szkunerze" usługi Wi-Fi. W związku z niedogodnościami zaproponował natomiast podwyższenie rekompensaty do 50 proc. wartości biletu - z takim wnioskiem zwrócił się do przewoźnika.

Na straconej pozycji

 

Jak pisał w 2019 roku Bezprawnik.pl, kolejarze mają obowiązek dostarczenia wody pitnej pasażerom jedynie w przypadku opóźnienia wynoszącego ponad godzinę (reguluje to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady). Przepisy nie regulują natomiast sytuacji, gdy w wagonie panują upały, ale pociąg jedzie zgodnie z rozkładem - przewoźnik po prostu zaleca, by pasażerowie sami zaopatrzyli się w płyny. Nie ma także obowiązku montowania w pociągu klimatyzacji.

Nasz rozmówca przyznaje, że zgodzi się na proponowaną przez rzecznika kwotę rekompensaty w wysokości 50 proc. ceny biletu. - Nadal uważam, że niedogodności, których doświadczyłem w trakcie podróży, były istotne i uzasadniałyby wypłatę wyższej rekompensaty - podkreśla jednak mężczyzna.

Co teraz? - Jeśli nawet chciałbym walczyć dalej, to nie mam żadnych dowodów, które mógłbym przedstawić przed sądem. Poza ewentualną opinią biegłych, której uzyskanie byłoby kosztowne i czasochłonne - mówi pan Ignacy. - W praktyce oznacza to, że w starciu z formalnymi procedurami i wymogiem twardych dowodów jestem na straconej pozycji. W tej sytuacji pozostaje mi pogodzić się z tym, że w sporze z dużą instytucją pasażer jest często na przegranej pozycji - i tak jest również tym razem - kwituje.

Ogromne upały w Polsce. Są alerty IMGW. Jak długo będzie gorąco?

Spytaliśmy rzecznika PKP Intercity, czy w opisanej sytuacji spółka postąpiła zgodnie z regulaminem. Czy nie naruszono artykułu Prawa przewozowego, o którym wspomina pan Ignacy? Jak ustosunkowują się do opinii podróżnego, którego zdaniem należy mu się zwrot pełnej kwoty biletu?

"Temperatura wyświetlana na monitorach jest tą panującą na zewnątrz. Wewnątrz panowała niższa, na pewno była uciążliwa dla podróżnych. Usterka klimatyzacji w tym wagonie nastąpiła w trakcie jego przejazdu 6 lipca. Została odnotowana, wagon skierowaliśmy do naprawy na stacji postojowej Przemyśl Bakończyce. Pasażer, który jest niezadowolony z jakości świadczonych usług bez względu na ich przyczynę i w każdym przypadku ma prawo zgłosić do przewoźnika reklamację. Przepraszamy za tę usterkę" - odparł rzecznik Maciej Dutkiewicz.