Filozofka wygrała z Czarnkiem sprawę o stypendium naukowe. "Czuję złość i bezradność"
Był grudzień 2021 roku, gdy rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wystąpił do ministra edukacji i nauki o przyznanie dr Joannie Malinowskiej z Wydziału Filozoficznego stypendium dla młodych naukowców. Mowa o kwocie pięciu tysięcy złotych miesięcznie, wypłacanej przez trzy lata.
Stypendia - zgodnie z obowiązującymi przepisami - są udzielane na podstawie liczby punktów zebranych przez danego kandydata bądź kandydatkę. Punkty można uzyskać m.in. za takie osiągnięcia naukowe jak: autorstwo lub współautorstwo artykułu naukowego opublikowanego w czasopiśmie naukowym lub w recenzowanych materiałach z konferencji międzynarodowych, kierowanie projektem badawczym o wysokim poziomie innowacyjności, zastosowanie praktyczne wyników badań naukowych lub prac rozwojowych czy za autorstwo i wygłoszenie referatu naukowego. Mówi o tym rozporządzenie ministra edukacji i nauki.
Dr Malinowska za swoje osiągnięcia otrzymała 673 punkty (w tym 640 punktów w kategorii dotyczącej autorstwa artykułu naukowego opublikowanego w czasopiśmie naukowym lub w recenzowanych materiałach z konferencji międzynarodowej).
Po zsumowaniu wszystkich punktów była pierwsza na liście rankingowej, ale - decyzją ministra edukacji i nauki - stypendium nie dostała. Otrzymały je trzy inne osoby, mające mniej punktów niż dr Malinowska. Resort wskazał m.in., że w przypadku naukowczyni doszło do "maksymalizacji punktów" za publikacje m.in. w prestiżowych, wysoko punktowanych czasopismach. Dr Malinowskiej niejako wytknięto, że publikuje w takich, a nie innych periodykach.
- Punktacja była przyznawana zgodnie z listą ministerialną czasopism punktowanych, a jest to przecież punktacja, która stosowana jest do ewaluacji nauki w Polsce. I ja po prostu, zgodnie z tymi regułami, według których naliczano punkty, dostałam ich bardzo dużo. Nie rozumiem, dlaczego ma to być minus w moim przypadku, podczas gdy inne osoby, z dokładnie tego samego powodu, po prostu dostały stypendia - mówi dr Joanna Malinowska w rozmowie z TOK FM. Minister wskazał przy tym, że mógł zrewidować listę rankingową zespołu i uznać punktację wniosku za "nieadekwatną do dorobku naukowego", a w konsekwencji odmówić przyznania stypendium.
Walka w sądzie
Dr Malinowska postanowiła wkroczyć na drogę prawną i zaskarżyć decyzję ministra. Sprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym trwała kilka miesięcy. Naukowczyni wskazała w skardze m.in., że zgodnie z ustalonymi przez ministra regułami "podstawą przyznania stypendium jest lista rankingowa wniosków uszeregowana według liczby przyznanych punktów". Podkreśliła, że "innych uregulowań w tej kwestii nie zamieszczono".
Pani Joanna nie zgodziła się też z argumentacją MEiN, które wskazało, że jednym z argumentów za tym, by nie dostała stypendium, było to, że nie przyznano jej punktów dodatkowych za wpływ na dyscyplinę naukową w Polsce. - Ten argument jest absurdalny, ponieważ punkty za wpływ na dyscyplinę, to - zgodnie z kryterium konkursu - jak sama nazwa wskazuje, "punkty dodatkowe". Można ich było dostać do 20. W jaki sposób te punkty są przyznawane? Tego tak naprawdę nikt nie wie, poza tym, że są to "punkty dodatkowe" - wyjaśnia nam Malinowska.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił argumenty filozofki z Poznania. Zgodnie z wyrokiem uchylono decyzję ministra o nieprzyznaniu dr Malinowskiej stypendium dla młodych naukowców.
Sąd powołał się przy tym na rozporządzenie ministra, zgodnie z którym "każdy wniosek o przyznanie stypendium, który spełnia wymogi formalne, podlega ocenie merytorycznej, za pomocą oceny punktowej. Ustawodawca wykluczył zatem możliwość dokonywania oceny merytorycznej wniosku o przyznanie stypendium za pomocą jakiejkolwiek innej metody - poza metodą punktową".
"Minister ograniczył się jedynie do stwierdzenia, iż postanowił rozstrzygnąć sprawę w sposób odmienny, niż to wynika z rankingu wniosków przygotowanego przez Zespół" - napisał w uzasadnieniu sąd.
"Zdaniem ministra w przypadku niniejszego wniosku o wysokiej punktacji zdecydowały publikacje w czterech wysoko punktowanych czasopismach, co matematycznie maksymalizowało punkty (...). Organ uznał zatem, że mógł zrewidować listę rankingową i uznać punktację wniosku za nieadekwatną do dorobku naukowego Skarżącej" - wskazał sąd, który nie podzielił zdania ministra. I podał jasno, że: "To właśnie lista rankingowa powinna stanowić podstawę do uwzględnienia wniosku o przyznanie stypendium".
Sprawa będzie mieć jednak swój ciąg dalszy, bo minister przygotował właśnie skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
'Jest mi po prostu przykro'
Dr Malinowska przyznaje, że nie rozumie decyzji Ministerstwa Edukacji i Nauki, ale jednocześnie przyznaje, że trudno nie dostrzegać kontekstu całej sprawy. Jest aktywną społeczniczką i feministką. W październiku 2016 roku brała udział w Czarnym Proteście w obronie praw kobiet. Jak mówi, została brutalnie potraktowana przez policję. Tymczasem to ją i kilka innych osób oskarżono o atak na policjantów. Ostatecznie, po długim procesie i apelacji, wszyscy zostali od postawionych im zarzutów uniewinnieni. Naukowczyni organizowała też protesty antyfaszystowskie w Poznaniu.
W swojej pracy naukowej dr Malinowska zajmuje się m.in. tym, jak kategorie etnorasowe - rasa i etniczność - są wykorzystywane i konceptualizowane w badaniach biomedycznych i w opiece zdrowotnej. Przedmiotem jej badań jest też szeroko pojęta filozofia nauki, ze szczególnym uwzględnieniem filozofii medycyny, filozofii neuronauk oraz filozofii psychologii. Malinowska analizuje powiązania między tymi obszarami i pytaniami z zakresu bioetyki, epistemologii, ontologii i metodologii. Publikowała w takich czasopismach, jak "Synthese", "American Journal of Bioethics" czy "Health Care and Philosophy".
Ponadto Malinowska została wybrana członkinią Komitetu Sterującego (Steering Committee) East European Network for Philosophy of Science (EENPS) w latach 2022-2026. To międzynarodowa sieć zrzeszająca osoby zajmujące się filozofią nauki, które pracują w instytucjach szeroko rozumianej Europy Wschodniej.
- Jest mi po prostu przykro. Czuję złość, ale też bezradność. Takie stypendium mogłoby w jakiś sposób zmienić moje życie - mówi TOK FM. Podkreśla, że pensje pracowników naukowych uniwersytetów nie są wysokie, a stypendium mogłoby to zmienić.
- Nigdy bym nie pomyślała, że można czyjąś pracę naukową, czyjś dorobek, oceniać z perspektywy prywatnego zaangażowania w życie społeczne. Jednak po tym roku, kiedy moja sprawa była bardzo długo w sądzie administracyjnym, po wielu rozmowach w środowisku naukowym, mam podejrzenie, że cały ten kontekst mógł być istotny. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę wypowiedzi samego ministra Czarnka, który mówi, że nie będzie finansować "lewaków i komunistów". A ja i moje działania wpisują się dość mocno w ten lewicowy nurt - podsumowuje dr Joanna Malinowska.