Zaczęło się odszczurzanie Poznania. "Są miejsca, w których populacja jest widoczna"
W Poznaniu zaczęło się odszczurzanie. W blokach, restauracjach czy hotelach jest obowiązkowe. O wystawienie trutek powinni zatroszczyć się zarządcy budynków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne przyczyny częstego występowania szczurów w miastach?
- Kto jest odpowiedzialny za przeprowadzanie deratyzacji w Poznaniu?
- Jakie należy prawidłowo zabezpieczyć stacje deratyzacyjne?
- Do kiedy trwa akcja odszczurzania w Poznaniu?
To rutynowa akcja przeprowadzana dwa razy w roku: na wiosnę, gdy szczury się rozmnażają, i jesienią, gdy gromadzą zapasy. - Gryzonie w dużych miasta są nieodzownym elementem codziennego życia - mówi Agata Chęcińska z wydziału gospodarki komunalnej urzędu miasta. Mieszkańcy zgłaszają występowanie szczurów zwłaszcza w gęsto zabudowanych, najstarszych dzielnicach.
- Mamy dużo sygnałów z Wildy czy Łazarza. Są miejsca, w których od lat populacja szczurów jest widoczna. Tam, gdzie jest dużo ludzi, restauracji, szczurom łatwiej jest zdobyć pożywienie - dodaje Cyryla Staszewska z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu.
Kto odpowiada za odszczurzanie w mieście?
Obowiązek wystawienia stacji deratyzacyjnych spoczywa na zarządcach nieruchomości. Chodzi o spółdzielnie mieszkaniowe, restauratorów, hotelarzy, dyrekcje szpitali itp. Właściciele domów jednorodzinnych nie muszą brać udziału w akcji. Tzw. karmniki z trutką muszą być odpowiednio zabezpieczone. - Nie należy prowadzić deratyzacji w sposób, który mogą pamiętać jeszcze osoby starsze: granulki wyrzucone na papierowych tackach - zaznacza Chęcińska. Stacja deratyzacyjna powinna być zamknięta. Oznakowanie "karmnika" musi obejmować nazwę użytej substancji, a także numer telefonu do ośrodka leczenia zatruć.
Środki ostrożności są koniecznie, by nie doszło do takich tragedii, jakie miały miejsce w ubiegłym roku na Mazowszu - dwoje dzieci zatruło się toksycznymi oparami środka, którego ich ojciec używał przeciwko nornicom.
Do kiedy trwa odszczurzanie?
Same władze miasta nie prowadzą odszczurzania, ale przy pomocy strażników nadzorują jego wykonanie. - Pojedyncze sprawy kończą się w sądzie - informuje Chęcińska. Prowadzenie deratyzacji w barach i stołówkach sprawdza też sanepid. Wiosną nie wystawił żadnych mandatów.
Zarządca nieruchomości musi także na własną rękę pozbyć się padłych zwierząt. - Specyfiką gryzoni jest to, że znajdują sobie teren zielony, niewidoczny dla ludzi, żeby tam ze spokojem odejść - mówi urzędniczka. W razie natrafienia na martwego szczura na chodniku albo w innym miejscu publicznym, należy wezwać straż miejską.
Odszczurzanie potrwa do końca października.
Źródło: TOK FM