Czarna seria trwa. Nie żyje 2,5-latek. Mógł mieć kontakt z trutką na gryzonie
Chłopiec w wieku 2,5 roku zmarł w poprzednią środę (6 listopada) wieczorem w szpitalu dziecięcym w Olsztynie. Prokuratura nie informowała dotychczas o tym zdarzeniu.
- Dziecko zostało przywiezione przez rodziców z objawami, których lekarze nie potrafili zidentyfikować. Mimo podjętych czynności zmarło - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski.
Przekazał, że we wtorek odbyła się sekcja zwłok, która nie dała jasnej odpowiedzi, co było bezpośrednią przyczyną zgonu.
- Będą prowadzone dalsze badania. Czynności procesowe w miejscu zamieszkania dziecka pozwoliły na ustalenie, że mogło mieć ono kontakt z substancją przeznaczoną do tępienia gryzoni - przekazał Brodowski.
Sprecyzował, że chodzi o trutkę na krety.
Śledztwo w sprawie śmierci dziecka będzie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.
Śmiertelne zatrucia dzieci. Trzy przypadki w ciągu tygodnia
To kolejna w ostatnich dniach śmierć dziecka, której przyczyną było zatrucie chemikaliami. We czwartek media obiegła informacja o śmierci trzyletniej dziewczynki z która trafiła w środę do szpitala w Nowym Tomyślu (woj. wielkopolskie) z objawami zatrucia. Policja badająca sprawę śmierci dziecka uważa, że mogło ono zatruć się silnymi oparami preparatu przeciwko gryzoniom.
Dwa dni później - w sobotę 9 listopada policja poinformowała o zmarłym dwulatku z Tomaszowa Lubeskiego. Do szpitala z podobnymi objawami trafili również rodzice i dziadkowie dziecka. Jak ustalono, 74-latek dzień wcześniej w piwnicy budynku rozłożył silny środek gryzoniobójczy i owadobójczy.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>