,
Obserwuj
Świat

Co zyskamy i ile za to zapłacimy? Takie mogą być skutki przejęcia Warner Bros. Discovery

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
18.03.2026 20:10

Paramount SkyDance kupuje Warner Bros. Discovery, a wraz z nim "Harry'ego Pottera", "Władcę Pierścieni", "Batmana", "Supermana", "Grę o Tron" i "Last of Us". Gdzie w tym scenariuszu jest miejsce dla szeregowego miłośnika dobrej rozrywki?

Paramount SkyDance kupuje Warner Bros. Discovery
Paramount SkyDance kupuje Warner Bros. Discovery
fot. Nur Photo/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do gigantycznego połączenia?
  • Jak to przemebluje rynek rozrywki, sportu i informacji?
  • Co to oznacza dla nas, siedzących na kanapach i idących do kina widzów?

Na początek krótka historia przejęcia, która sama w sobie jest gotowym scenariuszem filmu akcji. Warner Bros trafi w ręce jednej z najbogatszych rodzin w Ameryce po miesiącach bezowocnych starań i co najmniej ośmiu odrzuconych ofertach. By kupić jedno z najstarszych hollywoodzkich studiów filmowych, Paramount musiał sięgnąć głębiej do kieszeni po żywą gotówkę i obiecać, że w przypadku jakichkolwiek opóźnień, będzie płacić Warnerowi odszkodowania. Zarządzający Paramount David Ellison czyli Ellison Junior musiał zdobyć dla tej transakcji gwarancje finansowe Ellisona Seniora - jednego z najbogatszych ludzi na świecie, założyciela firmy Oracle i wielokrotnego darczyńcy Partii Republikańskiej.

Przyjęcie przez Warner Bros oferty Paramount wywołało w branży szok i spotkało się z niedowierzaniem. Ze starań o WBD natychmiast wycofał się Netflix. Pomimo, że tygodniami był stuprocentowo pewnym partnerem w największej streamingowej transakcji w historii rozrywki. Na mocy której powstanie filmowy gigant z największą w branży biblioteką filmową, niekończącą się listą filmowych legend i imponującą listą historii, do których połączone firmy będą mieć wyłączne prawo, wraz z prawem do ich łączenia.

Co z tego wynika dla miłośników filmowej rozrywki?

Najpierw o kombinacie, który powstanie po połączeniu dwóch wielkich studiów filmowych i dwóch serwisów streamingowych. Oraz o tym co z tego wynika dla Fabryki Snów i kina na świecie.

Po pierwsze: dodane do siebie platformy to ponad 200 milionów abonentów w ponad 100 krajach i terytoriach, dla właścicieli to możliwość konkurowania z największymi graczami na rynku - Netflixem i Disneyem. Branżowi analitycy oceniają, że łączenie się mniejszych platform to nieuchronna przyszłość streamingu, w którym przewaga nad konkurencją to bogactwo filmowej biblioteki. Można się jej dorobić na dwa sposoby - produkować na potęgę, ale to wymaga cierpliwości i góry gotówki. Albo kupić. Ten drugi model zastosował już Prime, który oferuje dostęp do SkyShowTime i AppleTV. Czy przez Disneya z Hulu.

Po drugie: szerokie portfolio sportowe połączonych firm z prawami do rozgrywek UEFA, ligi NFL, UFL, amerykańskich meczów koszykówki, turniejów tenisa w tym Roland Garros, turniejów golfa na najwyższym światowym poziomie. Czy w końcu Igrzysk Olimpijskich, do których prawa ma Warner Bros. Discovery.

Po trzecie: w rękach jednego właściciela znajdą się CNN, czyli największa telewizja informacyjna na świecie, oraz CBS - wielka amerykańska sieć telewizyjna, która należy obecnie do Paramount. Plus sieci telewizyjne i kablowe w Ameryce oraz w Europie telewizja naziemna TVN i należące do tej samej grupy kanały kablowe, w tym TVN24.

I po czwarte - dla zajęcia lepszego miejsca na rynku prawdopodobnie najważniejsze: wielka biblioteka tytułów i praw do popularnych fikcyjnych światów. Pod jednym dachem znajdą się takie franczyzy jak Harry Potter, DC Universe, czyli Batman i Superman, bohaterowie "Władcy Pierścieni", "Top Gun", "Mission Impossible" czy "Star Treka", "Gry o Tron" i "Diuny". Potencjalny użytkownik połączonych platform będzie mieć w zasięgu ręki niezmierzone archiwum wideo. Obie firmy to firmy z hollywoodzkimi tradycjami z czasu początków kina, Warner wciąż należy do producenckiej wielkiej piątki. A w tym roku w wyścigu po Oscary zgarnął je za dwa filmy: "Grzeszników" oraz "Jedną bitwę po drugiej". A skoro tak - kto z tej wielkiej fuzji w Fabryce Snów powinien cieszyć się bardziej - zasiadający na domowych kanapach czy kinowych fotelach?

Telewizja kontra kino

Podobno powodów do zmartwienia nie mają ci drudzy. Wygranie przez Paramount pojedynku z Netflixem o Warnera oznacza realizację strategii "Theatrical-First". Czyli najpierw wyświetlanie na dużym, a dopiero potem na małym ekranie. Połączone firmy nadal mają kręcić rocznie ponad 30 filmów wysokobudżetowych. Nie porzucają polityki zarabiania na kinowych biletach, na gotówkę z nowych subskrypcji po premierach internetowych - mają liczyć w drugiej kolejności. To odwrotnie niż działa Netflix, który toczy z twórcami regularne wojny o to, jak szybko filmy zdejmować z afisza i wyświetlać już tylko online.

Na koniec o "połączonej" przyszłości kanapowych miłośników wideo na żądanie. Paramount zamierza bowiem zrobić z dwóch jedno. Platformy Paramount+ i HBOMax mają być razem. Co dokładnie ta wspólnota będzie oznaczać dla subskrybentów - tego nie wiadomo. Branżowe media spekulują o wzajemnym dostępie do bibliotek obu producentów, ale za zachowaniem osobnych marek, aplikacji i podstawowych abonamentów. Teoretycznie więc - może być więcej za tyle samo. Czyli realna konkurencja dla Netflixa, który w Polsce ma połowę streamingowego rynku. A w przyszłości z powodu tej samej zaciętej rywalizacji - jeszcze więcej atrakcyjnych produkcji. W tym krajowych, na przykład opartych na faktach jak ostatnio hitowy "Heweliusz" czy wcześniejsza "Wielka woda". I dopiero potem droższy abonament.

źródło: TOK FM