"Fundamentalny błąd". W co gra Zełenski? "Mniej pohukiwania"
Wołodymyr Zełenski nadał jednostce wojskowej imię "Bohaterów UPA". W ocenie Bartosza Rydlińskiego "Polska nie może w sprawie UPA zrobić kroku do tyłu". - Trzeba prowadzić mądrzejszą politykę i mniej oczywistą. Mniej pohukiwania, a więcej polityki informacyjnej - mówił w TOK FM ekspert warszawskiego UKSW i Centrum im. Ignacego Daszyńskiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co spowodowało zapowiedź Karola Nawrockiego, że odbierze Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego?
- Jaką politykę zdaniem dra Bartosza Rydlińskiego - powinna prowadzić Polska wobec Ukrainy?
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię "Bohaterów UPA". Jak powiedział, decyzję podjął "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".
W reakcji na tę decyzję prezydent Karol Nawrocki w piątek poinformował, że chce odebrać Zełenskiemu Order Orła Białego. Kapituła zbierze się 8 czerwca.
O reakcję Polski pytany był w "TOK 360" Bartosz Rydliński z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW w Warszawie i Centrum im. Ignacego Daszyńskiego.
- Pytanie toporem, czy skalpelem, czy w sposób bardziej profesjonalny aniżeli robią to Ukraińcy, czy wchodzimy w podobne historyczne tony. Zakładam, że Karol Nawrocki jest bardzo szczery w swojej zapowiedzi. Tym bardziej, że jeszcze w czasie kampanii wyborczej mówił rzeczy, które - swego czasu - nawet kandydatom PiS, by przez gardło nie przeszły. Chodzi oczywiście o jego ukrainosceptycyzm - mówił rozmówca Filipa Kekusza.
Dziennikarz TOK FM zwrócił uwagę na to, że w grę wchodzić też może cynizm polityczny. Bo na to że by odebrać Order Orła Białego, to potrzebna jest zgoda również premiera, ekspert odpowiedział: "To dodatkowa płaszczyzna pułapki ofsajdowej, którą Nawrocki mógł zastawić na obecny rząd".
- Jeżeli kapituła wyrazi zgodę, żeby order odebrać, to premier nie może tego kontrasygnować. To nie jest poważne. Rozumiem, że Karol Nawrocki - jak jeszcze był prezesem IPN, to rzucał hasła, że każda osoba, która będzie wychwalała OUN-UPA będzie prawomocnie ścigana w Polsce za wychwalanie organizacji przestępczej. Tyle tylko, że w międzyczasie z szefa IPN został prezydentem i reprezentuje nie tylko swoich wyborców, ale nas wszystkich obywateli - tłumaczył Bartosz Rydliński.
Zdaniem gościa TOK FM teraz premier poprosi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o rozmowę z ambasadorem Ukrainy i "zakończy się wysłaniem protestu dyplomatycznego, notą". - Nie możemy uzależniać naszej pomocy Ukrainie - politycznej, militarnej i symbolicznej w ich walce z rosyjskim najeźdźcą - od tego, czy Ukraina potępi ukraińskich faszystów i UPA - ocenił ekspert.
"Fundamentalny błąd"
Gość TOK FM uważa, że Zełenski i administracja ukraińska popełniły "fundamentalny błąd". - Nadawanie jednej z jednostek wojskowych imienia UPA - w tak newralgicznym momencie dla relacji polsko-ukraińskich - świadczy o braku wyobraźni - uważa Bartosz Rydliński.
Czy Zełenski mógł przewidzieć, jaka będzie reakcja polskiej strony? - Zakładam, że zapowiedź odebrania Orderu Orła Białego nieprzesadnie go zmartwiła. Dwa: przypuszczam, że nie spodziewał się takiej reakcji ze strony prezydenta Nawrockiego - wskazał ekspert UKSW. I podkreślił, że "Ukraina pod czerwono-czarną banderą na pewno nie przystąpi do cywilizacji europejskiej". - A tego typu decyzje będą się ciągnęły w relacjach -nie tylko między Warszawą a Kijowem, ale również między Kijowem a Brukselą - dodał.
"Mniej pohukiwania, więcej polityki informacyjnej"
Nadania jednostce imienia "Bohaterów UPA" to nie jedyna kontrowersyjna decyzja Zełenskiego. Jeszcze niedawno głośno było o zapowiedzi sprowadzenia prochów Stepana Bandery z Monachium i pochowania ich w Kijowie. Według Rydlińskiego ten pomysł rodzi problemy nie tylko w relacjach polsko-ukraińskich, ale również ukraińsko-żydowskich.
- Stąd pytanie, czy swego czasu Izrael również nie wyśle swojej noty protestacyjnej (...). Gdyby Karol Nawrocki chciał zrobić nietypowy dyplomatyczny twist, to może by zaproponował Izraelczykom wspólną działalność, jeżeli chodzi o kampanię informacyjną i wywarcie pewnych nacisków na stronę ukraińską. Tak, żeby ta była bardziej empatyczna względem swoich sojuszników, tak w Warszawie, jak i w Tel Awiwie - stwierdził.
- Jak bardzo zniszczone będzie pole bitwy po tej właśnie bitwie? - pytał Filip Kekusz.
- Będziemy poobijani, ale tutaj nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Trzeba prowadzić swoją kampanię informacyjną, również względem ukraińskiej opinii publicznej. Mit UPA czy OUN to nie są mity powszechne wśród rosyjskojęzycznej części ukraińskiego społeczeństwa Ba, to tradycja obca rosyjskojęzycznym Żydom z Ukrainy, choćby prezydentowi Zełenskiemu, bo przecież on nie dość dawno nauczył się mówić w języku ukraińskim - odpowiedział Rydliński.
Zastrzegł na koniec, że "Polska w sprawie UPA nie może zrobić kroku do tyłu". - Innymi słowy: trzeba prowadzić politykę mądrzejszą i mniej oczywistą. Mniej pohukiwania, a więcej polityki informacyjnej - podsumował w TOK FM.
Rzeź wołyńska
Według historyków w lipcu 1943 roku Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)- B (frakcja Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.
Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.
Źródło: TOK FM, PAP