advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Lekcja z Czarnobyla. "Szefowie nie chcieli niepokoić władz, bo z tego mogły być problemy"

3 min. czytania
26.04.2026 07:16

To już 40. rocznica katastrofy w Czarnobylu. - Moskwa o katastrofie początkowo nikogo nie informowała, żadnego z sojuszników - mówiła w TOK FM Katarzyna Kaczorowska. Dziennikarka podkreśliła, że po wybuchu reaktora mogliśmy liczyć na sprawne działania organizacyjne polskiej komisji rządowej.

rocznica katastrofy w Czarnobylu
rocznica katastrofy w Czarnobylu
fot. Ukrinform/East News/Koshmal Victor

Do katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło 26 kwietnia 1986 roku. Wybuch czwartego reaktora siłowni doprowadził do skażenia części terytoriów Ukrainy i Białorusi. Substancje radioaktywne dotarły też nad Skandynawię, Europę Środkową, w tym Polskę, a także na południe kontynentu - do Grecji i Włoch. W strefie wokół Czarnobyla do dziś obowiązuje zakaz osiedlania się ludzi.

W pierwszych godzinach po katastrofie dyrekcja elektrowni utrzymywała, że reaktor jest cały, a doszło jedynie do awarii. Premier ZSRR Nikołaj Ryżkow oraz prezydent Michaił Gorbaczow dostali informacje, że wszystko jest pod kontrolą.

Polskie władze o tym, że doszło do katastrofy dowiedziały się przede wszystkim z nadzoru radioaktywnego. - Raport o wykryciu radioaktywnej chmury Centralny Regulator Ochrony Radiologicznej dostał 28 kwietnia, a pomiary na pewno docierały wcześniej - mówiła w sobotnim "Poranku TOK FM" Katarzyna Kaczorowska. Dziennikarka "Polityki" przypomniała, że jednocześnie w Polsce odbywał się Wyścig Pokoju, nazywany Tour de France Europy Wschodniej. Akurat w tych dniach we Wrocławiu miał miejsce przystanek przed kolejnym etapem.

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi

Quiz: Quiz TOK FM. Czy jesteś na bieżąco z wydarzeniami mijającego tygodnia?

1/10 Minister sportu Jakub Rutnicki wezwał do dymisji prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Dlaczego?

- Do trenera ekipy amerykańskiej, który był Polakiem - Edwarda Borysewicza - zadzwoniła ambasada amerykańska. Amerykanie dzięki operacjom wywiadowczym mieli informację o tym, co się wydarzyło w Czarnobylu: nakazali całej ekipie spakować się i po prostu wyjechać - stwierdziła rozmówczyni Aleksandry Karasińskiej. Dziennikarka zaznaczyła, że polskie władze początkowo nie miały konkretnych informacji o skali katastrofy.

Czarnobyl. Blok informacyjny opóźnił działania

- Nie można było dotrzeć z danymi dotyczącymi, że jednak coś się wydarzyło u naszego wielkiego brata - tłumaczyła Kaczorowska. Jak przytoczyła słowa prof. Zbigniewa Jaworowskiego, on sam bardzo długo nie był w stanie przebić się z informacją o pomiarach do rządu, bo jego szefowie - podobnie jak w Czarnobylu - podjęli decyzję, że "nie chcą niepokoić władz, bo z tego mogą być problemy". Dotarcie do premiera udało się dopiero półprywatnymi kanałami. Pierwsze spotkanie Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej odbyło się dopiero w nocy z 27 na 28 kwietnia.

Jednak, jak oceniła Kaczorowska, gdy już władze dowiedziały się o katastrofie, sprawnie podjęły konkretne działania. - Pierwsze zebranie odbyło się już 29 kwietnia o godzinie 9 rano, więc wyobrażamy sobie, że po prostu wysłano do naukowców, lekarzy i ministrów czarne Wołgi, żeby tych ekspertów zabrać z domów i zawieźć w konkretne miejsce - mówiła gościni TOK FM.

Komunikat władz był zaskoczeniem dla komisji ws. Czarnobyla

Za politykę informacyjną rządu odpowiedzialny był ówczesny jego rzecznik - Jerzy Urban. - Urban miał to szczęście, że podlegał bezpośrednio Jaruzelskiemu i to z nim ustalał przekaz informacyjny. Doszło do konfliktu pomiędzy nim a komisją rządową i jej szefem Zbigniewem Szałajdą. Pierwszy komunikat, który został upubliczniony w mediach, był inny niż uzgodniono na komisji rządowej - opowiedziała dziennikarka "Polityki".

W oficjalnej komunikacji znalazło się stwierdzenie, że w powietrzu nie ma żadnych pierwiastków radioaktywnych poza jodem. - To było nieprawdą. Za to prawdopodobnie odpowiada Urban, który być może w porozumieniu z Wydziałem Propagandy Komitetu Centralnego zmienił tekst, jaki dostał od komisji. Ten ostateczny tekst dla komisji był zaskoczeniem, bo nie zamierzała okłamywać ludzi - podkreśliła Kaczorowska.

Źródło: TOK FM, PAP