,
Obserwuj
Świat

Szokujące doniesia o polowaniach na ludzi w Sarajewie. "To był czas zniszczenia"

Jakub Janiszewski
2 min. czytania
17.11.2025 21:09

Dowody Enzo Gavazzeniego, włoskiego pisarza, który pracuje nad książką o tzw. ludzkich safari organizowanych przez serbskie siły oblegające Sarajewo w latach 90., zostały przekazane włoskiej prokuraturze. Wynika z nich, że za kilkadziesiąt tys. euro przekazanych serbskim watażkom można było z gór otaczających miasto postrzelać sobie do cywilów. Podobno zainteresowanie było ogromne. Na ten temat Jakub Janiszewski dyskutował w "Dłuższej rozmowie" z Konstantym Gebertem. 

Sarajewo. Fot. Andrzej Zbraniecki

Po tych szokujących ustaleniach wszczęto śledztwo.Niebawem dowiemy się, czy coś z tego śledztwa wyniknie, czy też po zostanie umorzone. Zanim to jednak nastąpi możemy odnieść te rewelacje do tego co już wiemy. A wiemy sporo o tym, jak funkcjonowało Sarajewo przez cztery lata oblężenia.Ten obraz będzie równie bulwersujący, co i samo doniesienie, a zarazem w ogóle nie. Okaże się bowiem, że logika i rzeczywistość wojny nie jest tożsama z regułami, które wydają się nieprzekraczalne w naszym świecie. Wszystko, co traktujemy jako pewne i nienaruszalne może zostać zakwestionowane. I wszystko jest kwestionowane w czasie wojny. To w końcu czas zniszczenia – państwa, prawa, zasad, pisanych i niepisanych reguł. A zarazem triumf tego, co w nas biologiczne – chęci mordu, potrzeby znęcania się i chciwości, która jest zaskakująco mało kulturowa, choć dotyczy dóbr kultury.  

A teraz krótki cytat z książki mojego dzisiejszego rozmówcy, książki, która ukazała się kilkadziesiąt lat temu, ale jest świetnym obrazem powyższych mechanizmów. Nazywa się "Obrona poczty Sarajewskiej".Leci to tak: "Wieczorem dziennikarze wracają z frontu. Stawiają tłumaczkom drinki, opowiadają przeżycia. Ktoś był w Pale, stolicy ostrzeliwujących miasto Serbów. To tylko szesnaście kilometrów stąd, a jakby na innej planecie. W Pale można sobie załatwić wywiad z Karadżiciem, albo przyjrzeć się jak moździerze walą w miasto. Uporczywa plotka głosi, że można też więcej: można też umówić się z którymś z serbskich dowódców, że o określonej porze ostrzela określony budynek. Wystarczy wtedy być wcześniej na miejscu, żeby zrobić dramatyczne ujęcie dla dziennika tv. Stawka – od tysiąca dolarów wzwyż". 

 Źródło: TOK FM