Chersoń na progu kryzysu humanitarnego. "Ludzie stoją w kolejkach za chlebem. Ale większym problemem są lekarstwa"
Wyzwolony w piątek Chersoń i prawobrzeżna część obwodu chersońskiego zmagają się z bardzo trudną sytuacją humanitarną. W Chersoniu przed 24 lutego mieszkało ok. 320 tys. ludzi, teraz jest ich 70-80 tysięcy.
Jak mówił TOK FM Piotr Andrusieczko, który jest na miejscu, w mieście brakuje podstawowych produktów. Lista problemów jest znacznie dłuższa. - Cały czas nie ma prądu, wody, warunki atmosferyczne też są fatalne. Wysadzony jest most na drodze z Mikołajowa do Chersonia i szczerze mówiąc, nie wiem, jak będą mogły nim przejechać samochody ciężarowe z pomocą humanitarną - wyliczał w TOK FM dziennikarz Outride.rs i 'Gazety Wyborczej'.
Jak ocenił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz, najbliższe dni, tygodnie mogą być bardzo trudne, tym bardziej że zbliża się zima. - Ludzie stoją w kolejkach do pomocy humanitarnej, czyli za chlebem. Ale większym problemem są lekarstwa, których brakuje od kilku miesięcy - dodał.
"Za rzeką stoi armia rosyjska"
Mimo trwającej kilka miesięcy rosyjskiej okupacji sam Chersoń nie jest specjalnie zniszczony. Do tej pory miasto nie było ostrzeliwane, nie toczyły się też w nim ciężkie walki. - Ale trzeba też mieć świadomość, że za rzeką stoi armia rosyjska i słychać odgłosy kanonady artyleryjskiej - zastrzegł Piotr Andrusieczko.
- A jak funkcjonuje państwo ukraińskie? Działają szpitale, policja? - dopytywała dziennikarka TOK FM. Jak relacjonował korespondent 'Gazety Wyborczej', szpitale w Chersoniu działają. - Jest policja, jest służba bezpieczeństwa Ukrainy, są patrole w mieście. Jest też ustawiona mobilna wieża jednego z operatów komórkowych, która daje sygnał w centem miasta - mówił.
Gość TOK FM dodał, że działają też niektóre sklepy. - Jest też stołówka w centrum. Przyjechała pomoc humanitarna, która będzie rozstawiała punkty wydawania gotowych posiłków - opowiadał, podkreślając, że w Chersoniu 'Ukraina jest i jest widoczna'. - Rozmawiałem też z deputowaną, która była tu podczas okupacji. Mówiła, że już się zbierają także ci, którzy zostali i nie poszli na współpracę z Rosjanami. Oni także w najbliższym czasie będę się zajmować się kwestiami dostarczania pomocy humanitarnej dla mieszkańców miasta - powiedział Piotr Andrusieczko.