Putin "dostał lanie od silniejszego i teraz spierze słabszego". "Taktyka typowego 'bullyingu'"
Ukraińcy działają powoli, ale coraz śmielej na froncie kontrofensywy. Twierdzą nawet, że 'jeśli dotychczasowa dynamika walk pod Bachmutem na wschodzie Ukrainy zostanie utrzymana, to wyzwolą to miasto spod rosyjskiej okupacji'. Z kolei reżim Putina coraz częściej uderza w ludność cywilną. We wtorek rosyjskie wojska ostrzelały miasto Perwomajski w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie Ukrainy. - Rannych zostało 31 osób, w tym dziesięcioro niepełnoletnich; najmłodszymi ofiarami są dzieci w wieku 10 miesięcy i jednego roku - powiadomił szef regionalnych władz Ołeh Syniehubow.
Jak mówiła w TOK FM Krystyna Marcinek, ekspertka RAND Corporation i doktorantka Pardee RAND Graduate School, Władimir Putin po puczu Jewgienija Prigożyna desperacko szuka jakiegoś sukcesu w wojnie. - Dlatego nie może sobie pozwolić, żeby stracić Bachmut. To byłoby jak anulowanie wszystkich działań w ostatnim roku konfliktu. Obawiam się, że Putin nie wie po prostu, co zrobić z tym, co wydarzyło się w Rosji. Będzie stosował typową taktykę "bullyingu". Dostał lanie od silniejszego, więc teraz spierze słabszego, dlatego te działania przeciw ludności cywilnej będą się nasilały - wskazała gościni Agnieszki Lichnerowicz w Światopodglądzie.
Władca z Kremla chce za wszelką cenę odwrócić uwagę świata od tego, co dzieje się na jego własnym podwórku. - To, co widzieliśmy w czasie tego puczu, to były nieprawdopodobne obrazki. Wagnerowcy zdobyli bez oporu dwa miasta obwodowe. Spin z Kremla jest taki, że wszyscy bronili Putina, ale tak naprawdę nikt go nie bronił - komentowała ekspertka.
Co nie oznacza też, że należy oczekiwać jakiegoś buntu w społeczeństwie rosyjskim. - Pewnie jednak jakiś zaczątek myśli, że to wszystko jest kompletną fikcją, się pojawi. Rosjanie mogą mieć dysonans poznawczy i wrażenie, że Putin nie kontroluje wszystkiego od A do Z, dlatego prezydent Rosji chce wszystko zamieść jak najszybciej pod dywan - podsumowała gościni TOK FM.