,
Obserwuj
Świat

Skandal w Białym Domu. "Mamy się czym martwić"

oprac. Karolina Wiśniewska
3 min. czytania
25.03.2025 10:00
- Gdyby to rzeczywiście była prawda, to mamy się czym martwić. Widać, że to grupa osób, które nie są przygotowane do pracy w tak ważnym miejscu i przy tego typu światowych zagrożeniach - mówiła w TOK FM dr Małgorzata Bonikowska, komentując sprawę ujawnienia planów Białego Domu na komunikatorze Signal.
|
|
fot. BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News
  • Redaktor naczelny "The Atlantic" podał, że został dołączony do grupowej dyskusji na temat planowanego ataku przeciwko bojownikom Huti w Jemenie;
  • Dyskusja miała się odbywać na komunikatorze Signal;
  • Autentyczność wiadomości potwierdził rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego;
  • "Gdyby to rzeczywiście była prawda, to mamy się czym martwić" - powiedziała w "Poranku Radia TOK FM" dr Małgorzata Bonikowska.

Redaktor naczelny magazynu "The Atlantic" Jeffrey Goldberg podał, że został - przez przypadek - dołączony do grupowej dyskusji na komunikatorze Signal z udziałem najważniejszych osób w administracji Białego Domu na temat planowanego ataku przeciwko bojownikom Huti w Jemenie. - Nikt nie wysyłał planów wojennych, to wszystko, co mam do powiedzenia - powiedział szef Pentagonu Pete Hegseth. Jednak wcześniej autentyczność ujawnionych przez Goldberga wiadomości potwierdził rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Brian Hughes.

Co to nam pokazuje? Administracja Trumpa nie jest profesjonalna?

- Gdyby to rzeczywiście była prawda, to mamy się czym martwić - powiedziała w "Poranku Radia TOK FM" dr Małgorzata Bonikowska. - Widać, że to grupa osób, które nie są przygotowane do pracy w tak ważnym miejscu i przy tego typu światowych zagrożeniach, jakie mają Stany Zjednoczone - dodała.

Szefowa Centrum Stosunków Międzynarodowych przyznała, że niewątpliwie posługiwanie się dziś mediami społecznościowymi jest w modzie. Niemal wszyscy politycy korzystają z platformy X (dawny Twitter), gdzie przekazują swoje oświadczenia. - Ale to nie jest to samo, co omawiania strategicznych operacji - wskazała, odnosząc się do planów, które miał ujawnić Pete Hegseth.

Dr Bonikowska podkreśliła Signal to platforma, która jest dziś najbardziej odporna na ingerencję, czyli wycieki i możliwość śledzenia treści. - Ale jeśli mówimy o takich pomyłkach i dołączaniu do konwersacji osób, których tam nie powinno być, to pojawia się pytanie: jak to jest w ogóle możliwe - zastanawiała się rozmówczyni Macieja Kluczki.

- Wniosek powinien być taki, żeby używać mediów społecznościowych i różnych platform tylko wtedy, kiedy jest to konieczne, a plany i spotkania robić w miejscach do tego wyznaczonych - podsumowała.

Ujawnione plany Białego Domu. Demokraci chcą wyjaśnień

Demokraci chcą wyjaśnienia, jak to się stało, że przedstawiciele najwyższych amerykańskich władz omawiali atak na Jemen na nieautoryzowanym komunikatorze internetowym. - Przedstawiciele władz nie powinni rozmawiać o tajnych działaniach wojskowych na komunikatorze. Nawet jeśli jest to bezpieczniejsza niż inne aplikacja Signal. Rząd ma przecież swoje bezpieczne systemy do dyskutowania o takich rzeczach - mówił Demokrata Chuck Schumer.

Autentyczność ujawnionych przez niego wiadomości potwierdził rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Brian Hughes. Również spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson powiedział, że administracja "przyznała, że był to błąd".

Donald Trump odmówił komentarza. Pytany o to stwierdził, że po raz pierwszy o wszystkim usłyszał od pytającego go dziennikarza. Podał jednocześnie, że nie lubi "The Atlantic" i że to pismo umiera. Później na swoim portalu społecznościowym zamieścił też satyryczny artykuł oraz komentarz Elona Muska, który kpił z czytelników magazynu.