,
Obserwuj
Świat

Głosowali na Tuska, teraz są wściekli. "To tragedia dla naszego regionu"

3 min. czytania
04.06.2024 12:00
- Oczekuję, żeby pan premier nie tylko - tak jak Mariusz Błaszczak - ściskał rękę generałom i pokazywał się z płotem, ale żeby zobaczył, że my - cywile, też tutaj żyjemy - mówił w TOK FM Sławomir Droń, przedsiębiorca z Białowieży. Zapowiedź wprowadzenia na Podlasiu tzw. strefy buforowej wywołuje w lokalnej społeczności mnóstwo obaw. Turyści zaczęli odwoływać rezerwacje.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Od wtorku 4 czerwca na Podlasiu miała obowiązywać tzw. strefa buforowa, czyli "czasowy zakaz przebywania na określonym obszarze w strefie nadgranicznej". W poniedziałek szef MSWiA Tomasz Siemoniak poinformował jednak, że wprowadzenie strefy zostanie opóźnione. Rozporządzenie w tej sprawie trafiło do uzgodnień międzyrządowych. Temat ma wrócić pod koniec tygodnia.

Mieszkańców to nie uspokaja, o czym mówił w "Pierwszym Programie" w TOK FM przedsiębiorca z Białowieży Sławomir Droń. W rozmowie z Wojciechem Muzalem przyznał, że był przekonany, iż po wycince Puszczy Białowieskiej zarządzonej przez ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszkę, pandemii COVID-19 i 10 miesiącach stanu wyjątkowego, branży turystycznej w jego regionie nie może spotkać już nic gorszego. A jednak - ostatnie zapowiedzi rządu, dotyczące tzw. strefy buforowej, a szczególnie możliwego jej rozszerzenia, przyniosły kolejny cios.

- Już zaczęli wracać turyści: ludzie z zagranicy, a także coraz więcej Polaków. Zaczęło się pokazywać światełko w tunelu, ale poszła informacja o "strefie buforowej" i znów mamy negatywny przekaz. Przemysł turystyczny w Białowieży i wokół całej Puszczy Białowieskiej, jak wszędzie, jest bardzo wrażliwą dziedziną. Moi znajomi, którzy mają swoje kwatery i pensjonaty, mówią, że ludzie odwołują swoje rezerwacje - opowiadał gość "Pierwszego Programu" w TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Politycy KO odstraszają turystów. "Strasznie nas to martwi"

Jak podkreślał Sławomir Droń, sami mieszkańcy Białowieży, jak i turyści, którzy już tam są, czują się bezpiecznie. Niebezpieczne dla regionu - w jego opinii - są natomiast wypowiedzi polityków. - Strasznie nas martwi, że kompletnie nie odpowiadają za swoje nieodpowiedzialne słowa, które wpływają bezpośrednio na nasze biznesy i na nasze życie. To tragedia dla naszego regionu - ocenił przedsiębiorca w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

'Nie chcemy, żeby mieszkańcy Podlasia żyli jak na froncie'. Generał jednoznacznie o 'Tarczy Wschód'

Plany utworzenia "strefy buforowej" premier Donald Tusk ogłosił w ubiegłą środę w Dubiczach Cerkiewnych. Szef rządu przybył tam po tym, jak 28 maja polski żołnierz został raniony nożem przez jednego z migrantów. "Nie będzie mowy o najmniejszej tolerancji czy jakimś zawahaniu, jeśli chodzi o wsparcie dla naszych żołnierzy i funkcjonariuszy w czasie pełnienia tej bardzo trudnej misji, jaką jest ochrona granicy" - mówił premier.

Gość TOK FM zauważył, że wizyta Donalda Tuska na granicy z Białorusią nie różniła się wiele od tych, które jeszcze nie tak dawno składali tam przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. - Oczekuję, żeby pan premier nie tylko - tak jak Mariusz Błaszczak [szef MON za rządów PiS - red.] - ściskał rękę generałom i pokazywał się z płotem i z Rosomakiem, ale żeby zobaczył, że my, cywile, też tutaj żyjemy. Powinien zjeść tu obiad w restauracji, pojechać do jakiejś agrokwatery albo hotelu, spędzić tam noc i pokazać, że potrafimy zapewnić mieszkańcom i turystom spokojne normalne życie - apelował.

Tusk na marszu spotka 'niespodziankę'? Oni nie rozumieją decyzji rządu

Jak dodał Sławomir Dobroń, "najśmieszniejsze" jest to, że mieszkańcy regionu Puszczy Białowieskiej, w tym on sam, zawsze głosowali na Koalicję Obywatelską. - I to jest dla nas podziękowanie? To jest nie do zaakceptowania i nie do obrony - podsumował gość "Pierwszego Programu".

"Poligon doświadczalny". Starosta hajnowski o strefie buforowej.

Głos w sprawie zapowiedzianej "strefy buforowej" przy granicy z Białorusią zabrał także starosta hajnowski Andrzej Skiepko. Jak wskazał, "strefa o szerokości około 200 metrów jest zasadna, ale zamknięcie miejscowości nic nie daje".

- Za dużo jest osób, które nie powinny przebywać w tej strefie. Tam powinny być tylko służby mundurowe, które naprawdę pilnują fantastycznie naszego bezpieczeństwa, pilnują granicy (...). Ewentualnie służby medyczne, które tam dojeżdżają, bo również takie przypadki mamy - dodał w Radiu Białystok.

- Najważniejsze, aby ruch turystyczny, który się rozpoczyna - oby nie było tak, że on po prostu się zamyka. Już to raz przerabialiśmy i wiem, jak ciężko odbudować wizerunek takiej bardzo znanej miejscowości, chociażby jak Białowieża - podsumował starosta.

Piotr Czaban ujawnia, co dzieje się na Podlasiu. 'Chwycili go za połamane nogi i wyrzucili'