"Nie chcemy, żeby mieszkańcy Podlasia żyli jak na froncie". Generał jednoznacznie o "Tarczy Wschód"
Donald Tusk ogłosił w sobotę nowy plan obrony i odstraszania pod kryptonimem 'Tarcza Wschód'. Jak zaznaczył szef rządu, na nowy program przeznaczonych zostanie 10 mld złotych, za które będą zainwestowane w poprawienie bezpieczeństwa na wschodniej granicy, w tym systemu fortyfikacji.
- Podjęliśmy decyzję, aby zainwestować w nasze bezpieczeństwo, a przede wszystkim w bezpieczną wschodnią granicę 10 mld zł - zapowiedział premier. - Rozpoczynamy wielki projekt budowy bezpiecznej granicy, w tym systemu fortyfikacji, a także takiego ukształtowania terenu, decyzji środowiskowych, które spowodują, że ta granica będzie nie do przejścia dla potencjalnego wroga - powiedział Tusk.
Tusk zapowiedział nowy projekt obronny. 'Tarcza Wschód' za grube miliardy
Jak zaznaczył szef rządu, te prace już się zaczęły. - Robimy to po to, żeby odstraszyć przeciwnika. Żeby ci wszyscy, którzy źle życzą Polsce, żeby ci wszyscy, którzy w swoich planach mają atak i agresję na naszych sojuszników i nasz kraj, żeby usłyszeli tu z krakowskiego rynku: wara od Polski! - podkreślał Tusk. Jak dodał, 'Polska jest silna, Polska będzie bezpieczna dzięki własnym działaniom i własnym sojuszom'.
Do 'Tarczy Wschód' odniósł się w TOK FM gen. Mieczysław Bieniek - generał w stanie spoczynku, były zastępca dowódcy strategicznego NATO, doradca ministra obrony narodowej. W jego ocenie jest to projekt bardzo potrzebny i wielowymiarowy.
- To są elementy operacyjnego przygotowania obszaru kraju, a ten przez ostatnie lata był bardzo zaniedbany - mówił w 'Magazynie TOK FM' Bieniek. Jak dodał, w ciągu ostatnich lat na naszej wschodniej granicy nie działo się nic, powstał jedynie płot, który został postawiony, by migranci nie mogli nielegalnie dostać się do Polski. Jednak, jak mówił ekspert, płot jest 'dość dziurawy', dlatego teraz trwają prace przy jego uszczelnianiu i wyposażaniu m.in. w elementy elektroniki.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Wykorzystanie naturalnych przeszkód, by zwiększyć poczucie bezpieczeństwa
Generał wyjaśnił, na czym polega operacyjne przygotowanie kraju. - To nic innego, jak wykorzystanie ukształtowania terenu do stawiania naturalnych przeszkód, a to prawie 400 km naszej granicy z Białorusią i Federacją Rosyjską - podkreślił gość Przemysława Iwańczyka.
Mocny list do Tuska ws. granicy. 'Albo pan premier kłamie, albo go okłamują'
Jak zaznaczył ekspert, choć jest to projekt, który koordynuje MON, przy jego realizacji konieczna jest także współpraca z resortem klimatu, Skarbem Państwa czy MSWiA. - Naturalne przeszkody dla potencjalnego wroga muszą być przygotowane tak, by nie naruszyć środowiska i nie zniszczyć przyrody. Nie możemy zapominać, że to tereny bardzo piękne, na których znajduje się mi.n. Puszcza Białowieska. Dlatego 'nie można wylać dziecka z kąpielą' - mówił Bieniek.
Dodał również, że chodzi o to, by zwiększyć poczucie bezpieczeństwa. - Dlatego właśnie wykorzystuje się naturalne przeszkody, które na tym terenie już są - zaznaczył ekspert. Jak dodał, chodzi też o przygotowanie łączności czy infrastruktury, by w chwili zagrożenia można było szybko zareagować i przemieścić na granicę odpowiedni sprzęt, między innymi artyleryjski.
- Nie mówimy o minowaniu granicy, tak jak robią to np. Łotwa. - Nie chcemy, żeby mieszkańcy przygranicznych terenów i Podlasia żyli jak na froncie - zapewnił generał.
Sikorski o działaniach NATO. 'Zbroimy się, bo Rosja nam grozi'
Ekspert odniósł się również do kwoty, która zostanie przeznaczona na budowę wzmocnienia bezpieczeństwa przy granicy z Białorusią. - Może się wydawać, że to jest ogromna kwota, ale nie wolno zapominać, że te pieniądze nie zostaną wydane na raz. To są wydatki na lata - podsumował Bieniek.