Czy można rzadziej szczepić psy? "To ogromne zagrożenie"
Właściciele psów zobowiązani są szczepić swoje zwierzęta przeciwko wściekliźnie co roku. Jedna z fundacji apeluje, by wydłużyć ten okres do trzech lat. Dobry pomysł? - To spowoduje tylko jeszcze większy spadek wyszczepialności. A byłoby to całkowicie ze szkodą dla zdrowia publicznego i dobrostanu zwierząt - mówi Witold Katner z Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej.
- Fundacja Vet-Alert chce wydłużenia okresu szczepień psów przeciw wściekliźnie z jednego roku do trzech lat, powołując się na wiedzę naukową i praktyki w UE;
- Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna sprzeciwia się zmianom z powodu licznych ognisk wścieklizny i relatywnie niskiego współczynnika zaszczepionych psów;
- Projekt ustawy zwiększający okres między szczepieniami utknął w Senacie.
Fundacja Ochrony Zwierząt Vet-Alert wystąpiła z petycją o wydłużenie okresu ważności obowiązkowych szczepień psów przeciwko wściekliźnie. Obecnie prawo wymaga od właścicieli, by szczepili swoich podopiecznych raz w roku. Fundacja argumentuje, że zgodnie z aktualną wiedzą naukową oraz praktyką przyjętą przez większość krajów Unii Europejskiej wystarczyłoby, żeby takie szczepienia odbywały się raz na trzy lata.
Vet-Alert podkreśla, że dostępne na naszym rynku szczepionki mają rejestrację potwierdzającą minimum trzyletni okres utrzymywania się odporności poszczepiennej (DOI). I podnosi argument, że coroczne szczepienia to "niepotrzebne obciążenie finansowe dla opiekunów zwierząt i samorządów".
Koszt szczepienia to obecnie ok. 60 zł. Brak wykonania go w terminie to wykroczenie, za które grozi mandat do 500 zł.
Wścieklizna to bardzo groźna choroba wirusowa, zainfekować się nią można przez kontakt ze śliną już zakażonego zwierzęcia. Wszystkie wypadki zakażenia kończą się śmiercią, wcześniej powodują zaś nieodwracalne zmiany układu nerwowego. Rozwój choroby trwa kilka dni - w tym czasie można zapobiec zakażeniu przy pomocy szczepionek i przeciwciał. Co roku na wściekliznę umiera ok. 60 tys. osób - głównie w biedniejszych rejonach świata.
Połowa psów się szczepi
Pod koniec czerwca 2023 roku grupa senatorów pod wodzą Krzysztofa Kwiatkowskiego złożyła projekt zmiany ustawy, który wydłużałby okres między obowiązkowymi szczepieniami psów do dwóch lat.
Na pomysł zareagowała wówczas Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna. Jak podnosiła, w Polsce wciąż pojawia się więcej ognisk wścieklizny niż w innych krajach UE. W 2021 roku było ich aż 118 - w tym czasie w Niemczech odnotowano jedno, a we Francji, Włoszech i na Węgrzech - zero. To był rekordowy w ostatnim czasie rok, wcześniej było w naszym kraju kilkanaście ognisk, w 2022 roku - 39, a w 2024 - 47. Do połowy października tego roku stwierdzono natomiast 17 ognisk - wynika z danych Głównego Inspektoratu Weterynarii.
Prezes izby dwa lata temu zastanawiał się wręcz nad rozszerzeniem obowiązku corocznego szczepienia na koty (obecnie jest ono obowiązkowe tylko na obszarach zagrożonych wystąpieniem choroby).
W swojej opinii izba zauważyła, że wedle szacunkowych danych liczba wszystkich psów w Polsce to 6-8 mln. Tymczasem szczepionych w 2020 roku było niecałe 3 mln - a więc mniej niż połowa. "Jest to współczynnik zbyt niski abyśmy mogli mówić o odporności populacyjnej. Z dużym prawdopodobieństwem wprowadzenie obowiązku szczepienia co 24 miesiące wpłynie ujemnie na jego wysokość, co może pogorszyć i tak złą sytuację epizootyczną w zakresie wścieklizny w Polscе" - dodano.
Izba zwróciła też uwagę, że wojna za naszą wschodnią granicą zwiększyła liczbę bezdomnych psów i kotów, które nieszczepione mogą trafić do naszego kraju. W Ukrainie brak jest całościowych danych dotyczących wścieklizny, w 2023 roku według tych zebranych jedynie w części obwodów były aż 262 ogniska wścieklizny. "Z relacji ukraińskich lekarzy weterynarii wynika, że sytuacja epizootyczna jest krytyczna" - podkreślała izba.
Informacje na stronach Senatu głoszą, że projekt został skierowany do pracy w komisjach. Termin na przygotowanie sprawozdania upływał 5 września 2023 roku. Śladu po nim jednak brak, na tym kończy się zapisana na senackich stronach ścieżka legislacyjna pomysłu.
"Nasze stanowisko nie zmieniło się"
Izba dodała w swojej opinii, że do rozpatrzenia projektu można wrócić ewentualnie w przyszłości, kiedy "sytuacja epizootyczna w zakresie wścieklizny w Polsce będzie w pełni opanowana i pod kontrolą". Czy to w ciągu ostatnich dwóch lat nastąpiło?
- Nasze stanowisko w żaden sposób się nie zmieniło - podkreśla w rozmowie z Tokfm.pl Witold Katner, rzecznik Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej. - Cały czas twierdzimy, że zagrożenie wścieklizną jest bardzo duże. Niepokoją jej przypadki u zwierząt towarzyszących - wprawdzie pojedyncze, ale jednak takie występują, co jeszcze niedawno nie miało miejsca - dodaje.
W 2024 roku na 47 ognisk choroby dziewięć stwierdzono u zwierząt domowych. - W ostatnich latach pojawiły się sytuacje, że pies czy kot w gospodarstwie domowym miał wściekliznę. To ogromne zagrożenie. W przypadku bowiem wystąpienia choroby u nietoperza czy lisa możliwość zakażenia człowieka jest dużo mniejsza niż w sytuacji, gdy jest to domownik - podkreśla Katner.
Nasz rozmówca nie ma wątpliwości: Jak najbardziej podtrzymujemy, że wydłużenie okresu do dwóch czy trzech lat spowoduje tylko jeszcze większy spadek wyszczepialności. A byłoby to całkowicie ze szkodą dla zdrowia publicznego i dobrostanu zwierząt - mówi.
Źródło: Tokfm.pl