,
Obserwuj
Ludzie

Polska 2050 jak "karuzela śmiechu", nad którą Hołownia nie panuje. "Wypadałoby zacząć od minuty ciszy"

3 min. czytania
16.01.2026 06:32

W piątek Rada Krajowa Polski 2050 ma zdecydować, co dalej z wyborami w partii. - Katalog różnych wydarzeń, afer, awantur i nieporozumień jest tak przepastny, że chyba Polska 2050 nawet nie potrzebowała tej "pomocy" Donalda Tuska i jego formacji, żeby się rozpaść - mówił w "Nasłuchu" Andrzej Bobiński.

Co dalej z Polską 2050?
Co dalej z Polską 2050?
fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co dalej z Polską 2050, która wciąż nie wybrała nowego przewodniczącego
  • Jakie scenariusze rysują się dla partii w przypadku zwycięstwa każdej z kandydatek
  • Czy partia Szymona Hołowni nie rozpadnie się 

W piątek odbędzie się Rada Krajowa Polski 2050, która podejmie decyzję w sprawie wyborów na przewodniczącego partii. Druga tura głosowania odbyła się w miniony poniedziałek, ale została unieważniona z powodu problemów technicznych. O stanowisko ubiegają się Paulina Hennig-Kloska oraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Tymczasem dotychczasowy przewodniczący Szymon Hołownia nie wyklucza swojego startu, choć wcześniej zdecydował o przekazaniu sterów. 

- Co czeka tę karuzelę śmiechu, nad którą od paru miesięcy nie panuje Szymon Hołownia? - pytał w podcaście Polityki Insight "Nasłuch" Andrzej Bobiński.

- Wypadałoby chyba zacząć od jakiejś minuty ciszy - stwierdził Wojciech Szacki, szef działu politycznego Polityki Insight. Jak przypomniał, w pierwszej turze więcej głosów zdobyła Pełczyńska-Nałęcz (42 proc.), ale pozostali kandydaci wsparli Hennig-Kloskę (niecałe 20 proc. głosów). Już wtedy część działaczy zgłaszała, że nie można było zagłosować przez internet.

Bobiński pytał, czy po zwycięstwie którejkolwiek z kandydatek jest nadzieja na to, że partia się nie rozpadnie. - Czy to tak, że ten statek już odpłynął i po wyborach będziemy mieć dwie Polski 2050? - dodał dyrektor zarządzający Polityki Insight. 

- Tego już nie da się skleić. Wynik wyborów, które nie wiadomo kiedy się odbędą, będzie zapewne bliski remisu. Może zdecydować kilkanaście głosów. Chyba ciut bliżej zwycięstwa jest Hennig-Kloska, ale to nie jest polityczka, która przez ostatnie lata pokazywała się jako kandydatka na charyzmatyczną liderkę, która jest w stanie coś uporządkować, wyprowadzić na prostą - ocenił Szacki.

Dwa scenariusze dla Polski 2050

I dodał, że możliwe są dwa scenariusze przyszłości ugrupowania. - Jeśli wygra Pełczyńska-Nałęcz, to prawdopodobnie odejdzie parę osób najgłośniej protestujących przeciwko jej metodom, zarządzaniu, pomysłom. Mówi się o Ryszardzie Petru, Joannie Musze, posłance Ewie Szymanowskiej. Pewnie też europoseł Michał Kobosko mógłby pożegnać z ugrupowaniem. Być może jeszcze kilka takich osób się znajdzie w klubie parlamentarnym - mówił Szacki.  

Wtedy Polska 2050 mogłaby opuścić koalicję rządową, o czym czasem wspomina Hołownia i głosować - od czasu do czasu - przeciwko projektom rządu; a innym razem wspierać Tuska i jego ministrów. 

Drugi scenariusz to wygrana Hennig-Kloski, czyli obecnej ministry klimatu i środowiska. Nowa szefowa Polski 2050 na stanowisku ministry miałaby argumenty, żeby namówić posłów do pozostania z nią; np. obiecując stanowiska w spółkach państwowych, instytucjach rządowych itd. Mielibyśmy wtedy do czynienia z "okrojeniem frakcję Hołowni, 'pozamiataniem' Pełczyńskiej-Nałęcz, która nie jest posłanką". Ten scenariusz - jak mówił Bobiński - oznaczałby odsunięcie Szymona Hołowni "na boczny tor". 

- Nie wiem, czy to najbardziej prawdopodobny scenariusz, ale najbardziej czysty - uważa Szacki. Jego zdaniem, partia byłaby rządzona przez Hennig-Kloskę kolegialnie, w zarządzie znaleźliby się m.in. Petru i Mucha. - Pewnie najbardziej zagorzali zwolennicy Pełczyńskiej-Nałęcz by się pożegnali z zarządem, a być może nawet z partią - ocenił.

- Ruchem dość oczywistym wydaje się pozbycie wówczas Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu (obecnie jest ministrą funduszy i polityki regionalnej - red.), która znika z polityki, bo nie jest posłanką. W nowym układzie nie ma dla niej miejsca - dodał.

Ten scenariusz przyniósłby zapewne powstanie w Sejmie koła zwolenników Hołowni. 

Teorie spiskowe

Według Bobińskiego zwolennicy teorii spiskowych - przy okazji kłopotów Polski 2050 - mogliby "zadać pytanie, czy to nie jest tak, że ta partia jest 'rozgrywana' przez większego partnera koalicyjnego". Czy "różne dziwne rzeczy", które dzieją się teraz w partii, którą założył Szymon Hołownia, nie służą scenariuszowi pożarcia jej - jak przystawki - przez Koalicję Obywatelską.

A wszystko, żeby "wyczyścić przedpole, przygotować do wyborów w 2027 oraz ułatwić sobie rządzenie". - Katalog  wydarzeń, dziwnych afer, awantur i nieporozumień jest tak przepastny, że chyba Polska 2050 nawet nie potrzebowała tej "pomocy" Donalda Tuska i jego formacji, żeby się rozpaść - ocenił i dodał: "To jedna z tych sytuacji, że atrakcyjnym jest scenariusz wielkiej intrygi - i może jakieś fragmenty tej intrygi jednak tam są, ale z drugiej strony chyba to Polska 2050 sama na siebie sprowadziła wszystkie plagi".

Źródło: TOK FM