Po co Tusk powołał Radę Przyszłości? "Diabeł tkwi w szczegółach"
- Polacy bardzo niewiele mówią o swoim sukcesie. My sami dorobiliśmy się gospodarki, którą mamy. Powinniśmy zacząć konsumować nasz sukces. Mam nadzieję, że rada skoncentruje się na tego rodzaju kwestiach - mówiła Agnieszka Zaremba.
Po co Tusk powołał Radę Przyszłości? "Diabeł tkwi w szczegółach
Premier powołał do życia Radę Przyszłości, na czele której stanie minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Organ ma zająć się "przyspieszeniem procedur związanych z podejmowaniem decyzji dotyczących gospodarki, biznesu i nauki".
- Diabeł tkwi w szczegółach, czym ta rada będzie się zajmować. Główny cel to niwelowanie barier, które stoją przed naukowcami, przed osobami, które mają ciekawe pomysły, są na światowym poziomie, a mają problem chociażby z uzyskaniem funduszy czy komercjalizacją tych pomysłów. Ewentualnie uzyskiwaniem pomocy od państwa - skomentowała w "TOK 360" politolożka dr Agnieszka Zaremba.
Jak dodała, pomysł wygląda "pozytywnie". - Chodzi o to, żeby wreszcie zacząć korzystać z funduszy, które pojawiają się wokół nauki - stwierdziła gościni Filipa Kekusza.
Zwróciła także uwagę na aspekt PR-owo-marketingowy Rady Przyszłości. - Ma kolosalne znaczenie. Polacy bardzo niewiele mówią o swoim sukcesie. My sami dorobiliśmy się gospodarki, którą mamy. Powinniśmy zacząć konsumować nasz sukces. Mam nadzieję, że rada skoncentruje się na tego rodzaju kwestiach - dodała Zaremba.
Źródło: TOK FM