Pracownik MON szpiegował dla Rosji? Tak wygląda walka z agentami w Polsce. "Są absolutnie potęgą"
- Rosja nie ma potencjału, żeby zagrozić nam militarnie, to jest słaby kraj, który od kilkunastu lat ugrzęzł po kolana w błotach Donbasu. Natomiast jeśli chodzi o pracę wywiadowczą, są absolutnie potęgą - mówił w TOK FM podpułkownik rezerwy Tomasz Białek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kogo Rosja werbuje na swoich szpiegów w Polsce?
- Jak wygląda walka z agentami wrogich nam państw?
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało we wtorek, że zatrzymano wieloletniego pracownika resortu i przedstawiono mu zarzuty współpracy z obcym wywiadem. Onet ustalił, że zatrzymany to 60-latek, zatrudniony w MON jeszcze w latach 90., podejrzewany o współpracę z rosyjskim i białoruskim wywiadem.
Zatrzymany pracował w Departamencie Strategii Planowania Obronnego. Czy to ma znaczenie? - Kluczowe. Pozyskuje albo lokuje się agentów w strukturach, które mogą przynieść najwięcej informacji dla służby wywiadowczej - mówił w "TOK 360" podpułkownik rezerwy dr inż. Tomasz Białek, ekspert Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas.
Jak się wpada na trop takiego agenta? - Typujemy osoby, które mają kluczowy dostęp do informacji niejawnych bądź takich, które mają znaczenie dla służby wywiadowczej. Jak pracujemy w kontrwywiadzie, robimy sobie listę takich osób, sprawdzamy, jak wygląda przepływ informacji. Czy te informacje gdzieś nie wypływają - mówił. - Możemy też podejść do tego od drugiej strony, czyli analizujemy czyjąś pracę poprzez decyzje, jakie podejmuje. Jeżeli ktoś podejmuje decyzje, które raz, drugi, piąty wydają się być przychylne dla naszego przeciwnika, to taka osoba zwróci naszą uwagę - tłumaczył ekspert.
- Rutynowo zarzuca się sieci i sprawdza, jakie wnioski mogą z tego wynikać? - dopytywał Adam Ozga. - Zawsze jest jakaś informacja wejściowa. Error, który się pojawia w systemie. Jeżeli taka osoba popełni błąd, to całe szczęście, bo ułatwia pracę służbie kontrwywiadowczej - podkreślił Białek.
Podrzucanie albo odwrócenie
Ale taka osoba nie zostaje od razu zatrzymana. - Służba obejmuje ją kontrolą operacyjną i stara się pogłębić informacje tak, żeby pozyskać przede wszystkim pewność, że ta osoba pracuje dla obcego wywiadu - mówił gość TOK FM.
Jeżeli pewność jest, są dwie możliwości. - Albo obejmujemy ją kontrolą i dostarczamy informacje, które będą wprowadzać w błąd obcą służbę specjalną, albo odwracamy takiego delikwenta, czyli pozyskujemy go dla nas. I w sposób jawny dla nas przekazuje informację obcej służbie - dodał Białek.
Jak jednak zaznaczył, w przypadku zatrzymanego pracownika MON Służba Kontrwywiadu Wojskowego doszła do wniosku, że "dłużej ciągnąć tej sprawy nie można i trzeba gościa zatrzymać". - Albo być może Rosjanie się zorientowali, że coś jest nie tak z informacjami, które dostarcza - dodał ekspert. Według informacji Onetu, SKW miała od miesięcy monitorować pracownika ministerstwa.
Pracownik MON mógł być bowiem szpiegiem już od dawna. - To długofalowa praca. Bardzo rzadko zdarza się, że kogoś tego typu werbuje się w miesiąc lub dwa. To takie przypadki, jeżeli chodzi o dywersję: zamachy na polskiej kolei czy podpalenia. To szybkie werbunki zadaniowe. Natomiast jeśli chodzi o prawdziwą pracę wywiadowczą, bardzo często werbuje się te osoby i uruchamia dopiero, kiedy osiądą w jakimś środowisku, z którego można pozyskać istotne informacje lub wywierać wpływ na to, co się dzieje w naszym kraju poprzez decyzje tych osób - tłumaczył gość Ozgi.
- Główny ciężar zmagań z Rosją to są przede wszystkim działania wywiadowcze i dywersyjne. Rosja nie ma potencjału, żeby zagrozić nam militarnie, to jest słaby kraj, który od kilkunastu lat ugrzęzł po kolana w błotach Donbasu. Natomiast jeśli chodzi o pracę wywiadowczą, są absolutnie potęgą - ocenił Białek.
Źródło: TOK FM