Kto będzie nowym szefem IPN? Jest faworyt. "Ma bezpośrednie poparcie Nowogrodzkiej"

Wśród kandydatów na nowego szefa Instytutu Pamięci Narodowej znalazł się Karol Nawrocki, obecny dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. - Ma posprzątać w IPN. Mówi się o tym, że można się spodziewać zwolnień osób "niewygodnych" - podają nasi rozmówcy.
Zobacz wideo

Na stronie Instytutu Pamięci Narodowej na razie pojawiła się jedynie informacja o liczbie kandydatów na stanowisko szefa tej instytucji. Same nazwiska mają zostać podane do 22 kwietnia - po sprawdzeniu, czy osoby te spełniają wymogi formalne określone w ogłoszeniu o konkursie. 

Na 27 kwietnia zaplanowano natomiast publiczne wysłuchanie kandydatów. Mają oni przedstawić członkom Kolegium IPN swoją wizję kierowania Instytutem. Prawdopodobnie dopiero tuż przed tą datą poznamy konkretne nazwiska.

Nieoficjalnie wiadomo, że jednym z kandydatów jest dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. Placówką tą zaczął kierować w 2017 roku. Najpierw jako pełniący obowiązki (od kwietnia do października), a potem już jako pełnoprawny dyrektor. Zastąpił na tym stanowisku prof. Pawła Machcewicza. 

Jak słyszymy od naszych rozmówców w IPN, Nawrocki to faworyt, który "ma bezpośrednie poparcie Nowogrodzkiej". - Ma posprzątać w IPN. Mówi się o tym, że można się spodziewać zwolnień osób "niewygodnych". Ma też poprawić wizerunek tej instytucji m.in. po aferze z Tomaszem Greniuchem - dodają. Przypomnijmy, Greniuch to były działacz ONR, który - za zgodą Jarosława Szarka - został szefem IPN we Wrocławiu. W lutym odszedł ze stanowiska

Karol Nawrocki jest absolwentem historii na Uniwersytecie Gdańskim. Od stycznia 2009 roku pracował w IPN, w latach 2014-2017 był naczelnikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej w Gdańsku. Jest laureatem m.in. Pierścienia "Inki" za postawę patriotyczną i krzewienie pamięci o Żołnierzach Wyklętych, medalu "Za zasługi dla Armii Krajowej" czy Brązowego Krzyża Zasługi za dokumentowanie i upamiętnianie prawdy o najnowszej historii Polski.

O tym, że Nawrocki byłby "świetnym" kandydatem na szefa IPN napisał kilka tygodni temu historyk prof. Grzegorz Motyka. Jak sam przyznaje, zrobił to z ironią. "Ruszył wyścig do fotela prezesa IPN. Na giełdzie nazwisk brakuje mi kandydata idealnego, więc osobiście postanowiłem zwrócić na niego uwagę większości parlamentarnej" - napisał profesor. l dziś okazuje się, że wszystko przewidział.

Karol Nawrocki zasłynął m.in. tym, że wprowadził zmiany w wystawie głównej w Muzeum II Wojny Światowej. "Było to Muzeum, w którym nie oddano czci największym polskim bohaterom, którzy za Polskę poświęcili swoje życie. Tym samym budowano antyobywatelski mechanizm psychologiczny, mówiący do młodzieży: jeśli wojna - nie daj Boże (nikt nie chce wojny!) - nadejdzie, to jedyną moją reakcją może być ucieczka" - mówił w jednym z wywiadów.

- Z punktu widzenia układu rządzącego Nawrocki jest po prostu kandydatem idealnym - mówi prof. Motyka. - Jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej sprawdził się jako człowiek zręczny i zdolny do autopromocji, wprowadzając bardzo drobne, wręcz kosmetyczne zmiany w tej wystawie - przedstawia je jako zmiany niebywałe, przejmując w gruncie rzeczy chwałę w oczach odwiedzających muzeum. Oczywiście, dyrektor Nawrocki może powiedzieć, że w każdym wywiadzie mówi o swoich poprzednikach - to prawda, tyle, że mówi o nich w jednym akapicie, a w kilku pozostałych opowiada o muzeum w taki sposób, jakby wszedł nie do świetnego obiektu tylko do jakiejś stajenki, którą przerobił na wspaniały gmach wypełniony eksponatami - mówi prof. Grzegorz Motyka.

Profesor dodaje, że dyrektor Nawrocki wdał się też w konflikt z władzami Gdańska, m.in. o Westerplatte. - Z punktu widzenia polityków PiS, jest to kandydat, który będzie równie spolegliwy wobec ich życzeń jak dotychczasowy prezes Jarosław Szarek. Przy czym ma inny wizerunek: młodego, dynamicznego człowieka, który będzie dużo opowiadał o wydarzeniach II wojny światowej jak o wydarzeniach, które miały miejsce dosłownie chwilę temu - mówi Motyka.

Karol Nawrocki, by zostać prezesem IPN, musiałby uzyskać zgodę Senatu. Szanse na to są raczej niewielkie, bo większość w Senacie ma jednak opozycja. - Mówiło się, że wystartuje ceniony i dość niezależny prof. Włodzimierz Suleja z Wydziału Koordynacji Prac Badawczych, Ekspertyz i Analiz i że PiS go poprze, ale - jak widać - zmieniono zdanie. Ewidentnie chcą, by na czele IPN stanęła osoba ściśle związana z obozem rządzącym - mówią nasi rozmówcy z Instytutu Pamięci Narodowej. - Podobno dyrektorzy oddziałów już dostali informację, że Szarka ma zastąpić Nawrocki - dodają.

"Historia raczej z kolorowanek dla dzieci, a nie poważna nauka"

- Myślę, że dr Nawrocki posiada wszystkie cechy prezesa Szarka. W moim przekonaniu, jeśli do takiego następstwa dojdzie byłaby to wyłącznie zmiana twarzy. Linia tej instytucji zostanie ta sama - mówi prof. Rafał Wnuk.

- Spojrzenie na przeszłość dra Nawrockiego ocenić mogę jedynie po czynach. A niedawno zlikwidował właśnie Dział Naukowy w Muzeum II Wojny Światowej, co potwierdza, że nauka jako taka nie jest dla niego ważna, nie interesuje go krytyczny namysł nad przeszłością. W pewnym sensie, jest on realizatorem tego, co nazywane jest "pedagogiką dumy". Chodzi m.in. o odrzucenie krytycznego myślenia, odrzucenie badań naukowych, dążących do poznania możliwie zobiektywizowanej prawdy. Interesuje go raczej jakby narodowy, nacjonalistyczny narcyzm, odrzucanie trudnych pytań. To historia raczej z kolorowanek dla dzieci niż poważna nauka - dodaje Rafał Wnuk, historyk z KUL, współtwórca wystawy w Muzeum II Wojny Światowej i wieloletni pracownik IPN w Lublinie.

Kandydat na prezesa IPN musi posiadać stopień naukowy doktora, doktora habilitowanego lub profesora i wyróżniać się "wysokimi walorami moralnymi". Na stanowisko nie może być powołana osoba, która pełniła służbę w organach bezpieczeństwa państwa lub była tajnym współpracownikiem. 

DOSTĘP PREMIUM