Raport ws. dominikanina Pawła M. "Całonocne bicie pasem dominikańskim, a także przemoc seksualna"

- To jest raport, który oddaje sprawiedliwość pokrzywdzonym, czyli tym, których głos był ignorowany przez ponad 20 lat. Ich życie było naznaczone kontaktem z Pawłem M. - mówił Tomasz Terlikowski podczas prezentacji raportu dotyczącego nadużyć wśród dominikanów.
Zobacz wideo

Komisja Ekspercka przesłuchała 31 by byłych i obecnych dominikanów, 41 świadków nadużyć dominikanina Pawła M., w tym kilkanaście osób pokrzywdzonych. - To jest raport dla nich, ale też dla dominikanów, którzy zdecydowali się go u nas zamówić, i dla Kościoła - mówił podczas konferencji prasowej Tomasz Terlikowski.

Opisał wieloletni proces ignorowania przez władze zakonu dominikanów doniesień o nadużyciach Pawła M. - Informacje o nieprawidłowościach ws. Pawła M. zaczęły docierać do przełożonych dominikanów w II połowie lat 90. W związku z tymi nieprawidłowościami Paweł M. zostaje przeniesiony. Krótko później zmienia się prowincjał dominikanów i on (ojciec Paweł Zięba) otrzymuje w listach wiedzę, że Paweł M. tworzy wokół siebie grupę o charakterze sekty i przeprowadza na niej eksperymenty duchowe, które mogą być niebezpieczne. Ta wiedza nie zostaje użyta do żadnych działań, a ojciec Paweł M. uchodzi wtedy za gwiazdę prowincji - powiedział Terlikowski. 

Jak dodał, ojciec Paweł M. stworzył sektę, a jej uczestników "ustawiał w taki sposób, że oni prawie nie spali, ciągle się modlili". - Jego głos był dla nich głosem Boga. Separował ich od rodzin i przyjaciół. Wymuszał porzucenie studiów. Po wielu tygodniach bez snu i ciągłej przemocy, uczestnicy przestawali normalnie funkcjonować. Była też przemoc fizyczna, całonocne bicie pasem dominikańskim, a także przemoc seksualna - relacjonował.

W 2000 roku prowincjał Paweł Zięba odwołał Pawła M. z funkcji opiekuna duszpasterstwa akademickiego, na miesiąc go wysłał go na rekolekcje do kamedułów, a następnie na rok skierował go do hospicjum, żeby tam pracował jako wolontariusz. - Tam zaczął organizować wokół siebie kolejne kobiety, dochodziło do "dziwnych zachowań". Po roku ojcowi Pawłowi M. zostają przywrócone wszystkie funkcje kapłańskie, może spowiadać, odprawiać msze, głosić kazania, nie może tylko prowadzić grup duszpasterskich - mówił dalej Terlikowski.

Terlikowski dodał, że prowincjałowie dominikanów się zmieniali, na ojca Pawła M. były nakładane ograniczenia, później je cofano, a ofiar zakonnika przybywało, co było skutkiem zaniedbań przełożonych zakonu.

Komisja, złożona z niezależnych ekspertów, została powołana w kwietniu 2021 r. przez Prowincjała Polskiej prowincji Dominikanów. Postawiono jej za cel zbadanie działań dominikanina Pawła M. w duszpasterstwie we Wrocławiu w latach 1996-2000 oraz reakcji Instytucji Prowincji w jego sprawie.

"Szczerze przepraszamy"

W związku zaprezentowanym w środę raportem Komisji Eksperckiej zakon dominikanów wydał komunikat przekazany Polskiej Agencji Prasowej. Zaznacza w nim, że od kilku miesięcy konfrontują się z "bolesną historią zła i krzywdy, których w przeszłości dopuścił się ojciec Paweł M.".

"Raport ten ukazuje - w pełniejszej niż znana dotychczas postaci - ogrom zła, które popełnił Paweł M. Odsłania także błędy i zaniedbania oraz brak wrażliwości i zrozumienia ze strony wielu poszczególnych braci, władz oraz instytucji Zakonu" - napisali zakonnicy.

Przyznali, że zdają sobie sprawę, że "obraz, jaki wyłania się z tego raportu, rzuca mroczny cień na całą prowincję, także na tych braci, którzy przez lata gorliwie, ofiarnie i uczciwie wypełniali powierzone im zadania". "Stawia on pod znakiem zapytania naszą wiarygodność i podkopuje zaufanie, jakim wielu spośród Was obdarzyło dominikanów" - napisali zakonnicy. "Wiemy, że niektórzy z Was czują się z tego powodu rozczarowani, oszukani i zgorszeni" - dodali.

Duchowni przeprosili jednocześnie za całe zło, za które na różne sposoby są odpowiedzialni. Przyznali, że sami są nim przerażeni. "Szczerze przepraszamy, najpierw tych, których spotkała bezpośrednia i najbardziej bolesna krzywda, ale także wszystkich, którzy zostali nim dotknięci, których wiara jest przez to wystawiona na próbę" - czytamy w komunikacie.

Zakonnicy wyrazili również gotowość zadośćuczynienia za popełnione zło. "Chcemy z determinacją szukać sposobów naprawy szkód i błędów, a nade wszystko chcemy nadal Wam służyć, zdając sobie sprawę - jak nigdy dotąd - że nie jesteśmy tego godni" - oświadczyli dominikanie.

Prymas Polski o psychomanipulacji w Kościele

Do raportu odniósł się również delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Polak. "Pragnę przede wszystkim wyrazić moją bliskość, współczucie i wsparcie osobom zranionym, które choć były dorosłe, okazały się bezbronne wobec psychomanipulacji bazującej na pseudoteologii, a także wobec przemocy fizycznej oraz wykorzystywania seksualnego ze strony zakonnika" - napisał abp Polak. Dodał, że zostały one niestety także "skrzywdzone przez brak zrozumienia i wsparcia ze strony władz zakonu".

Abp Polak podziękował także komisji za zaangażowanie. "Wiem, jaki ogrom pracy wykonali i jak bardzo było to dla nich obciążające. Nie mam wątpliwości, że czynili to, kierując się autentyczną troską o osoby skrzywdzone i prawdziwą miłością do Kościoła" - napisał delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży.

Jak podkreślił, "wszyscy w Kościele musimy wyciągnąć wnioski z prac Komisji, a szczególnie wziąć sobie do serca jej rekomendacje, aby jednoznacznie stawać po stronie pokrzywdzonych i skutecznie chronić najsłabszych".

Zwrócił jednocześnie uwagę, że są także "gorliwi kapłani i zakonnicy, którzy niezasłużenie będą się musieli mierzyć ze skutkami ujawnienia gorszących zdarzeń w tej sprawie w swojej codziennej pracy i relacjach z ludźmi". "Modlę się za nas wszystkich, których rani i gorszy to zło, abyśmy z tej próby wyszli umocnieni, ufając, że Jezus jest z nami w tym bolesnym doświadczeniu" - napisał abp Polak.

DOSTĘP PREMIUM