Polska wysycha, a my spłukujemy wodę pitną w toaletach. Ekspert ostrzega: Przez to będzie coraz drożej

Rzeki wysychają, co jest także bardzo poważnym zagrożeniem dla transportu węgla i ropy, a to może jeszcze bardziej pogłębić kryzys energetyczny w Europie - mówił w TOK FM prof. Paweł Rowiński. Jak dodał, taka sytuacja ma skutki ekonomiczne, bo ograniczone możliwości w transporcie węgla spowodują, że prąd będzie jeszcze droższy.
Zobacz wideo

Mamy trzy razy mniej wody na jednego mieszkańca niż statystyczny Europejczyk - poinformował prezes Wód Polskich Przemysław Daca. Zjawisko suszy nasila się od lat, a IMGW co roku notuje spadki poziomu rzek w Polsce. - Jednym z czynników powodujących wzrost częstotliwości i skali suszy w Polsce jest zmiana klimatu, objawiająca się przede wszystkim wzrostem średniej temperatury powietrza oraz zmianą charakterystyk opadowych - podkreśla IMGW.

Wysycha jednak nie tylko Polska, ale i Europa. Najgorsza jest susza we Włoszech i Niemczech, a także we Francji. Wysychają tamtejsze rzeki, co jest także bardzo poważnym zagrożeniem dla transportu węgla i ropy. A to może jeszcze bardziej pogłębić kryzys energetyczny w Europie. - Mówi się, że powinniśmy przekształcać nasze rzeki w żeglowne drogi, które służą do transportu m.in. tych surowców. Tylko jak to ma wyglądać, skoro w tych rzekach nie ma wody? - pytał w TOK FM prof. Paweł Rowiński, hydrolog z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Jak dodał, ograniczone możliwości w transporcie węgla spowodują, że prąd będzie jeszcze droższy. A jego ceny - przez embargo na dostawy tego surowca z Rosji - i tak są już bardzo wysokie.

"Deszczówka do spłukiwania toalet"

Rozmówca Mikołaja Lizuta zwrócił uwagę, że w Polsce już od siedmiu lat doświadczamy regularnie suszy. - Jesteśmy krajem znacznie bardziej deficytowym, jeśli chodzi o wodę, niż np. Francja czy Niemcy. To wynika z uwarunkowań klimatycznych, ale też z gospodarowania wodą, z którym sobie nie do końca radzimy. Dużo o tym mówimy, ale niewiele robimy. Obecnie jesteśmy w stanie zatrzymywać ok. 7 proc. wody, który przepływa przez nasz kraj. To jest bardzo mało. W Hiszpanii retencjonuje ok. 50 proc. wody. To są olbrzymie różnice - podkreślił.

Ekspert stwierdził, że nie chodzi tylko o to, by Polska dalej próbowała poprawiać statystyki i stawiać na budowę potężnych zbiorników, ale "by zatrzymywała wodę tam, gdzie ona spadnie". - Bo tam jej potrzebują mieszkańcy i rolnictwo. Dlatego powinniśmy odtwarzać stawy, oczka wodne, bagna i wprowadzać roślinność tam, gdzie to możliwe. Bo zatrzymuje ona wilgoć - tłumaczył.

Również dlatego - jak mówił - samorządowcy powinni walczyć w polskich miastach z betonozą i koszeniem traw. - Chodzi też o budynki, które można zazielenić, dzięki czemu i w ten sposób wodę będziemy mogli zatrzymywać. Kolejny pomysł to wykorzystywanie deszczówki do spłukiwania toalet, bo olbrzymim marnotrawstwem jest wlewanie wody pitnej z wodociągów do toalet - stwierdził. I dodał, że do realizowania tego pomysłu potrzebna jest budowa nowej infrastruktury, co już dzieje się w Europie.

Jeśli tych rozwiązań nie wprowadzimy, to - jak zaznaczył ekspert - kłopoty z suszą staną się dla nas znacznie bardziej dotkliwe, także finansowo.

DOSTĘP PREMIUM