Węgiel brunatny znów w sprzedaży, a cena kusi. Teraz Polacy muszą zdecydować: ciepło albo zdrowie

Węgiel brunatny, najbardziej szkodliwy dla zdrowia rodzaj węgla znów wraca do sprzedaży dla klientów indywidualnych. Rząd czasowo zezwolił na jego spalanie, a PGE rozpoczęła sprzedaż. Mimo to województwo śląskie nie robi kroku w tył. Nadal obowiązuje tam ustawa antysmogowa. Brawo Śląsk!

Węgiel brunatny — cena dużo niższa, PGE rozpoczęła sprzedaż

Polska Agencja Prasowa poinformowała, że PGE rozpoczęła sprzedaż węgla brunatnego. Sprzedaż ruszyła w dwóch oddziałach: Bełchatów i Turów. Cena tego węgla znacznie odbiega od cel innych paliw, po które ustawiają się kolejki.

Przypomnijmy, rząd obiecywał, że opał do pieców węglowych będzie dostępny około 2 tys. zł. za tonę. Otwock, który jako pierwszy odpowiedział na apel rządu o włączenie się samorządów do dystrybucji węgla, sprzedaje kolumbijski surowiec za 2,9 tys. zł.

Tymczasem węgiel brunatny w Bełchatowie kosztuje od 155,70 do 250 zł netto (191,51 zł do 305,56 zł brutto) za tonę bez akcyzy. Cena zależy od tzw. uziarnienia, czyli wielkości ziarna. Im drobniejszy, tym tańszy.

W Turowie węgiel kosztuje od 266 zł do 402 zł netto (327,18 do 494,46 zł brutto)

"Sprzedaż węgla brunatnego dla odbiorców indywidualnych jest uzupełnieniem oferty PGE dla sektora komunalnego i bytowego i kolejnym ułatwieniem dla klientów w dostępie do węgla. W obecnej sytuacji geopolitycznej związanej z wojną na Ukrainie, zapewnienie bezpieczeństwa cieplnego mieszkańców wiąże się z koniecznością podejmowania dodatkowych działań zapewniających łatwiejszy dostęp do alternatywnych paliw opałowych" - poinformował w komunikacie prezes zarządu PGE Polska Grupa Energetyczna Wojciech Dąbrowski.

Czym się różni węgiel brunatny od kamiennego? Rząd zapewnia ciepło, trując Polaków

"Węgiel brunatny jest najbardziej szkodliwym dla zdrowia rodzajem węgla, biorąc pod uwagę emisje z jego spalania" - wyjaśnia portal e-środowisko.pl.

Zawiera siarkę i rtęć, które z dymem przedostają się do otoczenia. Węgiel brunatny jest dużo bardziej wilgotny od kamiennego, jego efektywność cieplna jest dużo niższa. Trzeba więc go spalić znacznie więcej, żeby uzyskać tę samą ilość ciepła.

To dlatego opalanie domów węglem brunatnym jest zakazane od 2020 roku. Za złamanie tego zakazu do niedawna groziła kara od 50 do 500 tys. zł, a nawet kara więzienia.

Zakaz został wprowadzony, aby wpłynąć na poprawę powietrza w Polsce i zdrowie Polaków.

W obecnej sytuacji, gdy brakuje opału, rząd ratuje się przed niezadowoleniem społecznym, wprowadzając trujący węgiel.

Żeby uruchomić jego sprzedaż, trzeba było wcześniej zmienić przepisy. Tak się stało. Przepisy antysmogowe w tym zakresie zostały zawieszone i do 30 kwietnia 2023 palenie węglem brunatnym nie powoduje wymierzania kar.

Każdy, kto decyduje się na ten tani opał, musi mieć jednak świadomość, jak bardzo palenie węglem brunatnym wpływa na zdrowie.

Jak wynika z raport Health and Environment Alliance zanieczyszczenie powietrza spowodowane spalaniem węgla brunatnego wpływa negatywnie na niemal wszystkie narządy człowieka:

  • mózg — powoduje niedokrwienie, a nawet demencję
  • płuca — wywołuje stres oksydacyjny, przyspiesza i zaostrza choroby płuc (POCHP, astmę), podnosi ryzyko raka płuc,
  • serce — wpływa na niedokrwienie serca, zaburzenie rytmu serca,
  • układ naczyniowy — powoduje rozwój miażdżycy,
  • komórki — może wywoływać raka skóry, raka pęcherza moczowego, otyłość i cukrzycę,
  • krew — powoduje zakrzepicę, zmniejsza natlenienie krwi.

Bardzo negatywnie wpływa na dzieci i kobiety w ciąży. Może powodować stan przedrzucawkowy, wywołuje przedwczesny poród, wpływa na zmniejszoną wagę urodzeniową oraz jest przyczyną szeregu chorób u dzieci.

Śląsk nadal nie sprzedaje węgla brunatnego. Uchwała antysmogowa cały czas tu obowiązuje

Władze regionu śląskiego nie zgodziły się jednak na uchylenie ustawy antysmogowej. W tym regionie zakaz palenia węglem brunatnym nadal więc obowiązuje. Rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, Sławomir Gruszka poinformował portal slaskibiznes.pl, że powodem decyzji utrzymania uchwały jest to, że w regionie podjęto wiele inwestycji. Wydano wiele pieniędzy, żeby dostosować się do zapisów ustawy antysmogowej i władze nie zdecydują się teraz na podjęcie kroku wstecz.

Już latem, gdy rząd obniżał normy jakości paliw, marszałek woj. śląskiego Jakub Chełstowski, odmówił rozluźnienia przepisów.

"To mogłoby narazić województwo na spór prawny z osobami, które już się dostosowały albo będą żądały przestrzegania tej uchwały. Więc to nie jest problem zero-jedynkowy, że możemy to wydłużyć w jednym miejscu, czy poszerzyć, czy wydłużyć o rok. – powiedział marszałek

Jakub Chełstowski dodał też, że takie działanie mogłoby doprowadzić do tego, że potem już nikt nie miałby motywacji do walki o czyste powietrze.

O taką postawę zabiegało kilka śląskich samorządów.

Źródła: PAP, slaskibiznes.pl, teraz-srodowisko.pl, pgegiek.pl, Raport H&EA

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM