"Otworzyłem kopertę i zdębiałem". Rachunki "grozy" za prąd. Co się zmienia po 1 lipca?
- Ale jak?! Niemożliwe - zareagował Paweł Kocjan, kiedy otworzył list z firmy energetycznej. Zaskoczyła go nie tyle liczba dokumentów (informacja o zmianie taryfy dystrybutora, ogólne warunki umowy sprzedaży i świadczenia usług, najważniejsze informacje z faktury, łącznie około 15 kartek), co sama prognoza zużycia. - Zdębiałem, bo nagle ze 180 złotych za dwa miesiące zrobiło się ponad 300 złotych. Jak świat światem, czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Przecież to wzrost rzędu 67 procent - denerwuje się w rozmowie z tokfm.pl.
Paweł Kocjan nie jest jedynym, który dostał informacje o podwyżce za energię. Temat wywołuje gorące dyskusje w mediach społecznościowych, chociażby na osiedlowych grupach. 'Właśnie przyszła faktura z PGE i musiałem sobie szybko nalać mocnego. Ponad 720 złotych za miesiąc plus 1,2 tys. złotych dopłaty. Wcześniej było niecałe 300 złotych. Czy coś mnie ominęło?' - pyta jeden z internautów.
'Czarny dzień w końcu nadszedł. Czerwiec-listopad 2023 - 705 zł, czerwiec-listopad 2024 - 1296 zł. Podwyżka: 84 proc. Dziękuję za uwagę. Pięknie Panie Tusk' - punktuje inny.
Podobnych komentarzy była cała masa: 'Chciałbym podziękować. Dostałem podwyżkę. Rachunek za prąd 80 proc. w górę' albo 'Nowy rachunek za prąd 800 zł, stary 350 zł. Witamy w uśmiechniętej Polsce'.
Rachunki za prąd od lipca. Co się zmieniło?
Łukasza Czekały 'rachunki grozy' nie zaskakują. Jak deklaruje prezes OptimalEnergy (właściciel porównywarki cen energii), od około pół roku wiadomo było, że ceny z 2022 roku obowiązywać miały jedynie do 30 czerwca. Po tej dacie - co reguluje Ustawa o bonie energetycznym - nadal miały być 'mrożone', ale już na innych zasadach.
- O ile wcześniej tarcza osłonowa 'mroziła' dwie podstawowe składowe rachunku za prąd, czyli sprzedaż - koszt zakupu energii i dystrybucję, o tyle teraz już tylko samą sprzedaż. I to na nowym poziomie - tłumaczy ekspert. Po 1 lipca nowa stawka za energię to 500 zł za megawatogodzinę, wcześniej to było 412 zł.
Czekała zastrzega jednak, że niższa kwota obwarowana była limitem, który wynosił 1,5 tys. kWh na pół roku. - Po jego przekroczeniu odbiorca płacił stawkę wyższą, bo 693 zł/MWh - uściśla.
Zdaniem eksperta rachunek za prąd porównać można do cen paliw obowiązujących na stacjach, a konkretniej do cen diesela. - 52,3 proc. to cena zakupu hurtowego oleju napędowego w rafinerii, co mniej więcej pokrywa się - w rachunku za prąd - z udziałem ceny energii czynnej (sprzedaż). Opłata paliwowa, emisyjna i marża to z kolei odpowiednik dystrybucji prądu. Do tego - w obu przypadkach - dochodzi także VAT i akcyza - wyjaśnia nasz rozmówca.
Kontrolowane podwyżki za prąd. "Taniej już było"
Julia Cydejko - analityczka Polityki Insight ds. energetycznych - podkreśla przy tym, że 'podwyżki są kontrolowane'. - Ceny nie wracają do poziomów rynkowych - zaznacza. Ceny prądu, jak dodaje, są wyższe ze względu na m.in. kryzys energetyczny wywołany wybuchem wojny w Ukrainie i rosnące koszty pozyskiwania energii z węgla.
Dr hab. Jan Hagemejer z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego i CASE dorzuca do tego wzrosty cen energii na rynkach światowych, w tym także pozwoleń na emisję CO2. - Taniej już było. Energia zacznie tanieć, jak będziemy mieli w końcu elektrownię atomową albo więcej źródeł energii odnawialnej - ironizuje. W jego ocenie gigantyczne koszty budowy tej pierwszej i tak będą doliczane do faktury. - Z kolei energia odnawialna w przypadku Polski nie zawsze jest tańsza od tej z paliw kopalnych, których swoją drogą i tak musimy się pozbyć - dopowiada.
Zderzenie z opłatami. Co się zmieni po 1 lipca?
Także Paweł Kocjan podwyżki się spodziewał, ale - jak przyznaje - dużo mniejszej. - Słyszałem o wyliczeniach resortu klimatu. Miesięczny rachunek za prąd od 1 lipca nie powinien wzrosnąć o więcej niż 30 złotych miesięcznie. Obiecywała to publicznie sama Paulina Hennig-Kloska [szefowa ministerstwa klimatu i środowiska - red.]. Tymczasem u mnie to skok o 100 procent od tej kwoty i to miesiąc w miesiąc! - oburza się. - I skąd ja teraz wezmę ponad 900 złotych tylko na same opłaty za energię do końca roku!? - pyta retorycznie.
Zamrożenie tylko ceny energii to nie jest jedyna zmiana, która wchodzi w życie od 1 lipca. Inna to zniesienie limitów za zużycie prądu. Co to oznacza w praktyce? - Tych, którzy wcześniej się w nim mieścili, teraz czeka zderzenie z wyższymi opłatami za dystrybucję, na poziomie około 40 procent - zastrzega Łukasz Czekała. To wzrost ze 289 zł/MWh do 430 zł/MWh. Dużo, jak ocenia, tym bardziej że opłaty za dystrybucję stanowią około 45 proc. całego rachunku za energię.
Tyle teoria. A jak to wygląda na konkretnym przykładzie? Przy założeniu, że rocznie Kowalski zużywa 2 tys. kWh, od lipca za prąd zapłaci już 196,3 zł miesięcznie, czyli 43,78 zł więcej niż w czerwcu. - Przy czym jedna kilowatogodzina kosztuje teraz 1,18 zł, w tym sprzedaż 50 groszy i dystrybucja - 46 groszy, plus VAT i akcyza - podaje szczegółowe wyliczenia prezes Optimal Energy.
Tłumaczy, że w lepszej sytuacji są ci, którzy wcześniej nie mieścili się w limitach przewidzianych w ustawie o cenach prądu - im stawka za jedną kilowatogodzinę obniży się o 18,5 proc. To np. użytkownicy pomp ciepła. - Wcześniej za jedną kilowatogodzinę energii zużytej ponad limit płacili 1,45 zł, a teraz - na skutek ujenolicenia przepisów i zniesienia limitów - wyniesie ona 1,18 zł - wyjaśnia ekspert. Jak dodaje, to oznacza, że jeżeli Kowalski zużywał ponad limit np. 1 tys. kWh, to zyska na tym 260 zł. I tak za każdy 1 tys. kWh.
Prąd z komórki
- Skoro dla jednych ma być taniej, to czym tłumaczyć u innych te horrendalne podwyżki np. z 350 do 800 zł? - nie daję za wygraną.
- Wyjaśnienia są dwa. Albo dostaliśmy kalkulację przy założeniu, że przestała obowiązywać jakakolwiek ustawa o "mrożeniu" cen energii. W tym przypadku spodziewajmy się korekty lub wyrównania w rozliczeniu na kolejne miesiące - odpowiada szybko Czekała.
Stawka za energię elektryczną, bez rządowego wsparcia, to 739 zł/MWh.
- A to drugie wyjaśnienie? - dopytuję.
- Wygasła nam umowa, jak w przypadku operatora komórkowego. Dalej mamy ten sam numer, ale nie ma mowy o dedykowanych warunkach. Tak samo jest w przypadku dostawców prądu. Wiadomo - nikt nikomu prądu nie odetnie, ale firma rozliczy nas już według cennika standardowego - dopowiada prezes OptimalEnergy. Zastrzega, że wbrew pozorom takich osób jest sporo. Jego zdaniem stanowią ok. 40 proc. klientów firm energetycznych. Zwraca też uwagę, że to powinno być ostrzeżenie, by zweryfikować umowy.
Paweł Kocjan zalicza się do pierwszej grupy. Dlatego, jak mówi, czeka teraz na kolejny harmonogram spłat i korektę faktur w dół. Tymczasem dokładnie sprawdził każdy z przesłanych dokumentów. Doczytał, że pierwsza z nowych faktur uwzględnia rozliczenie z poprzedniego okresu. Nadpłata to ok. 40 zł. - Będzie na otarcie łez - kwituje gorzko.
*imię i nazwisko bohatera tekstu zostało zmienione, na jego wyraźną prośbę
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>