"Tak jak legł w gruzach most, tak legł w gruzach wizerunek Putina". Gen. Skrzypczak o "drodze donikąd" armii rosyjskiej
W poniedziałek po raz kolejny uszkodzono most Krymski, za atakiem ma stać Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i ukraińska marynarka wojenna. Most Krymski łączy okupowany od 2014 roku Krym z rosyjskim Krajem Krasnodarskim. Połączenie to jest wykorzystywane przez Moskwę do transportu żołnierzy i sprzętu na Krym, a następnie na Ukrainę.
Jak ocenił w TOK FM gen. Waldemar Skrzypczak, most został poważnie uszkodzony i nie spełnia teraz oczekiwań, jeśli chodzi o potrzeby sił zbrojnych. - To cios w Putina, bo on był mecenasem (budowy) mostu, łączącego Rosję z Krymem. W związku z tym to poważny kryzys wizerunkowy - komentował były dowódca Wojsk Lądowych w rozmowie z Piotrem Maślakiem.
Ekspert podkreślił, że 'nie ma obiektu, który jest doskonale chroniony', dlatego atak zakończył się sukcesem. - Zawsze jest jakaś luka w systemie, którą Ukraińcy znaleźli i uderzyli - mówił.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Atak na most Krymski. Panika wśród Rosjan
Rozmówca Piotra Maślaka zwrócił uwagę na to, że informacja o uszkodzeniu mostu 'rozeszła się lotem błyskawicy po Rosji' i do Rosjan dotarło, że 'nie ma skutecznej obrony Rosji'. - Tak jak legł w gruzach most, tak legł w gruzach wizerunek Putina. Panika towarzyszy teraz Rosjanom, którzy chcieli się wybrać na wakacje i mieszkańcom Krymu, którzy stracili w ten sposób drogę ucieczki - mówił były dowódca Sił Lądowych.
Na pytanie, dlaczego Ukraińcy oficjalnie nie przyznają się do ataku, generał wyjaśnił, że to efekt nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych. - Amerykanie uważają, że Ukraińcy raczej nie powinni atakować obiektów na terytorium Rosji. (?) Moim zdaniem jest to nieuzasadnione, bo jeśli Rosjanie atakują Odessę, to Ukraińcy mają prawo do odwetu na obiekty na terenie okupowanym przez Rosję. Uważam więc, że działanie Ukraińców jest uzasadnione, nie jest to może odwet, ale na pewno te działania mają uzasadnienie. Ci wszyscy, którzy im tego zabraniają, grają w drużynie Putina - stwierdził gen. Skrzypczak.
Spada morale w armii rosyjskiej
Gość 'Pierwszego Śniadania w TOK-u' - komentując sytuację na ukraińsko-rosyjskim froncie - zwrócił uwagę na to, że działania na odcinku charkowskim ciągle trwają. - Rosjanie próbują tam rozwijać operacje uprzedzające wojska ukraińskie, w związku z tym Ukraińcy są w trudnym położeniu. Ale ufam, że spotęgują swoje działania na odcinkach zaporoskim, bachmuckim, berwiańskim. Jak również odeprą uderzenie na północy - mówił.
Jaki wpływ na sytuację na froncie mogą mieć przecieki i spekulacje dotyczące kolejnych przetasowań w armii rosyjskiej? Amerykański Instytut Studiów nad Wojną poinformował niedawno o odwoływaniu rosyjskich dowódców.
Gen Skrzypczak stwierdził, że część dowódców sama odchodzi. - To się zaczęło w momencie, gdy Jewgienij Prigożyn odmówił posłuszeństwa gen. Walerijowi Gierasimowowi. To był początek procesu, który moim zdaniem postępuje. Siergiej Szojgu i Gierasimow, którzy są odpowiedzialni za to, żeby armia miała wszystko to, czego potrzebuje, nie stoją na wysokości zadania. Duża część dowódców frontowych mówi, jakie ma bolączki. Ci dowódcy są usuwani lub sami oddają się do dyspozycji przełożonych, bo nie chcą być odpowiedzialni za to, co dzieje się na froncie. A na froncie nie dzieje się dobrze - wyjaśniał były dowódca wojsk lądowych.
Zdaniem gościa TOK FM odwoływanie dowódców, którzy z żołnierzami byli od początku wojny, to 'droga donikąd'. - Wojsko to wszystko widzi i na pewno nie akceptuje. Wywołuje to ferment w armii, który osłabia morale - podsumował gość Piotra Maślaka.