advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Zachód nie pozwala Ukrainie wygrać z Rosją. "Wolą zło, które znają"

5 min. czytania
12.02.2024 06:28
Losy wojny w Ukrainie, już niemal dwa lata po rosyjskiej inwazji, nadal pozostają nierozstrzygnięte. Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza Ukraińcy mogliby pokonać agresora, gdyby nie to, że wsparcie Zachodu jest wciąż za małe. - Żeby Ukraińcy wygrywali, trzeba rozwiązać im ręce. Bo Ukraina jest jak bokser, który stoi na ringu, ma związane ręce i każe mu się walczyć - mówił w rozmowie z tokfm.pl dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej".
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Kijów apeluje o jak najszybsze dostawy uzbrojenia, ponieważ sytuacja na polu walki staje się dla Ukraińców coraz trudniejsza. Od lutego 2022 roku, czyli od początku rosyjskiej agresji, armia Ukrainy nie zdołała uzyskać przewagi nad przeciwnikiem pod względem siły ognia. Tymczasem Unia Europejska dostarczy Ukrainie tylko połowę z 1 mln pocisków, które w ubiegłym roku zobowiązała się przekazać do końca marca 2024 roku - powiadomił szef dyplomacji UE Josep Borrell. Minister obrony Ukrainy Rustem Umierow ostrzega, że Rosja ma nad Ukrainą aż trzykrotną przewagę pod względem amunicji używanej na froncie. - Ukraińska armia jest w stanie wystrzeliwać około 2 tys. pocisków dziennie na linii frontu, która rozciąga się na długość 1,5 tys. km. Według najnowszych szacunków to ponad trzy razy mniej, niż w ciągu doby zużywa agresor. Sytuacja pogarsza się wraz z każdym kolejnym dniem - przyznał przedstawiciel ukraińskiego rządu.

Putin szykuje atak na Polskę? Ekspert wyjaśnia, co może się stać

"Ten most mógłby już przestać istnieć. Ale Zachód na to nie pozwala"

- Wsparcie Zachodu jest ciągle za małe. Jest w zasadzie za małe od początku wojny. Żeby Ukraińcy wygrywali, trzeba rozwiązać im ręce. Bo Ukraina jest jak bokser, który stoi na ringu, ma związane ręce i każe mu się walczyć - mówił w rozmowie z tokfm.pl Zbigniew Parafianowicz z 'Dziennika Gazety Prawnej'.

Jak relacjonował, Ukraińcy i tak dobrze sobie radzą przy takim deficycie broni. - Prowadzili kontrofensywę na Zaporożu bez wsparcia z powietrza. Ciągle nie dostarczono im pocisków ATACMS w wersji o zasięgu do 300 kilometrów. Nie pozwala im się strzelać pociskami Storm Shadow (taktycznymi pociskami manewrującymi dalekiego zasięgu-red.) w Most Krymski, żeby nie drażnić Rosji. Bo zniszczenie tej przeprawy jest możliwe już teraz za pomocą pocisków Scalp i Storm Shadow. Ten most mógłby już przestać istnieć. Bo Ukraińcy mają techniczne możliwości, żeby go zniszczyć. A Zachód na to nie pozwala - powiedział Parafianowicz. 

Autor książki 'Polska na wojnie' tłumaczył, że widać to po metodach, jakimi Ukraińcy próbują w ten most uderzać. - To jest dywersja albo drony morskie produkcji ukraińskiej - wskazał. I od razu zaznaczył: - Jeżeli komuś się uniemożliwia prowadzanie walki pełnej, mimo że Rosja nie ma żadnych zahamowań w metodzie prowadzenia wojny, to trudno oczekiwać jakichś zaskakujących rezultatów po stronie ukraińskiej.

Pieniądze dla Ukrainy 'w rękach' Trumpa. 'Mocno lobbuje za tym, żeby uśmiercić pakiet pomocowy'

Ukraina mogłaby wygrać wojnę

Dlaczego Zachód nie dostarcza Ukrainie odpowiedniej ilości broni? - Jeśli chodzi o amunicję, to są też obiektywne przeszkody, bo tej amunicji po prostu nie ma. Zachodnie gospodarki - unijne czy amerykańska - nie są w trybie wojennym. Nie produkują, tak jak Rosja, na cztery zmiany amunicji, czołgów, samolotów. A żadne państwo NATO nie będzie drenowało własnych zasobów strategicznych po to, żeby pomagać Ukrainie, bo to jest po prostu ryzykowne. To jest obiektywna przesłanka, dlaczego Ukraina tej amunicji nie dostaje - wyjaśniał Parafianowicz.

Ale, jak wskazał, niejedyna. Bo Ukraina też sama dostarcza pewnych argumentów swoim przeciwnikom czy sceptykom po stronie Zachodu. - W niewystarczającym stopniu mobilizuje ludność, żeby tę wojnę prowadzić. To jest taki argument jak Bidena z Kabulu, który mówił po ewakuacji Afgańczyków, że on nie może bronić Afganistanu, który sam się nie chce bronić. I to samo mówią wszyscy, którzy są sceptyczni wobec Ukrainy. Warto pamiętać, że ten obraz jest zniuansowany, że to nie tylko kwestia Zachodu, który nie daje, ale też Ukrainy, która nie ma takich zdolności mobilizacyjnych, jakie mieć powinna - stwierdził dziennikarz 'DGP'.

Ukraińcy z Polski odesłani na front? 'Boję się, że Tusk się zgodzi'

Jak zaznaczył, także dystrybucja prestiżu przez prezydenta Ukrainy, z którym można przybić piątkę czy zrobić zdjęcie, jest już dla przywódców zachodnich coraz mniejsza. - Zełenski stał się dość agresywny w relacjach z Zachodem. Robi wyrzuty, że świat Zachodu nie chce mu pomagać, że porzucił Ukrainę, że zaraz Rosjanie zapukają do drzwi NATO i UE. To jest też coś, co odstręcza elity zachodnie - powiedział.

Jednoznaczna przegrana Rosji w Ukrainie? "Dla USA to wizja niekorzystna"

Według Parafianowicza w grę wchodzi także "obawa polityczna o to, co się wydarzy w Rosji, jeśli Putin przegra". - On nie utrzyma władzy, jeśli Rosja w Ukrainie przegra, to jasne. I tu jest podobnie jak przy buncie Prigożyna. Bo nie było tak, że cały świat patrzył z wielką nadzieją na to, że Prigożyn przejmie władzę w Rosji. To była raczej trwoga wielka, co się stanie, gdy watażka dotrze pod Moskwę i wybuchną walki - mówił.

Jak tłumaczył, to samo dotyczy jednoznacznej przegranej Rosji w Ukrainie. - Można odnieść wrażenie, że, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, jest to postrzegane jako pewnego rodzaju wizja niekorzystna. Zachód woli operować w obszarze zła, które zna, czyli wokół Putina. A nie osoby, co do której nie ma pewności, jaki jest jej stosunek do broni atomowej - wskazał Parafianowicz.

Jednak, jego zdaniem, "Zachód popełnia błąd dając sobą zarządzać za pomocą strachu". - Bo żeby o bezpieczeństwie na wschodniej flance NATO można było mówić jako o zjawisku trwałym, Rosja w Ukrainie musi przegrać. Inaczej za kilka lat pójdzie dalej. Dlatego w interesie Zachodu jest to, żeby Rosję jednoznacznie w Ukrainie pokonać i doprowadzić do takiego porozumienia, które trwale zapewni bezpieczeństwo w Europie Wschodniej a nie sprawi, że Rosja krok po kroku będzie Ukrainę okrajać - zaznaczył.

Dziennikarz obawia się jednak, że to właśnie scenariusz mrożenia konfliktu jest najbardziej prawdopodobny. - Ukraina jest w tej chwili w niekorzystnym położeniu. Rosji udało się stworzyć model funkcjonowania gospodarki w warunkach wojny. Udaje się produkować broń, ma sojusze z Koreą Północną i Iranem na dostarczanie zasobów wojskowych. I wszystko idzie w kierunku wypychania Ukraińców z Donbasu, utrzymywania rosyjskich pozycji na Zaporożu a w rezultacie do tworzenia scenariusza "turbo Donbasu", czyli porozumień mrożących konflikt - podsumował Parafianowicz.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>