"Amerykanie rzucili ręcznik". Zełenski pisze list do Putina, ten odpowiedział
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał do prezydenta Rosji Władimira Putina. - Zastanawiam się trochę, z jakiej parafii jest teraz list Zełenskiego. Czy to element nowej układanki czy wręcz przeciwnie - próba zaznaczenia swojej odrębności - mówił w TOK FM Dariusz Ćwiklak z "Newsweeka".
- Władimir Putin odpowiedział na list Wołodymyra Zełenskiego;
- Do sprawy odniósł się także Donald Trump;
- Jak czytać ruch prezydenta Ukrainy? Co było jego rzeczywistą intencją? O tym wszystkim rozmawiali w TOK FM Dariusz Ćwiklak z "Newsweeka" i Magdalena Baran z "Liberte".
Władimir Putin odrzucił propozycje pokoju, którą skierował do niego w liście otwartym Wołodymyr Zełenski. Zdaniem rosyjskiego prezydenta spotkanie proponowane przez stronę ukraińską "nie leży w rosyjskim interesie".
- To bardzo dobry moment na tego typu działania, a decyduje o tym kilka czynników, o których zresztą pisze sam Zełenski w liście. Po pierwsze pokazuje, jakie są straty rosyjskie, a jakie np. zdolności militarne Ukrainy. Przypomina m.in., że Ukraina jest w stanie wlecieć dronami ponad 1000 km w głąb Rosji; tak, jak np. dzisiaj w nocy. Po drugie - pokazuje, w jaki sposób zaczyna reagować ludność rosyjska, w tym także rosyjscy oligarchowie. Mówi wprost, że Rosjanom nie podobają się ukraińskie drony, niedobór paliwa, wzrosty cen czy też zapowiadana kolejna fala mobilizacji również wśród młodych ludzi. (...) I nagle prezydent Zełenski staje jako ten, który tutaj mówi: "Stop", wyciąga rękę i proponuje spotkanie w cztery oczy - skomentowała w TOK FM Magdalena Baran z "Liberte".
Jednocześnie, jak zastrzegła, prezydent Ukrainy pisze o historycznej przestrodze dla Putina - przekonuje, że "kiedy Rosja się niepokoi, to nadchodzi zmiana i miałaby to być zmiana dotycząca samego Putina".
- Inna rzecz, że rzeczywiście Rosja jest widocznie słabsza, o czym świadczy chociażby sięganie po pomoc Chin. Zresztą Putin jest pierwszym przywódcą Rosji, który poprosił o pomoc Chiny. A takie rzeczy brzmią. Do tego mamy też amerykańską prasę, która coraz mocniej piszę o tym, że oligarchowie rosyjscy zaczynają się niepokoić, bo sankcje, bo biznesy się nie kręcą, bo wojna zdaje się nie mieć końca - wyliczyła w rozmowie z Aleksandrą Karasińską.
"Amerykanie już rzucili ręcznik"
Dariusz Ćwiklak z "Newsweeka", także gości "Poranka TOK FM", zwrócił z kolei uwagę, że sytuacja międzynarodowa też jest korzystna dla Ukrainy. Przede wszystkim dlatego, że - jak sugerował Bloomberg - trzy największe gospodarki europejskiej, czyli Niemcy, Francja i Wielka Brytania szukają sposobu, by przejąć teraz inicjatywę.
- Amerykanie już rzucili ręcznik i twierdzą, że nie będą negocjować, bo tu się niczego nie da się wynegocjować. Europejczycy za to chcą dziś jakoś wciągnąć Rosję do tych negocjacji. Oczywiście, podobno w koordynacji z Ukrainą, nie za jej plecami. Ale zastanawiam się trochę, z jakiej parafii jest teraz list Zełenskiego. Czy to element tej właśnie układanki czy wręcz przeciwnie: próba zaznaczenia swojej odrębności - mówił.
A co sądzi o samym liście? Ćwiklak wskazał, że po pierwsze to list nie do Putina, a do Rosjan, po drugie - nie chodzi w nim o to, żeby Zełenski spotkał się z Putinem. - Prezydent Rosji doskonale tę intencję odczytał - podkreślił.
Także prezydent USA Donald Trump skomentował w Białym Domu inicjatywę prezydenta Zełenskiego, stwierdzając, że ogólnie uważa takie spotkanie za pozytywne. W ocenie Magdaleny Baran, "Trump złapał się listu jak ostatniej deski ratunku".
- Przekonywał, że to wspaniale, że będą chcieli rozmawiać, a tak naprawdę dlatego będą rozmawiać, bo to on zaczął, on przygotował grunt, on do tego doprowadził - zastrzegła na koniec.
W odpowiedzi Putin oświadczył, że nie zamierza spotykać się z Zełenskim. "Nie widzę sensu w naszym spotkaniu; celem strony ukraińskiej jest powstrzymanie naszej ofensywy, a nam potrzebne są porozumienia" - powiedział podczas Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Petersburgu. Nazwał również "niewłaściwym" sam wybrany przez Zełenskiego otwarty sposób komunikacji. "Kijów uznał za możliwe przejście do publicznej dyskusji, a to jest całkowicie niewłaściwe" - uzasadnił Putin.
Źródło: TOK FM, PAP