Viktor Orban w Kijowie. Popsuje plan Ukrainy? Dyplomata bezlitosny
Premier Węgier Viktor Orban pojawił się we wtorek w Kijowie. Niezapowiedziana wizyta jest pierwszą, jaką węgierski przywódca składa w Ukrainie, od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w lutym 2022 roku. Wizyta rozpoczęła się w drugim dniu węgierskiej prezydencji w UE.
Do wizyty doszło - co nie jest zapewne przypadkiem - w drugim dniu prezydencji Węgier w Unii Europejskiej. - Jest to w istocie jakiś sygnał polityczny. Nie należy z tego wyciągać żadnych daleko idących wniosków - komentował w TOK FM były ambasador przy UE Jan Truszczyński. Dyplomata podkreślił w rozmowie z Tomaszem Settą, że wizyta nie będzie miała wpływu na negocjacje Ukrainy z Unią Europejską, które "formalnie rozpoczęły się kilka dni temu".
- Ale też powiedzmy sobie szczerze: podczas półrocza prezydencji węgierskiej proces akcesyjny Ukrainy będzie polegał przede wszystkim na przeglądzie legislacji ukraińskiej, stopnia zgodności i niezgodności z wymogami Unii. Nie będzie rund negocjacyjnych, konieczności zwoływania konferencji międzyrządowych. Będzie mrówcza, codzienna praca, która powinna doprowadzić do wyników w trakcie naszego półrocza - polskiej prezydencji - wyjaśnił Truszczyński.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty.
Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Polska obejmie prezydencję 1 stycznia 2025 roku. Zdaniem dyplomaty "my już powinniśmy zaplanować rundę konferencji międzyrządowej z Ukrainą i Mołdawią, w pierwszej połowie roku 2025 roku".
Węgry i Ukraina. Skąd niechęć Orbana do kraju, który toczy wojnę?
Orban w Kijowie. Węgry na czele UE
Skoro wizyta Orbana w Kijowie przypadła na początek węgierskiej prezydencji, Tomasz Setta przypomniał, jakie hasło przygotowały Węgry. "Uczyńmy Europę znów wielką" - to parafraza słynnego hasła Donalda Trumpa z jego kampanii, która przyniosła mu stanowisko prezydenta USA. - Już miałem okazję to skrytykować - jako prowokację. Niczego lepszego się nie spodziewałem, jeżeli chodzi o hasła, pod którymi chcą pracować Węgry - przyznał były polski ambasador przy UE.
Hasło i prorosyjskie sympatie władz z Budapesztu to jedna strona medalu. Jak podkreślił Truszczyński, "jeśli chodzi o warstwę urzędniczą, to jest solidnie przygotowane półrocze". - Węgrzy na poziomie urzędniczym, ambasadorskim będą się starali pokazać, że są państwem takim, jak każde inne. I są w stanie pełnić rolę tego, który popycha uzgodnienia. Prawda jest taka, że takich uzgodnień nie będzie zbyt wiele. Będzie to czas, kiedy będzie się budował nowy skład Komisji Europejskiej. Krótko mówiąc, to okres niekorzystny, jeśli chodzi o nowe projekty. Strat więc dużych nie będzie nawet przy takim państwie jak Węgry, które są outsiderem - podsumował gość "Magazynu EKG" w TOK FM.
PiS straci miliony? Były szef PKW nie ma dobrych wieści. 'To aż śmieszne'