35 lat, trzy koty i brak męża. "Taylor Swift jest koszmarem incela"
W sobotę kończy się wizyta Taylor Swift w Polsce. Wieczorem 3 sierpnia amerykańska gwiazda zagra swój ostatni z trzech koncertów na PGE Narodowym. Swift przyciągnęła do Warszawy dziesiątki tysięcy fanów, nie tylko z Polski, ale z całego świata. Jest pierwszą miliarderką, która swoją fortunę zbudowała na śpiewaniu, komponowaniu i pisaniu tekstów.
Taylor Swift jest na scenie od 18 lat i nieustannie tworzy utwory, które trafiają na czołówki list. - Jedyni twórcy, którzy wyprzedzają ją w liczbie hitów na 'Billboard Hot 100', czyli najbardziej znanej liście przebojów, to The Beatles - zauważyła w "Poranku Radia TOK FM" Karolina Sulej, dziennikarka i autorka książki "Era Taylor Swift".
- Moim zdaniem Taylor Swift jest koszmarem incela, czyli stereotypowej figury białego mężczyzny przywiązanego do pewnego porządku, w którym to wyłącznie mężczyźni pisali świetne piosenki i mieli patetyczne przekazy o społecznej wspólnocie. Uważam, że dziś Taylor Swift jest takim trochę Bobem Dylanem - opisywała rozmówczyni Jacka Żakowskiego. - To, co ona robi z piosenką pop, jak ją rozszerza i co w nią pakuje, to jest po prostu genialne - dodała.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dopytywana, na jaką potrzebę właściwie Taylor Swift odpowiada, Sulej wskazała, że "jest to potrzeba naszego kontaktu z emocjami i niewstydzeniem się ich". Artystka, jak mówiła dalej Sulej, te swoje emocje pokazuje, "robiąc to szczerze". - Można powiedzieć, że ona jest taką prowadzącą wielką terapię grupową naszej kultury (...). My razem z nią wchodzimy w te emocje, ponieważ już nie chcemy się ich wstydzić. Niezależnie od tego, czy jesteśmy dziewczęciem w wieku nastoletnim czy starszym mężczyzną - dodała pisarka.
Zdaniem pisarki, muzyka Taylor Swift i jej zachowanie pokazuje, czym jest dziewczęcość, a także daje dowód na to, że "można być miłym, serdecznym i otwartym". - Dlatego mówię, że ona jest koszmarem incela, bo jest miła, uśmiechnięta. Mówi, że chciałaby, aby jej dziedzictwem było to, że jest dobrym człowiekiem - opowiadała gościni TOK FM.
Zwróciła też uwagę na bransoletki przyjaźni, które są znakiem charakterystycznym dla fanów Taylor Swift. - One symbolizują to, że drugi człowiek jest w porządku, że jest moim współplemieńcem i współobywatelem - dodała.
Chaos, morze ludzi i rozrzucone auta. Tak się żyje obok Narodowego, gdy gra wielka gwiazda
Taylor Swift "ma wpływ polityczny"
Sulej podkreśliła, że Taylor Swift jest gwiazdą, jakich nie ma już wiele w popkulturze. - Ona ma pełną kontrolę nad swoim dziełem artystycznym. Sama wymyśla też swój wizerunek. Koncerty i to całe wielkie show, to jest coś, nad czym ona ma władzę - opisywała dziennikarka. Jak dodała, Swift świetnie trafiła też w kulturę amerykańską. - Ale ma wielkich fanów na całym świecie: w południowej Azji, Brazylii, Argentynie - dodała.
Taylor Swift ma 35 lat (rocznikowo - urodziła się w grudniu 1989 r.), trzy koty i nie ma męża. Ma za to - według rozmówczyni Jacka Żakowskiego - niemały wpływ polityczny. - Zobaczymy, czy poprze Kamalę Harris. Wydaje mi się, że to jest tylko kwestia czasu - powiedziała Sulej, zaznaczając przy okazji, że Swift ma wśród swoich fanów wiele osób głosujących na Republikanów.