,
Obserwuj
Świat

Krwawy atak Rosji na Ukrainę. 15 sekund zdecydowało o masakrze w Połtawie

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
03.09.2024 18:30
We wtorek dwie rosyjskie rakiety balistyczne uderzyły w Instytut Łączności Wojskowej w Połtawie. Bilans ofiar wciąż może się zwiększyć, ale już wiadomo o ponad 40 zabitych i 200 rannych. Piotr Andrusieczko tłumaczył na antenie TOK FM, dlaczego tak trudno bronić się przed pociskami balistycznymi.
|
|
fot. X/Levchenko Evgeniy

Podczas wtorkowego rosyjskiego ataku rakietowego na ukraińskie miasta dwie rakiety balistyczne uderzyły w Połtawę , środkowo-wschodniej części kraju. Jak relacjonował w TOK FM Piotr Andrusieczko, korespondent 'Gazety Wyborczej' w Ukrainie, wiadomo już o ponad  47 ofiarach śmiertelnych i ponad 200 rannych. - Cały czas trwa akcja poszukiwawczo-ratunkowa, więc ten bilans może się zwiększyć - powiedział.

Rosyjski atak rakietowy na Ukrainę. 15 kluczowych sekund

- Celem ataku był Instytut Łączności Wojskowej w Połtawie, gdzie uczą się przyszli żołnierze - wyjaśnił gość 'Popołudnia TOK FM', dodając, że zgodnie z ukraińskim przebiegiem studiów kursanci w tym Instytucie mogli mieć od 17 lat. - Przebywali tam właśnie kursanci powyżej 17 lat oraz zmobilizowani żołnierze kontraktowi, którzy akurat przechodzili szkolenie na terenie tego obiektu - relacjonował.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Andrusieczko stwierdził, że dwa pociski balistyczne uderzyły jeden po drugim w odstępie około 15 sekund. I to było decydujące.

- Pierwszy uderzył w jeden z budynków tego Instytutu, a drugi w momencie, gdy ludzie starali się ewakuować, czyli uciekali do miejsca schronienia. Prawdopodobnie to uderzenie drugiego pocisku mogło zastać ich już na podwórzu i to fala uderzeniowa plus odłamki, szkło, elementy samego budynku spowodowały część ran u tych, którzy uciekali - tłumaczył gość Pawła Sulika. 

Rakiety balistyczne lecą bardzo szybko

Pytany o skuteczność ukraińskiej obrony przeciwrakietowej gość TOK FM przyznał, że tak naprawdę każde miasto Ukrainy jest zagrożone. 

- Oczywiście im bliżej do granicy rosyjskiej, bliżej frontu, zagrożenie jest większe - przyznał, ale w tym wypadku kluczową rolę odegrał sam rodzaj pocisków. - Pociski balistyczne mają taką specyfikę, że lecą bardzo szybko, o wiele szybciej niż pociski manewrowe, przy których jest całkiem sporo czasu na schronienie się od ogłoszenia alarmu - tłumaczył. - Tu od alarmu do uderzenia pierwszego pocisku były dwie-trzy minuty, maksimum cztery minuty na ucieczkę czy schornienie - opowiadał. 

Pociski balistyczne wciąż stanowią wielki problem dla obrony przeciwlotniczej. - Tak naprawdę można je zestrzeliwać wyłącznie amerykańskimi Patriotami - tłumaczył, patrząc na front z perspektywy wyposażenia ukraińskiej armii. Dodał, że jest też analogiczny system europejski, który ma trafić do Ukrainy z Francji i Włoch, ale na razie dotarł tam chyba tylko jeden egzemplarz.

Dyrektor ukraińskiego domu dziecka w Polsce z zarzutami. Miał znęcać się nad wychowankami

- Obrona przeciwlotnicza nie jest w stanie zabezpieczyć takimi środkami każdego dużego ukraińskiego miasta - przyznał Andrusieczko. Choć, jak dodał, robi, co może. Gość TOK FM podał przykład z poniedziałku, gdy kombinowany atak rakietowy na Kijów skończył się zestrzeleniem aż dziewięciu pocisków balistycznych. - To pokazuje, że jeżeli obrona posiada odpowiedni sprzęt, to jest skuteczna. Tu po prostu jej nie było - spuentował.