,
Obserwuj
Świat

Ofiara wielokrotnych gwałtów feministyczną ikoną. "Wstyd ma zmienić kierunek"

Kamil Śmiałkowski
5 min. czytania
21.12.2024 16:54
Pięćdziesięciu gwałcicieli zostało skazanych podczas procesu we francuskim Awinionie. - Ta sprawa obnażyła w bardzo widoczny sposób to, co nazywamy kulturą gwałtu. Szereg przekonań społecznych, według których gwałt nie jest jakąś istotną kategorią przestępstwa - mówiła w TOK FM prof. Elżbieta Korolczuk.
|
|
fot. Lewis Joly / AP Photo/ East News

W czwartek we francuskim Awinionie zapadł wyrok w sprawie Dominique'a Pelicota. Sąd uznał go za winnego wielokrotnego odurzania i gwałcenia swojej ówczesnej żony Gisèle oraz oferowania kilkudziesięciu obcym mężczyznom współżycia z nią, gdy była nieprzytomna. Skazano go na maksymalny wymiar kary - 20 lat więzienia. 

Pozostałych 50 współoskarżonych również usłyszało wyroki skazujące. - Cała historia jest kompletnym koszmarem, który wydaje się jakiś nieprawdopodobny - mówiła w audycji "Światopodgląd" w TOK FM prof. Elżbieta Korolczuk z Uniwersytet Warszawskiego i Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie. Oceniła, że przerażająca jest skala przemocy, w której wzięło udział ponad 70 mężczyzn.

- Francuska prasa nazwała ich zbiorowo określeniem "zwykły mężczyzna". Ponieważ to mężczyźni od 20 do 70 lat, z klasy średniej i robotniczej, bardzo różnych zawodów: pielęgniarz, policjant itd. Tacy, można powiedzieć, zwykli ludzie, mężczyźni, często ojcowie rodzin - opowiadała. W całej tej historii jej zdaniem koszmarne jest właśnie to, że jest "w pewnym sensie bardzo zwykła".

'Jesteś taka ładna, nie bądź feministką'. Kim są dziewczyny z generacji Z?

Żeby wstyd zmienił kierunek

Gościni Agnieszki Lichnerowicz przypomniała, że 70-80 proc. przypadków gwałtów to sytuacje, kiedy sprawcami są osoby znane ofierze, czyli partnerzy, osoby z rodziny. To dzieje się często w ich domach, w miejscach, w których "powinny czuć się bezpiecznie".

- W tym sensie ta sprawa jest potwornie zwykła. Natomiast postawa samej Gisèle Pelicot jest o tyle niezwykła, że w większości sytuacji (zarówno w Polsce, jak i we Francji) to ofiary gwałtów odczuwają wstyd. Często są dodatkowo wiktymizowane, traktowane jak ktoś, kto szuka poklasku albo sam jest sobie winien. Ona postanowiła odrzucić ten wstyd, publicznie mówiąc, że chce, żeby wstyd zmienił kierunek - tłumaczyła. By wstydzili się gwałciciele, ci, którzy dokonują przestępstw, a nie ich ofiary.

W piątek jej odwadze oddał hołd prezydent Francji Emmanuel Macron. "Dziękuje Gisèle Pelicot. Za to, że z podniesioną głową stawiła pani czoło temu wyzwaniu w imię sprawiedliwości" - napisał na platformie X. Szef francuskiego państwa dodał, że "godność i odwaga (Pelicot) wzruszyły i zainspirowały Francję i świat".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Ona stała się ikoną feministyczną we Francji i poza jej granicami. Swoją postawą mówi wszystkim kobietom, które doznały przestępstw seksualnych: to nie wy powinnyście się wstydzić - mówiła Korolczuk. - To niezwykła sytuacja i być może dlatego tak mocno wybrzmiała w mediach, bo Pelicot powiedziała: "Tak. Zgadzam się, żeby cały proces był przez media relacjonowany" - tłumaczyła wagę tego wyroku i całej sprawy.

Przeprosiny od czternastu z pięćdziesięciu

Ale równocześnie ekspertka zauważyła, jak niewiele do tej pory się zmieniło w męskich zachowaniach. Trwający dziesięć lat proceder rejestrowania gwałtów, a także zeznania sprawcy, który już na wczesnym etapie śledztwa przyznał się do winy, unaoczniły sposób myślenia tych mężczyzn.

- Wszyscy potwierdzili, że mężczyźni, którzy brali w tym udział, byli świadomi, że dochodzi do gwałtu. Że żona nie zgodziła się na tego typu sytuację - tłumaczyła. Zdaniem gościni TOK FM do myślenia powinny nam dać sformułowania, jakie można znaleźć w zamieszczanych w prasie tłumaczeniach sprawców. - Oni uważali, że tak naprawdę gwałcąc kobietę, która nie jest tego świadoma, bo nigdy nie rozmawiali, nie mieli żadnego kontaktu, że nie dokonują żadnego gwałtu, przekroczenia. Że to jest rodzaj jakieś erotycznej gry. Że w związku z tym, co się dzieje, to jest jakby gwałt niechcący - mówiła. Jej zdaniem świadczy to o poziomie świadomości i stanie całego społeczeństwa. 

Dodała, że istotne jest, by wreszcie relacja seksualna była rozumiana jako działanie, na które uczestnicy zgłosili "swój akces w sposób świadomy, jasny, klarowny". - Mam nadzieję, że to będzie sprawa, która bardzo dużo uświadomi społeczeństwu francuskiemu. Ale też innym. Niestety to też pokazuje, jak długa jest droga przed nami - tłumaczyła.

Znany dziennikarz skazany za gwałt. Odurzył 30 lat młodszą kobietę

Widać to po tym, jak łatwo było sprawcy znaleźć tak wielu mężczyzn gotowych na udział w tym procederze - Nie widzieli nic złego w tym, że dokonują gwałtu na kobiecie, która nie jest świadoma i nie wyraziła zgody, skoro nie mieli z nią żadnego kontaktu. Uznali, że to mąż jest dysponentem ciała żony i podczas przesłuchań twierdzili, że nie muszą jej pytać o zgodę - mówiła Korolczuk. Dodała, że spośród 50 oskarżonych i skazanych mężczyzn, tylko 14 przeprosiło, zrozumiało, że kogoś skrzywdzili i popełnili przestępstwo.

Mężczyźni "są, jacy są"

- Ta sprawa obnażyła w bardzo widoczny sposób to, co nazywamy kulturą gwałtu. Szereg przekonań społecznych, według których gwałt nie jest jakąś istotną kategorią przestępstwa - stwierdziła gościni TOK FM. Zgodnie z tymi przekonaniami kobiety oskarżające o gwałt niszczą mężczyznom życie, "tak, jakby ich życie samo nie zostało zniszczone przez ten akt". Uważa się też, że kobiety generalnie kłamią, szukają zainteresowania opinii publicznej, a mężczyźni "po prostu są, jacy są" i nie można od nich wymagać kontroli zachowań seksualnych.

- Mamy szereg takich przekonań, które funkcjonują w społeczeństwie - i to nie tylko wśród mężczyzn - które później przekładają się na bardzo konkretne działania ze strony policji i sądów - przekonywała. W efekcie w trzydziestosześciomilionowej Polsce zgłoszono w pierwszym półroczu tylko 600 gwałtów, choć wszystkie statystyki upewniają nas, że było ich "wielokrotnie więcej". 

Zdaniem gościni TOK FM ten brak zgłoszeń wynika właśnie z przeświadczenia, że "ich doświadczenie nie zostanie potraktowane poważnie przez policję, prokuraturę i sąd". W efekcie nie dochodzi do oskarżenia lub w sądzie kobiety są wypytywane o swój strój, zachowanie, "czy przypadkiem nie dały oskarżonemu sygnału, który by wskazywał, że tak naprawdę one tego chcą".

- Pomyślmy sobie o różnicy pomiędzy przestępstwami takimi jak gwałt i chociażby okradzenie kogoś na ulicy. To pokazuje, jak kwestie związane z wyobrażeniami na temat płci, seksualności wpływają na nasze myślenie o przestępstwie zgwałcenia - podkreśliła gościni TOK FM. - Nikt nie pyta człowieka, który został ograbiony z portfela, czy przypadkiem nie oferował tego portfela złodziejowi. Czy przypadkiem po prostu nie pokazywał tego portfela wszystkim? I w związku z tym to on powinien być oskarżony - zauważyła.