,
Obserwuj
Świat

Afera Signalgate, Witkoff był w Moskwie podczas wycieku danych. Jest reakcja Trumpa

PAP
3 min. czytania
26.03.2025 08:39
Amerykański wysłannik ds. Bliskiego Wschodu Steve Witkoff był w Moskwie, kiedy uczestniczył w dyskusji w aplikacji Signal na temat planowania ataku w Jemenie - podała telewizja CBS. Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard przyznała, że również przebywała wtedy za granicą. Demokraci domagają się ustąpienia urzędników.
|
|
fot. Mark Schiefelbein / AP Photo / East News
  • Amerykański wysłannik ds. Bliskiego Wschodu, Steve Witkoff, uczestniczył w dyskusji na aplikacji Signal na temat planowania ataku w Jemenie, będąc w Moskwie;
  • Z danych dostępnych publicznie wynika, że Witkoff dołączył do czatu 12 godzin po przyjeździe do Moskwy, ale nie wiadomo, czy używał telefonu służbowego, czy prywatnego;
  • Do czatu dołączono również, przez pomyłkę, dziennikarza Jeffreya Goldberga;
  • Podczas wysłuchania przed senacką komisją, szefowie służb wywiadowczych bronili swojego udziału w dyskusji, twierdząc, że nie wymieniano informacji niejawnych.

Jak donosi CBS, z analizy publicznie dostępnych danych wynika, że Witkoff został dołączony do dyskusji na Signalu - w której przez pomyłkę uczestniczył też dziennikarz Jeffrey Goldberg - 12 godzin po dotarciu na lotnisko w Moskwie.

Jak zaznacza telewizja, nie jest jasne, czy korzystając z aplikacji Witkoff posługiwał się służbowym, czy prywatnym telefonem i czy miał go ze sobą w Rosji. CBS twierdzi jednak, że urzędnikom USA odradzano korzystania z tego komunikatora na służbowych telefonach. Radio NPR podało we wtorek, że zaledwie tydzień temu Pentagon rozesłał do pracowników e-mail, ostrzegający przed użyciem aplikacji z uwagi na dostrzeżone w niej luki.

"Całkowicie dozwolone i zgodne z prawem"

Mimo to, występujący we wtorek przed senacką komisją ds. wywiadu szefowie służb wywiadowczych bronili swojego udziału w dyskusji, twierdząc, że omawianie planu ataku na rebeliantów Huti w Jemenie nie stanowiło wymiany informacji niejawnych. Jednocześnie dociskani przez senatorów Demokratów nie potrafili jednoznacznie powiedzieć, czy w takim razie dziennikarz uczestniczący w dyskusji może opublikować pełny tekst czatu. Według Goldberga, na dwie godziny przed pierwszym uderzeniem w Jemenie szef Pentagonu przesłał grupie szczegółowe informacje na temat planu operacji, w tym poszczególnych celów, osób, typów broni i sekwencji wydarzeń.

Dyrektor CIA John Ratcliffe twierdził podczas wysłuchania, że jego użycie Signala w dyskusji było 'całkowicie dozwolone i zgodne z prawem' i że aplikacja była zainstalowana na jego służbowym komputerze, kiedy obejmował funkcję.

Gabbard z kolei przyznała, że uczestnicząc w czacie również - jak Witkoff - przebywała za granicą, odbywając służbową podróż po krajach Indo-Pacyfiku. Odmówiła jednocześnie odpowiedzi na pytanie, czy korzystała ze służbowego, czy prywatnego telefonu.

Podczas wtorkowego wysłuchania Gabbard i Ratcliffe mierzyli się z ostrą krytyką senatorów Demokratów. Wiceszef komisji, senator Mark Warner, wezwał do ustąpienia zarówno szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha, jak i doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'a Waltza, który omyłkowo zaprosił dziennikarza do dyskusji.

- Istnieje wiele jawnych informacji, które pokazują, że nasi przeciwnicy, Chiny i Rosja, próbują włamać się do zaszyfrowanych systemów takich jak Signal - powiedział polityk. - Gdyby to był przypadek oficera wojskowego lub oficera wywiadu i zachowywali się w ten sposób (jak uczestnicy czatu), zostaliby zwolnieni - dodał.

Reakcja Donalda Trumpa

Prezydent USA Donald Trump odpowiadając we wtorek na pytania na ten temat bagatelizował sprawę. Podczas spotkania z kandydatami na ambasadorów, Trump stwierdził, że 'nic się nie stało', wykluczał dymisję swojego doradcy Waltza i nie potrafił powiedzieć, czy używanie Signala do wrażliwych rozmów zostanie zakazane.

- Nic nie wiem o Signalu. Nie byłem w to zaangażowany, ale właśnie o nim usłyszałem i słyszałem, że jest używany przez wiele grup. Jest używany przez media. Jest używany przez wojsko i myślę, że z powodzeniem, ale czasami ktoś może wejść do tych rzeczy - powiedział Trump. - To jedna z cen, którą płacisz, gdy nie siedzisz w Situation Room (Centrum Dowodzenia w podziemiach Białego Domu - przyp. red. ) bez telefonów - co zawsze jest najlepsze, szczerze mówiąc - dodał.

Trump podkreślił, że 'z tego, co słyszał', podczas dyskusji nie doszło do wymiany informacji niejawnych, lecz przyznał, że 'prawdopodobnie sytuacja byłaby troszeczkę inna'.

Posłuchaj podcastu!