,
Obserwuj
Świat

Trump przelicytował? "Trwa poszukiwanie wyjścia"

MSZ-M
3 min. czytania
24.04.2025 14:38
- Widać, że Trump się przeliczył. Rynki finansowe i inne kraje pokazują mu czerwoną kartkę - ocenił w TOK FM Rafał Benecki z ING Banku Śląskiego. Zdaniem dr Małgorzaty Bonikowskiej z Centrum Stosunków Międzynarodowych i ośrodka THINKTANK wszystko zmierza teraz w kierunku układu pomiędzy Amerykanami a Chińczykami.
|
|
fot. Alex Brandon / AP Photo / East News

 

  • "Administracja Trumpa zbyt optymistycznie podeszła do Rosji i negocjacji" - oceniła w TOK FM dr Małgorzata Bonikowska z Centrum Stosunków Międzynarodowych i ośrodka THINKTANK; 
  • Rafał Benecki z ING Banku Śląskiego wskazał w tym kontekście, że "Amerykanie boją się o  pozycję dolara, skoku inflacji i spuszczają z tonu"; 
  • Ekspert dodał, że trwa poszukiwanie wyjścia, które ochroni wizerunek Trumpa. "Jego strategia się sypie" - podkreślił. 

 

W nocy ze środy na czwartek Rosja zaatakowała Kijów przy użyciu rakiet balistycznych i dronów. Co najmniej dziewięć osób zginęło, a ponad 70 zostało rannych. Polska poderwała myśliwce.

Jak oceniła w TOK FM dr Małgorzata Bonikowska, po raz kolejny pokazuje to, że administracja Trumpa zdecydowanie zbyt optymistycznie podeszła do Rosji i tego, że USA jest w stanie w jakikolwiek sposób szybko wynegocjować zawieszenie broni. - Prezydent Trump bardzo chciałby zakończyć tę wojnę. Po pierwsze: obiecał, a po drugie: pewnie marzy o tym, by pójść w ślady prezydentów amerykańskich, którzy dostali Pokojową Nagrodę Nobla. Wydaje się jednak, że amerykańska administracja jest już w tym momencie świadoma, że Rosja nie do końca chce pokoju na kompromisowych warunkach - dodała prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych i ośrodka THINKTANK.

Zwróciła też uwagę w tym kontekście, że Amerykanie nie traktowali Ukrainy jako podmiotu. - Założyli, że Ukraina zgodzi się na dowolny scenariusz zaproponowany przez Amerykanów, bo po prostu jest słabsza. Tymczasem okazuje się, że owszem, Ukraina jest wielokrotnie słabsza niż Stany Zjednoczone, ale ma bojowego ducha - oceniła ekspertka.

Podkreśliła przy tym, że kraj nie chce po latach wojny zgodzić się na "rozbiór". Przy czym, jak mówiła też, przywódcy Ukrainy zdają sobie sprawę, że kompromis wymaga ofiar i odpuszczenia pewnych wątków, "ale to jest przedmiotem negocjacji, a nie ich punktem początkowym". Inna rzecz, dodała, że kluczowe dla Ukrainy są gwarancje bezpieczeństwa, "których dzisiaj nikt nie daje".

Trump znów uderza w Zełenskiego. 'Rosja jest gotowa zawrzeć układ, z Ukrainą jest ciężej'

"Czerwona kartka dla Trumpa"

Myślę, że Rosja jest gotowa zawrzeć układ, ale z Ukrainą było to dotąd trudniejsze - powiedział w środę prezydent USA Donald Trump. Dodał też, że może spotkać się wkrótce z Władimirem Putinem, ale nie ma w planach spotkania z prezydentem Ukrainy. Jednocześnie amerykańska administracja stopniowo zmienia podejście do Chin i, jak wskazują eksperci, być może wycofa się z zaporowych ceł.

- Widać, że Trump się przeliczył. Rynki finansowe i inne kraje pokazują mu czerwoną kartkę - ocenił Rafał Benecki główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Jak zaznaczył ekspert, ostatnie wypowiedzi szefa skarbu, sugerują wprost, że "Amerykanie boją się o pozycję dolara, skoku inflacji i spuszczają z tonu". 

- Trwa poszukiwanie wyjścia, które ochroni wizerunek Trumpa. Jego strategia się sypie. Kapitał ucieka z Ameryki, dolar traci na wartości, giełdy do niedawna również traciły na wartości. W Ameryce mówi się o recesji albo o głębokim spowolnieniu - wyliczył. Dodał przy tym, że rynki finansowe rozmawiają dzisiaj, jak długo będzie trwała sytuacja "sale America", czyli "sprzedaj amerykańskie aktywa". 

W ocenie dr Bonikowskiej to efekt także tego, że administracja Trumpa w uproszczony sposób potraktowała stosunki międzynarodowe. Choć, jak zastrzegła od razu, jednocześni Amerykanie są nierozerwalnie związani z chińską gospodarką.

- Myślę, że to zmierza w kierunku układu pomiędzy Amerykanami a Chińczykami. Amerykanie nie chcą już brać odpowiedzialności za cały świat, nie dają już rady być tym jedynym policjantem świata. Niewątpliwie Chiny mogą być tym drugim mocarstwem, które w tym globalnym nowym układzie przejmie odpowiedzialność za część spraw - oceniła ekspertka.

Stąd, jak mówiła, "z totalnej wrogości może to ewoluować w kierunku układu". Przy czym, podkreśliła, oznacza to również niechęć Amerykanów do wchodzenia w przestrzenie uznawane przez Chiny. - Jest to bardzo niebezpieczne dla niektórych miejsc na ziemi, zwłaszcza dla Tajwanu - podsumowała w TOK FM. 

Posłuchaj: