Szmajdzińska o debacie smoleńskiej: "Ponad moje siły. To będzie jatka"

Dla niektórych ta debata jest ponad siły. Dzisiaj Sejm wysłucha informacji ministra sprawiedliwości na temat procedur postępowania ze zwłokami ofiar katastrofy smoleńskiej na terenie Federacji Rosyjskiej. Nie wszyscy krewni ofiar katastrofy, którzy są posłami, będą na tej debacie. Na sali sejmowej nie będzie Małgorzaty Szmajdzińskiej, wdowy po Jerzym Szmajdzińskim.

- Jestem od paru dni tak mocno indagowana przez dziennikarzy i w tak trudnych dla mnie sprawach, że to przekracza moje możliwości. Wielu dziennikarzy przekracza granice. To dla mnie nie do przyjęcia. Z dziennikarstwem ma to niewiele wspólnego - mówi posłanka SLD.

Małgorzata Szmajdzińska podkreśla, że nie jest pełnomocnikiem ofiary katastrofy ani komentatorką tamtych wydarzeń, a żoną, która straciła męża.

- Zadawanie publicznie niektórych pytań, bardzo trudnych i intymnych, jest po prostu nie do przyjęcia - mówi Szmajdzińska. - Dzisiaj to będzie jak podejrzewam jatka. Dosłownie używam tego określenia, bo to tak na pewno będzie. Nie chcę w tym uczestniczyć - zaznacza.

Debata potrwa minimum trzy godziny. W jej trakcie posłowie będą mogli zadawać pytania.

DOSTĘP PREMIUM