Kontrowersje wokół policjantów pod TK. "Dużo rzeczy mi się tu nie zgadza"
Wystąpienie premiera czy list komendanta głównego nie rozwiewają wątpliwości policjantów dotyczących poleceń służbowych, które otrzymują lub mogą otrzymać w najbliższych dniach w związku ze służbą przed Trybunałem Konstytucyjnym - ocenił w TOK FM przewodniczący "Policyjnej Solidarności" Jacek Łukasik.
- Czego dotyczą kontrowersje wokół policji pod Trybunałem Konstytucyjnym?
- Czy działania funkcjonariuszy były legalne?
Przewodniczący jednego ze związków zawodowych działających w policji - “Policyjna Solidarność” - Jacek Łukasik napisał do komendanta głównego policji Marka Boronia list po wydarzeniach przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zwrócił uwagę, że funkcjonariusze z różnych garnizonów sygnalizują wątpliwości prawne związanych z działaniami podejmowanymi przez policję na terenie Trybunału Konstytucyjnego, w tym możliwej ingerencji w działalność konstytucyjnego organu państwa i złamania prawa.
- Policjanci mają wątpliwości, czy stoją tam legalnie i nie będą wobec nich podjęte działania zmierzające do wydalenia ze służby - mówił w "TOK360" mł. asp. Łukasik.
Jak dodał, zarówno prezes TK, jak i parlamentarzyści, którzy byli tam na miejscu, niejednokrotnie wskazywali, że jeśli policjanci będą nadal tam stać, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej. - A każdy z funkcjonariuszy został już zarejestrowany przez osoby tam będące, bo każdy ma numer służbowy na kamizelce, na mundurze bądź na kasku. I jest wielka obawa liniowych policjantów, że wykonując polecenia dowódców, będą później masowo zwalniani ze służby - alarmował rozmówca Filipa Kekusza.
Komendant Marek Boroń, w odpowiedzi na pismo związku zawodowego, zapewnił, że stoi po stronie policjantów i nie łamią oni przepisów. Według Łukasika nie rozwiewa to jednak wszystkich wątpliwości. - Ja zadaję publicznie to pytanie, jeżeli przez tyle dni było miasteczko, legalne zgromadzenie przed Trybunałem Konstytucyjnym, byli tam policjanci do zabezpieczenia tego zgromadzenia, co się stało w piątek o godz. 16 czy 17.30, że należało wprowadzić tak liczne siły i środki zwartych oddziałów prewencji policji, aby zabezpieczyć Trybunał Konstytucyjny? Nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. Policjanci byli kierowani do służby na zabezpieczenie meczu piłki nożnej, innych wydarzeń, a nagle zostali w skierowani w trybie alarmowym pod TK. Co się takiego wydarzyło? Bo jeżeli prześledzę całą chronologię, to dużo rzeczy mi się tu nie zgadza i nie pokrywa - zaznaczył Łukasik.
Gość TOK FM określił też jako “dziwne” pismo z dnia 29 października br. skierowane przez zastępcę Komendanta Głównego Policji do komendantów wojewódzkich policji; mówiło o pełnej gotowości policjantów od 2 do 8 listopada br. Jak stwierdziła w oficjalnym komunikacie Komenda Główna Policji, nie miało ono związku z działaniami pod TK a z aktualnymi zagrożeniami związanymi z aktami sabotażu i dywersji.
"Policjanci pozostawieni sami sobie"
Przewodniczący "Policyjnej Solidarności" poinformował, że związek otrzymuje liczne pytania od rodzin policjantów, zaniepokojonych o zdrowie i życie swoich mężów, żon, synów i córek - funkcjonariuszy policji, "którzy mają świadomość, że pozostali sami z oskarżeniami o popełnianie przestępstw w związku z wykonywaniem poleceń przełożonych - dowódców”.
- Gdy mamy sytuacje ekstremalne, momentalnie jest zwoływana konferencja prasowa, jest minister spraw wewnętrznych, jest komendant główny bądź rzecznik komendanta głównego, wychodzą do ludzi i przedstawiają obraz sytuacji i informują o podjętych działaniach. Tutaj mieliśmy tylko orędzie pana premiera, który powiedział, że wszystko jest w porządku i działania są zgodne z prawem - zauważył.
- Z całym szacunkiem, zgodne z prawem jest to, że policjant ma stać, trwać na posterunku i być w danym miejscu, natomiast wydanie niezgodnego z prawem polecenia, to jakby kazali używać środków przymusu bezpośredniego lub, odpukać w niemalowane, strzelać. To są polecenia niezgodne z prawem, których policjant ma prawo odmówić. Samo stanie pod TK jest poleceniem zgodnym z prawem, natomiast jego zasadność wydania i legalność już budzi wątpliwości, jeżeli wszyscy mówią, że będą policjantów rozliczać. Ci policjanci są pozostawieni sami sobie. Tam są dowódcy, którzy mówią: macie iść tam stać, po czym oddalają się i policjant stoi sam, patrzy się i tu jest problem - podsumował Łukasik.
Źródło: TOK FM