Kryzys w TK to nie wszystko. "To dla prawicy wręcz prezent"
- Nie wierzyłbym w trwałe, wielkie porozumienie na prawicy. Nie. Minie trochę czasu i tak, jak po śmierci papieża Jana Pawła II, po czasie pojednania kibiców, zaczną się wojny - mówi w TOK FM Jacek Gądek z "Newsweek Polska".
Kryzys w TK to nie wszystko. "To dla prawicy wręcz prezent"
Noc z soboty na niedzielę pod Trybunałem Konstytucyjnym przebiegła spokojnie. Według dziennikarzy, którzy byli na miejscu i obserwowali przebieg zdarzeń, obyło się bez incydentów i interwencji policji. W niedzielę, po godz. 8.30 pod Trybunałem Konstytucyjnym pojawił się Bogdan Święczkowski, który domagał się wpuszczenia na teren budynku. - Jestem prezesem Trybunału Konstytucyjnego. Nikt mnie nie zwolnił z tego stanowiska i nie może mnie zwolnić. Była to decyzja Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - mówił do zgromadzonych tam osób.
W związku z sytuacją w Trybunale Konstytucyjnym, w sobotę prezydent Karol Nawrocki odbył serię spotkań z liderami ugrupowań parlamentarnych. Prezydentowi proponowano m.in. reset Trybunału, przedstawiono także koncepcję utworzenia rządu technicznego. Wieczorem, premier Donald Tusk wygłosił orędzie, w którym wykluczył kompromis w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
- Prezydent najpierw wbił do Trybunału Konstytucyjnego, chciał tam wprowadzić wiceprezesa i to mu się udało przynajmniej fizycznie, ale potem opuścił tenże trybunał. Naturalnym takim ruchem prezydenta w sytuacjach kryzysowych jest zwoływanie konsultacji, w idei, ze wszystkimi siłami parlamentarnymi. W praktyce nie ze wszystkimi, bo Koalicja Obywatelska czy też Lewica najczęściej bojkotują takie spotkania. Głównie więc odbywają się one z prawicą, PSL i Szymonem Hołownią. Gdyby mi przyszło podsumować, co wynika z tych spotkań, to wynika nic - skomentował w TOK FM Jacek Gądek z "Newsweek Polska".
Jak dodał, panowie się "pospotykali, pogadali, poprzedstawiali wizję resetu, ale to de facto niczego nie zmienia". - Zobaczyliśmy trochę zdjęć, konferencję Grzegorza Brauna, Szymona Hołowni, ale patrząc bardzo chłodno, to merytoryki i wniosków nie ma - dodał.
"To dla prawicy wręcz prezent"
Gość TOK ocenił, że jesteśmy "w klinczu i żadne konsultacje niczego nie zmieniają". - A to dlatego, że premier Donald Tusk podjął twardą decyzję: "Wchodzimy". Mówię celowo w liczbie mnogiej: "Wchodzimy", bo wchodzi ekipa rządowa, cytując premiera Donalda Tuska, naszymi sędziami, czyli ósemką wybraną przez aktualną większość rządową. (...) Maciej Berek jest mózgiem tej operacji, Anna Korwin-Piotrowska twarzą operacji. Co istotne: została odpalona w bardzo zaskakującym momencie (...) Piątek, wieczór, tuż przed świętem, na które bardzo często wyjeżdżamy w rodzinne strony. To moment rozprężenia politycznego - dopowiedział Jacek Gądek.
Przyznał, że czysto taktycznie to najlepszy moment do przeprowadzenia tak ryzykownej operacji. - Teraz też będą przed nami bardzo ciekawe dni, bo odbędzie się zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zobaczymy, czy będzie kworum. Zobaczymy, jak skuteczny będzie wniosek o postawienie Bogdana Święczkowskiego przed sądem dyscyplinarnym wewnątrz samego Trybunału Konstytucyjnego. To ważne, bo sąd dyscyplinarny może de facto usunąć z Święczkowskiego z trybunału i pozbawić go funkcji sędziego. Za miesiąc może nie być w ogóle sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Jest też fala wniosków od Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka o uchylenie mu immunitetu - mówił.
To oznacza, że jeśli będzie kworum i będzie uchylony immunitet Święczkowskiego, to prokuratura będzie go "zaraz ścigać z całą mocą". - Najbliższych parę tygodni to będzie próba ostrej, bez absolutnie żadnej trzymanki rozprawy ze Święczkowskim - dodał.
Jacek Gądek zwrócił też uwagę, że "'bitwa pod Trybunałem' napędzać będzie frekwencję na Marszu Niepodległości". - Ale też oba wydarzenia będą napędzać budowanie nici porozumienia, relacji, kontaktów pomiędzy siłami prawicowymi. PiS, Rozwojem Plus, chociaż tutaj w najmniejszym stopniu, Grzegorzem Braunem, Konfederacją. To dla prawicy wręcz prezent na niwie partyjnej. Ale też bym nie wierzył w trwałe, wielkie porozumienie na prawicy. Nie. Minie trochę czasu i tak, jak po śmierci papieża Jana Pawła II, po czasie pojednania kibiców, zaczną się wojny - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP