Antyaborcyjny projekt już w komisji. Ginekolog z PO: Nie głosowałem, bo nie było argumentów

Projekt klubu ziobrystów zaostrzający prawo aborcyjne trafił do komisji zdrowia. Posłowie mają wydać decyzję o tym, czy upośledzenie płodu to przesłanka do usunięcia ciąży. Przedstawiciel SP już mówi, że ?każdy wie, za czym jest?, z kolei wiceszef komisji zdrowia, z zawodu ginekolog, twierdzi, że... nie głosował, gdyż nikt nie podał argumentów, które by go do tego przekonały.

Radykalny projekt Solidarnej Polski został wczoraj skierowany przez Sejm do dalszych prac - przeciw jego odrzuceniu zagłosowało 207 posłów. Wśród nich aż 40 posłów PO i niemal cały klub PSL. Z Platformy nie głosowało albo wstrzymało się od głosu 40 parlamentarzystów. Do odrzucenia projektu zabrakło zaledwie 19 głosów, a głosowanie poprzedziła emocjonalna dyskusja.

- Chcemy, by w komisji ten projekt był pozbawiony nuty emocjonalno-ideologicznej - mówi wiceszef komisji zdrowia Maciej Orzechowski z Platformy, ginekolog. Dlatego na komisję zaproszą lekarzy i ekspertów. - Tego brakuje w doprecyzowaniu, na ile trzeci przypadek, kwestii ciężkiego uszkodzenia i wad płodu, klasyfikuje się, czyli kiedy ta osoba jest kwalifikowana do przerwania ciąży. To wymaga dookreślenia - dodaje.

Na posiedzenie komisji zaproszą ekspertów ds. położnictwa i ginekologii. - Jest dużo twardych badań nt. tego, jak kwestia aborcji jest postrzegana w różnych krajach, i są dowody naukowe, medyczne na ten temat. Na posiedzenia komisji zapraszamy osoby o bardzo szerokim spektrum poglądów - mówi Orzechowski.

Sam ws. aborcji nie zagłosował, gdyż uważa, że nikt nie przedstawił konkretów. - Z żadnej ze stron nie padły żadne argumenty, dlaczego liberalizować bądź zaostrzać ustawę. Nie było twardych dowodów, dlaczego ta ustawa powinna tak, a nie inaczej zadziałać - mówi poseł.

Mniej konkretów będzie pewnie na komisji polityki społecznej i rodziny. Tam będzie mógł wypowiedzieć się każdy, kto ma w tej sprawie coś do powiedzenia. - Złożymy wnioski, by zapraszać różne organizacje. Zarówno "prolife", jak i inne. Tak będzie sprawiedliwiej - mówi Piotr Szeliga z Solidarnej Polski. Nie będzie chciał przedłużać dyskusji na ten temat. - Każda strona wie, za czym jest. Dyskusja trwa ponad 10 lat, argumenty już się przewijały. Dzisiaj jest tylko jasna decyzja: albo zmieniamy prawo, albo nie - dodaje.

Z 80 członków obu komisji za zaostrzeniem przepisów dotyczących przerywania ciąży na wczorajszym głosowaniu opowiedziała się połowa posłów.

DOSTĘP PREMIUM