Bunt przeciw Grupińskiemu? "Nie jesteśmy ciemniakami". Kulisy głosowania PO ws. aborcji

Według kilku rozmówców "Gazety Wyborczej" część konserwatystów potraktowała głosowanie nad projektem zaostrzającym aborcję jako wotum nieufności wobec szefa klubu Rafała Grupińskiego. Bo nie odpowiada im styl zarządzania klubem. - To był wyraz naszej frustracji. My chcemy dialogu, a nie traktowania nas jak ciemniaków - mówi "Gazecie" jeden z polityków. "W kancelarii premiera wynik głosowania wywołał wściekłość" - czytamy.

207 posłów zagłosowało w czwartek przeciw odrzuceniu radykalnego projektu Solidarnej Polski zaostrzającego przepisy antyaborcyjne. Projekt przeszedł do prac w komisji głosami aż 40 posłów PO i niemal całego klubu PSL. Z Platformy nie głosowało albo wstrzymało się od głosu 40 parlamentarzystów. Do odrzucenia projektu zabrakło zaledwie 19 głosów - czytaj, kto jak głosował >>>

Kulisy głosowania PO opisuje "Gazeta": choć w głosowaniach w sprawach światopoglądowych Platforma nie stosuje dyscypliny, to w instrukcji przekazanej przez Grupińskiego wyraźnie zaznaczono, że posłowie PO mają odrzucić oba projekty - Ruchu Palikota i ziobrystów. Część konserwatystów za zamieszanie obwinia właśnie Grupińskiego. - Nie było w tej sprawie SMS-ów, a na kartach do głosowania było napisane, że w głosowaniu 15 i 16 nie obowiązuje dyscyplina obecności i głosowania, co znaczy, że można zagłosować, jak się chce, albo wcale. Dlatego było tak duże rozproszenie - mówi jeden z posłów.

Część polityków przyznaje, że konserwatywna frakcja potraktowała wzbudzającą silne emocje w społeczeństwie sprawę aborcji, by zaszkodzić Grupińskiemu. - To był wyraz naszej frustracji i sygnał, że klub nie działa, jak powinien. My chcemy dialogu, a nie traktowania nas jak ciemniaków - mówi "Gazecie" jeden z polityków. Dodaje, że Grupiński zamiast z prezydium klubu najważniejsze sprawy konsultuje z Grzegorzem Schetyną.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM