Politolożka o ślubie Jacka Kurskiego: Cynizm podlany najgorszym sosem, a Łagiewniki są tutaj symboliczne

- Prezes Kaczyński dał państwu młodym srebrną cukiernicę. A czemu nie złotą? Mogłaby być złota, acz skromna i byłoby jeszcze przyjemniej - komentował w Poranku TOK FM Jacek Żakowski, który m.in. o drugim ślubie kościelnym Jacka Kurskiego rozmawiał ze swoimi gośćmi.
Zobacz wideo

W porannym przeglądzie prasy prowadzący Poranek TOK FM Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że tematem często poruszanym w gazetach jest drugi ślub kościelny Jacka Kurskiego, który odbył się w weekend. W uroczystości brali udział ważni politycy Prawa i Sprawiedliwości z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele. Byli też m.in. Ryszard Terlecki, Mariusz Błaszczak, Beata Mazurek czy szef Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. - Są newsy, na przykład takie, że prezes Kaczyński dał państwu młodym srebrną cukiernicę. A czemu nie złotą? Mogłaby być złota, acz skromna i byłoby jeszcze przyjemniej - skomentował Żakowski.

Politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego Anna Materska-Sosnowska stwierdziła, że cała ta uroczystość pokazuje, jak często usta pełne frazesów mają politycy prawicy. Zwróciła też uwagę na miejsce, w jakim odbył się drugi ślub byłego prezesa, a obecnie członka zarządu TVP - czyli sanktuarium w Łagiewnikach. Przez lata mówiło się bowiem o nieformalnym podziale Kościoła w Polsce na "toruński" (zbudowany wokół Radia Maryja) i właśnie "łagiewnicki", który miał być bardziej postępowy. 

- Czyli Kościół łagiewnicki został wzięty - skomentował ślub Kurskiego red. Żakowski. 

- Został wzięty już dawno. To jest cynizm podlany najgorszym sosem. A Łagiewniki są tutaj absolutnie symboliczne - skwitowała dr Materska-Sosnowska.

Ograniczanie praw kobiet zapłatą za poparcie polityczne

Żakowski pytał też swoje rozmówczynie o konwencję stambulską. Przedstawiciele rządu (w tym m.in. minister rodziny, pracy i polityki społecznej) przyznają, że Polska przygotowuje się do jej wypowiedzenia. - Natychmiast po wygranych wyborach środowiska ultrakonserwatywne, które wspierają w bardzo różny sposób - także poprzez powiązania z Kościołem katolickim - danego kandydata czy daną partię, przychodzą po wypłatę i tą wypłatą są właśnie prawa kobiet - powiedziała w TOK FM dr Elżbieta Korolczuk z Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie. - Tak jak w 2015 roku czy na początku 2016 była to kwestia aborcji, tak dziś jest to kwestia konwencji stambulskiej - dodała.

Socjolożka wspomniała, że dzień wcześniej słuchała wypowiedzi europosła Solidarnej Polski Patryka Jakiego, który - jak mówiła - "naprawdę nie był w stanie powiedzieć, dlaczego właściwie ta konwencja jest problemem". - Coś plątał o kwestii religii, podziale na płcie itd., ale wyraźnie było widać, że to nie jest inicjatywa ani stawka, która byłaby istotna dla obozu rządzącego, tylko jest to właśnie forma zapłaty dla środowisk konserwatywnych, które chcą narzucić swoją wizję rzeczywistości poprzez najpierw wspieranie Prawa i Sprawiedliwości, a później wystawienie rachunków - dodała.

Zdaniem socjolożki jest to bardzo niebezpiecznie zjawisko. Zwłaszcza że większość osób w Polsce uznaje ochronę słabszych (czyli w tym przypadku ochronę kobiet i dzieci przed przemocą) za istotną funkcję państwa, a przez takie działania jest poniekąd zmuszana do wizji narzucanej przez takie organizacje jak Ordo Iuris. - Te organizacje często mówią, że "Bruksela nam coś narzuca" albo "feministki nam coś narzucają" - powiedziała Korolczuk, podkreślając, że często bywa zupełnie odwrotnie.

Redaktor Żakowski zastanawiał się też, czy kobiety - podobnie jak sprzeciwiając się zaostrzeniu prawa aborcyjnego w 2016 roku - znów tak licznie wyjdą na ulice, by protestować. Zdaniem dr Anny Materskiej-Sosnowskiej w środku wakacji i po długiej kampanii to może być trudne. - Ale nie wolno odpuszczać. Patrząc na liderki różnych ruchów kobiecych, widzę, jaką mają siłę i potencjał, i myślę, że tego nie zostawią - powiedziała.

Konwencja Stambulska

Polska podpisała przygotowaną przez Radę Europy Konwencję Stambulską w grudniu 2012 r., a ratyfikowała - w 2015 r. Celem autorów dokumentu było stworzenie ram dla regulacji prawnych dotyczących przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej na szczeblu europejskim oraz efektywne wdrożenie ich w państwach, które ratyfikowały konwencję.

Konwencja ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. W dokumencie podkreślono również, że przemoc nie może być usprawiedliwiana tradycją ani religią

W Polsce od początku budziła ona kontrowersje. Jej przeciwnicy twierdzili, że jest niezgodna z konstytucją, stanowi zagrożenie dla polskiej tradycji i rodziny oraz ogranicza prawo rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi poglądami.

DOSTĘP PREMIUM