Czas pożegnać sztuczny miód. Co zmienia nowa dyrektywa śniadaniowa?
Nowa unijna dyrektywa śniadaniowa ma zrewolucjonizować rynek miodu i ostatecznie wyrzucić ze sklepowych półek sztuczne zamienniki. Co to oznacza dla polskiego miodu? Dlaczego nie musimy się martwić o miód filtrowany? O tym w TOK FM mówił Przemysław Rujna, sekretarz Polskiej Izby Miodu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany wprowadza nowa dyrektywa śniadaniowa?
- Dlaczego miód filtrowany nie zniknie ze sklepów?
- Czym jest miód sztuczny?
- Dlaczego Polska musi importować miód?
Już 14 czerwca wchodzą w życie zaktualizowane przepisy dotyczące tzw. dyrektywy śniadaniowej. Jak wyjaśniła Patrycja Wanat w audycji "Wiesz, co jesz", mowa w niej o produktach, które często jemy na śniadanie. Są to np. soki owocowe, dżemy, marmolady, ale też kawa, kakao i właśnie miód.
Sekretarz generalny Polskiej Izby Miodu Przemysław Rujna podkreślił, że dyrektywa ta aktualizuje obecne przepisy. - Od dwóch lat słoiki miodu dostępne w sklepach są oznakowane krajami pochodzenia. Teraz będzie doprecyzowany procent miodu pochodzący z danego kraju - mówił ekspert w TOK FM. Jednak w opinii gościa Patrycji Wanat nie jest to zbyt ważne dla samych kupujących. - Konsument będzie teraz wręcz zbombardowany informacjami. A wszystkie dostępne na półkach sklepowych miody są przebadane i spełniające wszystkie parametry - zaznaczył Rujna.
Miód filtrowany zniknie ze sklepów?
Sekretarz Polskiej Izby Miodu odniósł się również do medialnych doniesień, że z powodu nowej dyrektywy ze sklepowych półek zniknie miód filtrowany. - Nie zniknie, bo on nigdy się w sklepach nie pojawił - uspokajał Przemysław Rujna.
Jak wyjaśnił, wprowadzany jest zakaz filtracji. To kwestia technologii produkcyjnej: filtracja ma wyczyścić miód z zanieczyszczeń fizycznych, ale równocześnie pozbawia go naturalnych komponentów. - Chodzi m.in. o pyłki, które niosą ze sobą bardzo duży walor smakowy i zdrowotny, a również są cechą charakterystyczną pozwalającą określić, skąd ten miód pochodzi: pod względem geograficznym oraz botanicznym - wyjaśnił gość TOK FM.
Koniec ze sztucznym miodem
- Ze sklepowych półek znika zaś tzw. miód sztuczny. Wymogło to nowe kierownictwo Ministerstwa Rolnictwa. I chwała mu za to - podkreślił Rujna. Nazwa ta wprowadzała w błąd konsumentów. - Tak jak lata temu zginęły wyroby czekoladopodobne, tak i musiał nadejść kres temu produktowi, który nic z miodem nie miał wspólnego - ocenił ekspert.
Wokół sztucznego miodu narosło wiele legend, np. o tym, że jest to miód wytwarzany przez pszczoły karmione cukrem. Pszczoły - jak tłumaczył Przemysław Rujna - faktycznie są karmione ciastem bądź syropami fruktozowymi na zimę, jednak chodzi tu o przezimowanie. Zaś sztuczny miód to po prostu wytwór fabryczny: syrop glukozowo-fruktozowy bądź cukier.
Dlaczego Polska importuje miód?
Polska jest jednym z większych producentów miodu. - Faktycznie mamy bardzo dużą rzeszę zarówno pszczelarzy, bo jest ich około 100 tys., jak i rodzin pszczelich: prawie 2,5 mln zarejestrowanych rodzin - mówił Rujna, porównując tę liczbę do Stanów Zjednoczonych. W kraju, który jest 30 razy większy od Polski jest zaledwie 2,6 mln rodzin pszczelich.
- Przy tak dużej liczbie pszczół zaczyna brakować bazy pożytkowej.W Polsce dominuje monokultura rzepaku, który kwitnie 2-3 tygodnie w roku, a później zostaje pustynia. Zginęły łąki, lipy, akacje. Zawęziły się pola gryki, wrzosowiska uległy zanikowi - wyliczył sekretarz Polskiej Izby Miodu. Przekłada się to na to, że w Polsce produkuje się głównie miód wielokwiatowy i rzepakowy.
Quiz: Ważne wydarzenia polityczne mijającego tygodnia. Sprawdź się w quizie!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
I chociaż konsumpcja miodu w Polsce jest raczej niska - ok. 1,08 kg per capita, podczas gdy południowe kraje UE spożywają nawet 5 kg rocznie, to jesteśmy w stanie produkować miód na poziomie 65-70 proc. zapotrzebowania. - Musimy importować pozostałe 30 proc. Konsumpcja będzie rosnąć, to i deficyt tego produktu będzie coraz większy - mówił rozmówca Patrycji Wanat.
Co może zrobić zwykły konsument? - Zamiast nośnego hasła "Adoptuj pszczołę", powinniśmy mówić: "Adoptuj łąkę" - stwierdził gość TOK FM, podkreślając, jak ważne dla pszczół - których mamy sporo - są niekoszone fragmenty ogrodów bądź łąki kwietne na balkonach.
Źródło: TOK FM