Dlaczego Aleksander Kwaśniewski zgodził się na konkordat? "Chciał złożyć oficjalną wizytę papieżowi"

Lista odpowiedzialnych za to, że między Polską a Watykanem, dwoma państwami, w tym jednym kościelnym, panuje ta niecodzienna umowa, jest długa. Dlaczego lewicowy prezydent ratyfikował konkordat? Jak wyjaśniał w TOK FM Leszek Miller, powód był dość prozaiczny. Ówczesny prezydent chciał jechać z wizytą do Watykanu.
Zobacz wideo

- Religię do szkół wprowadził rząd Mazowieckiego, konkordat podpisał rząd Hanny Suchockiej, a ustawa ratyfikacyjna przeszła w Sejmie głosami AWS-u PSL- i Unii Wolności - Leszek Miller, były premier podkreślał w rozmowie z Magdaleną Rigamonti niejako odpierając zarzuty, że to SLD dogadywało się z Kościołem.

Dziennikarka jednak przypomniała, że to prezydent Aleksander Kwaśniewski "nie miał nic przeciwko ustawie ratyfikacyjnej, nawet uważał, że to jest dobrze, należy ratyfikować konkordat".

- Aleksander Kwaśniewski chciał złożyć jak najszybciej oficjalną wizytę papieżowi a ze strony Watykanu była odpowiedź: tak, ale konkordat - stwierdził Miller.

- To był szantaż? - dopytywała Magdalena Rigamonti. Odpowiadając, były lider SLD przekonywał, że "z punktu widzenia ówczesnego prezydenta to była konieczność".

- Proszę sobie wyobrazić, że jest młody, nowy prezydent, który ma problemy z uwiarygadnianiem się na arenie międzynarodowej i jest papież, Polak, który ma olbrzymie znacznie w Polsce. I jest oczywiste, że ten prezydent chciałby złożyć oficjalną wizytę w Watykanie, a z tamtej strony było: oczywiście zapraszamy, ale najpierw podpiszmy konkordat - tłumaczył były premier, a obecnie europoseł.

Rozmowy można posłuchać w tym odcinku "Rzeczpospolitej Kościelnej""

"Wtedy prezydent Kwaśniewski nie pojechałby do Watykanu"

Miller podkreślił, że Aleksander Kwaśniewski, podpisując ratyfikację, "wystąpił przeciw SLD, bo cały klub w Sejmie był przeciw". Jak dodał, ówczesny prezydent "lubił występować w roli samodzielnego, niezależnego prezydenta".

Przypomniał też, że koledzy z SLD "zdziwili się wtedy niewspółmiernie". - Był problem konstytucyjny, część prawników uważała, że ponieważ to jest umowa międzypaństwowa, to ona powinna podlegać tzw. wielkiej ratyfikacji, czyli dwóch trzecich poparcia w Sejmie, a wtedy nie było dwóch trzecich i uznano, że wystarczy zwykła większość. Liczyliśmy, że prezydent skieruje do TK co najmniej pytanie, w jakim trybie powinno się ratyfikować konkordat... Ale wtedy prezydent Kwaśniewski nie pojechałby do Watykanu - powiedział Leszek Miller w podcaście tokfm.pl.

A co na ten temat mówił sam Aleksander Kwaśniewski? - Na początku, jako lider SLD, sprzeciwiałem się ratyfikowaniu konkordatu, a potem zostałem prezydentem. Ja bym chciał, żeby to zrozumiał Andrzej Duda: jak zostajesz prezydentem, z tramwaju o nazwie "partia" wysiadasz. Wsiadasz do tramwaju "Polska" - tłumaczył swoje decyzje również w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

Były prezydent stwierdzał, że "konkordat trzeba rozpatrywać w szerszym zakresie, czy było to potrzebne Polsce". - Uważam, że na tamtym etapie to było słuszne. Kościół był istotnym graczem, a Jan Paweł II kluczową postacią przy referendum przed wejściem do Unii - dodał.

Aleksander Kwaśniewski zaznaczył też, że z papieżem spotkał się w sumie 20 razy. - Byłem z polskich polityków najwięcej razy zaszczycony tą możliwością - podkreślił.

DOSTĘP PREMIUM