Nieoficjalnie: Pegasusem zaatakowano 6 tys. urządzeń NIK. "Wzmożenie po wyborach prezydenckich"
Jak mieli ustalić specjaliści z zespołu zajmującego się cyberbezpieczeństwem w NIK, przez dwa lata (2020-2021) podjęto co najmniej tysiące prób wejścia na telefony, laptopy, tablety i serwery pracowników Izby.
"Co ciekawe, największe wzmożenie wykrytych działań odnotowano tuż po wyborach prezydenckich w 2020 roku, gdy NIK zapowiedział kontrolę głosowania kopertowego. Drugi pik ataków przypadł na jesień zeszłego roku, gdy Izba kończyła prace nad raportem z kontroli Funduszu Sprawiedliwości" - czytamy na rmf24.pl.
Z kolei według tvn24.pl eksperci NIK wciąż opracowują dane, które uzyskali i je interpretacją. W przyszłym tygodniu mają poinformować o swych ostatecznych ustaleniach.
"Jeśli informacja się potwierdzi, powinna jednego dnia zmieść ten rząd!"
Sprawa oburzyła polityków opozycji, którzy odnieśli do niej w mediach społecznościowych. "Jeżeli służby państwa PiS inwigilowały służbowe telefony kontrolerów państwowych prowadzących kluczowe kontrole nad wyborami kopertowymi i Funduszem Sprawiedliwości to jest to największa afera ostatnich trzech dekad. Jeśli informacja się potwierdzi, powinna jednego dnia zmieść ten rząd!" - skomentował na Twitterze poseł Michał Szczerba.
"Jeśli prawdą jest, że poprzez system Pegasus służby podległe PiS-owskim funkcjonariuszom inwigilowały kontrolerów NIK, będzie to dowód, że Polską rządzi zorganizowana grupa przestępcza robiąca wszystko, by nikt nie był w stanie jej kontrolować. Komisja śledcza to jedyne wyjście" - napisał Borys Budka.