Kowalczyk w liście do sołtysów chwali się pieniędzmi z KPO. "Będzie drukowanie super lśniących banknotów"

W liście do rolników minister Henryk Kowalczyk napisał, że zapadła decyzja o uruchomieniu środków z KPO. Zapadła jednak nie w Komisji Europejskiej, tylko w polskim rządzie. Ten chce je napierw wydać, a później ubiegać się o ich zwrot. - Pieniądze, które powinniśmy mieć przynajmniej od roku, zamierzamy sami kredytować. Bo wychodzi na to, że będzie drukowanie super lśniących, nowych banknotów - komentował w TOK FM Dariusz Klimczak z PSL.
Zobacz wideo

"Doczekaliśmy się wreszcie decyzji o uruchomieniu środków w ramach KPO" – napisał w liście do sołtysów minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Zachęcił też rolników do składania wniosków o dofinansowanie. "Gazeta Wyborcza" zapytała ministra, kto podjął decyzję o uruchomieniu środków KPO. - Na rządzie zapadła decyzja, że teraz uruchomimy własne środki, potem je odbierzemy ze środków KPO – odpowiedział polityk. Rząd ma ogłosić nabór na te pieniądze od 1 września, a pochodzić mają z Polskiego Funduszu Rozwoju.

- To ciekawy sposób prowadzenia polityki – komentował ironicznie w TOK FM Dariusz Klimczak, poseł i wiceprezes PSL. - Pieniądze, które powinniśmy mieć przynajmniej od roku, zamierzamy sami kredytować. Bo wychodzi na to, że będzie drukowanie super lśniących, nowych banknotów – dodał w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Jednocześnie wyraził wątpliwość, że w obozie rządzącym podejmowane są jakiekolwiek starania, by spełnić warunki Komisji Europejskiej do wypłaty środków z KPO. - Przypomnijmy, że to warunki, na które sam premier Morawiecki i rząd przystali. A z tego, co wiem komisja rolnictwa nie pracuje nad żadną z ustaw, która miałaby spełnić te tzw. kamienie milowe. Tymczasem dla sektora przetwórstwa rolno-spożywczego jest do dyspozycji naprawdę sporo pieniędzy z KPO. Ale żeby je uzyskać, trzeba spełnić oczekiwania KE – zauważył i dodał, że przede wszystkim Polska musi spełnić zalecenia KE ws. sądownictwa.

W ocenie gościa TOK FM minister Kowalczyk zaczyna całą procedurę od końca – zamiast najpierw spełnić warunki KE i odebrać pieniądze, rząd chce je najpierw wydać. - Pan Kowalczyk zamierza zadłużyć nasz kraj. A później po wyborach, jeśli je wygra opozycja, to ona spełni warunki KE i będzie się ubiegała o pieniądze z KPO. Uważam, że to jest co najmniej nie fair – stwierdził.

Jednak jego zdaniem nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższej przyszłości Polacy dostali pieniądze z KPO. - Bo na razie znamy jedynie enigmatyczne wypowiedzi pana Kowalczyka, które są zwykłą kampanią wyborczą. Jeszcze poznamy opinię koalicjantów i okaże się, że ten list ministra rolnictwa można wyrzucić do kosza – podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.

Pod koniec lipca przewodnicząca KE zapytana została o obecne relacje między Warszawą a Brukselą, a także o to, czy m.in. spór o praworządność dobiega końca. - Jeśli chodzi o Krajowy Plan Odbudowy, Polska musi wywiązać się z zobowiązań podjętych w celu zreformowania systemu środków dyscyplinarnych. Nowe prawo jest ważnym krokiem. Jednak z naszej wstępnej oceny wynika, że nowa ustawa nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Tę kwestię należy rozwiązać, aby spełnić warunki przyznania środków z KPO i umożliwić Komisji uruchomienie pierwszej płatności - powiedziała.

W ramach Funduszu Odbudowy z budżetu polityki spójności na lata 2021-2027 Polska ma do dyspozycji ok. 76 mld euro. W KPO, który ma wspomóc gospodarkę po pandemii, Polska wnioskuje o 23,9 mld euro dostępnych w ramach grantów i o 11,5 mld euro z części pożyczkowej.

DOSTĘP PREMIUM